Dzisiaj zgodnie z planem nowy rozdział i zachęcam do przeczytania rozdziału pierwszego i opisu fabuły tych którzy jeszcze nie czytali.
-----------------------
Jennett stała przed bramą Raimona zastanawiała się czy to wszystko jest konieczne, ale od razu przypomniała sobie wczorajszą rozmowę ze Stevenem. Nie docierała do niej co ma zaraz zrobić i że znowu zmienia szkołę. W sumie w Zeusie nie czuła się jakoś dobrze, ale jednak wyjątkowo. Tam chodziły dzieciaki z dość bogatych rodzin a ona sama biedna nie była. Szkoła ta również posiada bardzo wybitnych i uzdolnionych uczniów a wręcz artystów. Ale wszyscy to wredoty, a na ich czele stoi Byron. Za to Raimon to szkoła gdzie wszyscy się trzymają razem. Każdy no może prawie każdy był miły i uprzejmy, wyniki w nauce mają całkiem niezłe. Dostała również nowy mundurek. Był o wiele bardziej wygodny i ładniejszy niż poprzedni, ale nie podobał jej się. Dostała białą wyprasowaną koszulę z kokardą w kolorze moro [ takim jak ma Silvia ] zawiązaną pod kołnierzykiem. Miała na sobie również spódnicę w tym samym kolorze. Białe delikatne podkolanówki i czarne trzewiki. Problem w tym, że dziewczyna nie cierpi nosić spódnic bo twierdzi, że wygląda wtedy jak Nicki Minaj i ogranicza jej to ruchy.
Wiedziała, że jak przejdzie przez bramę to wszyscy się domyślą, że jest nowa. Po chwili poczuła jak ktoś na nią wpada i boleśnie upadła na twarz. Zobaczyła tylko piłkę toczącą i usłyszała zdanie "Oj, ale ze mnie niezdara" i śmiech. Pozbierała się szybko i otrzepała. Usłyszała kolejne zdanie "Jestem Mark Evans". Kiedy usłyszała to ostatnie bardzo się zdziwiła, znała to nazwisko doskonale. I dostała olśnienia, że Raimon to szkoła do której chodzą mistrzowie Japonii.
- A ja Jennett McCurdy- podali sobie ręce.
- Jesteś tu nowa co? Bo nigdy cię tu nie widziałem.
- Tak, jestem nowa... - jak ona nie cierpi tego słowa.
- McCurdy, tak? Zaraz ty jesteś tą uczennicą co ma chodzić do mojej klasy! - nie no Mark odkryłeś Amerykę!-chodź za mną! Mark chwycił ją za nadgarstek i pociągnął za sobą do szkoły. Szli długimi korytarzami i mijali dziewczyny patrzące na nastolatkę z pogardą lub chłopców śliniących się na jej widok. Szła uważnie za Markiem, a ten zaprowadził ją do jakieś zielonowłosej dziewczyny.
- Cześć jestem Silvia, poproszono mnie żebym oprowadziła cię po szkole- wytłumaczyła.
- Spk- Silvia zaprowadziła ją do jej szafki, pokazała wszystkie sale i inne pomieszczenia i bla,bla,bla,bla.
Zatrzymały się przed salą nr 14, Jennett w trakcie bla,bla,bla,bla dostała masę książek. Trzymając to wszystko czuła jakby się jej ręce zaraz zarwały.
- Tutaj mamy teraz matmę- po tych słowach Jennett puściła wszystkie książki i upadła ze zmęczenia na podłogę, a jej czarne włosy rozczochrały się.
- Pomóc ci? - zapytała Silvia z bananem na twarzy.
- Nie !!! - krzyknęła machając sprzeciwiająco rękami- To znaczy [zmiana tonacji] nie.
- Ok- wzruszyła ramionami i uśmiechnięta odeszła.
Czarnowłosa prychnęła ze złości i zaczęła poprawiać włosy i zbierać książki. Kiedy wszystko zebrała z wielkim trudem wstała i próbowała obrać kierunek szafki. Nagle za jej plecami energicznie otworzyły się drzwi. Jennett ponownie upadła z cichym "aaa". Dziewczyna poczuła, że jedna z książek wbiła jej się w głowę i zaczęła masować obolałe miejsce.
- Boże, jak będę się tak co chwilę wywalać to zrobię z siebie ofiarę losu- pomyślała i spojrzała na sprawcę wypadku. Był to chłopak. Miał białe, zaczesane do góry włosy i ciemne brązowe aż wręcz czarne oczy. Lekko ciemną karnację i spoglądał na nią ze zdziwieniem. Jennett szepnęła po cichu z oczami szeroko otwartymi : Axel Blaze...
- Tak to ja- powiedział bardzo spokojnie (jak zwykle )- Przepraszam. Nie zauważyłem cię, może ci pomóc?- chłopak kucnął i zaczął zbierać jej rzeczy. Jennett była dalej wpatrzona w punkt gdzie stał przed chwilą Blaze. Po trzech sekundach zorientowała się, że chłopak zbiera jej książki. Również zaczęła je zbierać aż w pewnym momencie została tylko jedna i oboje położyli na niej ręce. Była to chwila romantyczna, nastolatka tylko na taką czekała. Ta magiczna chwila nie trwała zbyt długo gdyż Axel nie był osobą romantyczną i szybko zabrał rękę. Zadał tylko pytanie:
- Jaki masz numer szafki?
- 220... - powiedziała po cichu ze zdziwieniem. Nie rozumiała zachowania kolesia. Z takim wyglądem i talentem do piłki mógłby poderwać każdą dziewczynę (lub geja XD)
Już ten cały Aphrodi jest bardziej ... romantyczny- pomyślała i wzięła swoją i poszła z Axelem z książkami do szafki.
- Jesteś Jennett, mam rację? - odezwał się przerywając niezręczną ciszę.
- Zgadza się- wreszcie osoba, która nie pyta się czy jest tu nowa.
- A do jakiego liceum wcześniej chodziłaś? - zapytał.
(Oczywiście Jennett chodziła wcześniej do szkoły w Koreii, ale na chwilę o tym zapomniała)
- Do Ze...- ugryzła szybko się w język żeby nie wypowiadać tej nazwy [Zeusa] i szybko coś wymyśliła.
- Yyyy..... chodziłam wcześniej do Ze...Zentuko! - Facepalm. Chłopak wiedział, że kłamie on ma już taki dar do wypatrzenia takich rzeczy. Jednak wolał się nie mieszać w jej sprawy.
Kiedy doszli do szafki błękitnooka otworzyła ją i wrzuciła książki zaś Axel delikatnie położył. - Bardzo mi kogoś przypominasz, ale nie mogę sobie przypomnieć kogo.
- Naprawdę? - zapytała z udawanym zdziwieniem. Wiedziała, że chodzi mu o Byrona. Aby chłopak sobie nie przypomniał i szybko powiedziała:
- Chodźmy do klasy bo się spóźnimy- i trzepnęła swoimi włosami niczym Byron Love.
***
W tym samym czasie w szkole Zeusa.
Pierwsza lekcja, w klasie Byrona miała się odbyć za 10 minut i była to Chemia. Hera, jako w miarę porządny uczeń przyszedł wcześniej. Jak zwykle, wejdzie przywita się z kolegami, puści oczko do jakieś dziewczyny i zajmie miejsce dla siebie i swojego kolegi Aphrodzia.
Aphrodi zawsze i wszędzie się spóźnia tłumacząc się " Korki na mieście ". Hera wszedł do klasy i pierwszą rzeczą która przykuła jego uwagę był Byron! Siedział rozłożony na dwóch krzesłach i trzymał w rękach telefon. Brązowowłosy myślał, że jego kolega postanowił pokazać wreszcie że jest dobrym kumplem i zajął mu miejsce - nic bardziej mylnego.
Podszedł do Byrona i zagadał:
- Cześć stary, co robisz?
Odpowiedział jednym słowem- Facebook.
- Aha... - powiedział trochę zdziwiony jego jednowyrazową wypowiedzią. Nie czekając usiadł na krześle i po sekundzie poczuł na biodrze odbicie buta i po chwili leżał na ziemi- Byron go zepchnął.
- To nie dla ciebie!- krzyknął.
Rozmowę usłyszała pewna blondyneczka [natrętna fanka, Sophie] przypominająca laleczkę Barbie. Popędziła w stronę wolnego krzesła i krzyknęła "słodziutko" :
- Bo to przecież dla mnie!- i zaśmiała się.
Blondyn nie odwracając oczu od telefonu też ją kopnął i zrzucił prosto na Herę, który wciąż leżał na podłodze. Widać było, że chłopak był w złym humorze. Wszyscy wiedzieli,że księciunio zawsze się spóźnia przez to że musi się wyspać. To dla tego był nie w sosie.
- To miejsce jest przecież dla tej nowej, Jennett. Widzieliście wczoraj jak się ślinił na jej widok- odezwała się Odrei, która siedziała w ławce za nimi. Byron nie był głuchy i wyglądał jakby miał się na nią rzucić. Odrei jednak jak każdy w tej szkole miała swoje przezwisko - jej to Artemida ,bogini łowów, księżyca i śmierci. Na jego wzrok rzuciła swoje "zabójcze" spojrzenie, więc chłopak wrócił w ekran telefonu i już nie umiał spojrzeć i krzyknąć na menadżerkę.
- Ależ Byron to przecież bardzo dobrze, że się w końcu zakochałeś. Tylko szkoda,że akurat w niej bo ponoć przeniosła się do Raimon.
Na ostatnie słowo blondyn się wzdrygnął. Był przewrażliwiony na to słowo. To co mówiła Artemida było przykre, ale chyba prawdziwe. On naprawdę się zakochał, zają dla niej miejsce, a ona se od tak przeszła do Raimon. Pewnie spodoba jej się ten palant Axel Blaze, który i tak ją oleje. Wiedział, że Odrei dopiero się rozkręca z rozmową, więc wyciągnął rękę w górę, powiedział szeptem "Rajski Czas" i pstryknął palcami. Cały świat nagle stanął, on zabrał wszystkie swoje rzeczy i przesiadł się do innego stanowiska. Po czym pstryknął ponownie i czas znowu ruszył, a jego przyjaciół po przewracało małe tornado. Wtedy zadzwonił dzwonek i przyszła nauczycielka, tak zaczęła się lekcja.
***
Pierwsza lekcja w klasie Jennett to była matematyka.
Kiedy szła korytarzami z Axelem do klasy, nagle zabrzmiał dzwonek. Axel słysząc ten dźwięk zapomniał o koleżance i szybko pognał w stronę klasy, przecież jest wzorowym uczniem i nie może się spóźnić! Ta nie czekając pobiegła za nim, ale po chwili gonitwy go zgubiła. Szukała przez 2 minuty sali nr 14 aż zła, ze zniszczoną fryzurą i przepoconym od biegania ciałem znalazła.
Szkoła wariatów- powiedziała pod nosem i otworzyła drzwi. Z zezłoszczoną miną usiadła na pierwszym lepszym krześle i zaczęła po raz kolejny układać włosy. Nie zwróciła uwagi obok kogo usiadła. Odwróciła głowę w stronę kolesia i zobaczyła okularnika z serduszkami w oczach i śliną w ustach.
- Gościu masz jakiś problem?- zapytała patrząc dziwnie na bruneta.
- Jestem...Jestem Willy Glass.
- No i ? - Jennett wiedziała, że spodobała się chłopakowi i raczej się nie odczepi. Zaczęła rozglądać się po klasie. Zobaczyła kilka dziewczyn, które mogły zostać jej przyjaciółkami na czas jej misji, Silvie z jakąś brunetką i granatowowłosą. Ujrzała także Evansa,który wpadł na nią. Axela, który od niej uciekł, rozpoznała także Kevina robiącego sobie selfie i resztę chłopaków z drużyny. W klasie byli również inni chłopcy. W pewnym momencie wszedł nauczyciel i trzasnął drzwiami, wszyscy jakby stanęli na baczność tylko, że na siedząco.
- Witam klaso w nowym roku szkolnym, dzisiaj przypomnimy sobie kilka rzeczy z poprzedniego roku. Nagle usłyszał znudzone jęknięcia klasy.
- No, ale żeby zrobiło wam się miło to przedstawię wam nową koleżankę.
Na dwa ostatnie słowa Jennett przewróciła oczami, nie cierpiała słowa nowa, ale nowa koleżanka to przesada.
- Proszę, zapraszam na środek.
Jennett nie pewnym krokiem wstała, nie miała ochoty się przedstawiać bo pewnie palnie coś bez sensu. A po za tym gdyby się dowiedzieli kim ona jest i lubi robić to by bardzo się zdziwili.
- Opowiedz coś o sobie.
- Nazywam się Jennett McCurdy - po tym zdaniu chciała usiąść na swoim miejscu, ale nauczyciel złapał ją za ramię i zatrzymał.
- To może powiedz nam co lubisz robić?- tego pytania się obawiała, więc żeby mieć to za sobą powie pierwszą lepszą rzecz jaka przyjdzie jej do głowy:
- W wolnych chwilach obserwuję chmury i turlam się po trawie - do tego bardzo po cichu powiedziała "gram w piłkę nożną". Byle to na tyle głośno, że Axel siedzący w pierwszej ławce mógł to usłyszeć.
- Teraz mogę usiąść?
- Okey... - powiedział mężczyzna zaskoczony opowieścią czarnowłosej. Jennett uśmiechnęła się, trzepnęła włosami i usiadła na swoim krześle. Juda również zainteresowała Jennett, ale w inny sposób niż Williemu.
- Axel, czy ona ci kogoś nie przypomina?- zapytał.
- No trochę, ale nie potrafię sobie przypomnieć kogo...
Rozmowę podsłuchiwał Jim, który odważył się zagadać do chłopaków wywołując przy tym ciarki na ich plecach.
- Mi tam ona przypomina tego blondyna z Zeusa.
Axel i Jude popatrzyli po sobie, właśnie o niego im chodziło.
- Ona wygląda jak jego siostra!- zauważył Steve.
- A on ma siostrę?! - zdziwił się Jude.
- Nie. Znaczy nie wiem, ale podobieństwo jest- wtedy Steve poczuł ból, ktoś go ciągnął za ucho. To była Nelly.
- Uciszcie się pacany!
- Ała, no dobra.
Nauczyciel pisał jakiś wzór na tablicy i oczywiście wszyscy z "przejęciem" przepisywali.
- No dobra dzieciaki, kto mi to rozwiąże?
Wszyscy wykazywali naprawdę "wielkie" chęci, więc nauczyciel skierował wzrok na Williego, ale obok zobaczył inną postać.
- Panno McCurdy może ty to rozwiążesz?- zapytał z nadzieją- O ile ci się uda...
- Pan we mnie nie wieży?
- Ależ skąd ja tylko...
- Dobrze spróbuję - wzięła zeszyt z ławki i podeszła do tablicy przepisując notatki.
- To pomnożyć przez 76, potem odjąć x - i skończyła. Odeszła dumnym krokiem w stronę ławki rzucając zeszytem o ławkę. Wszyscy byli pod wrażeniem, że to rozwiązała. Czarnowłosa była pewna, że wykonała przykład bezbłędnie gdyż zeszyt, który wzięła nie był jej tylko Williego! Zabrała go, a on się nie zorientował. Opisałabym wam resztę lekcji, ale nie chcę i wam by się odechciało to czytać. Najważniejsze jest to, że na każdej lekcji Jennettka robiła wrażenie i wszystkim imponowała.
***
Lekcja wf-u.
Wszyscy byli już przebrani i stali w dwuszeregu na białej lini narysowanej na boisku. Oczywiście PRAWIE każdy chłopak chciał stać z Jennett, ale wolała stanąć sama. Nagle dzieciaki zobaczyły nauczyciela, szedł dumnym i zadowolonym krokiem. Nagle zabrzmiał jego męski głos:
- Droga młodzieży dziś zagramy w piłkę nożną.
Mark na dźwięk tych słów aż się uśmiechnął i cały klub piłkarski zaczął skakać z radości
- Ale nie wy- powiedział mężczyzna wskazując na zawodników Raimona.
- To co będziemy robić? - zapytał zdruzgotany Erick Eagle.
- Będziecie biegać po 10 okrążeń wokół całego terenu szkoły, a reszta, podzielcie się na równe grupki.
Chłopaki z drużyny ze smutnymi minami rozbiegli się, chyba tylko Nathan był zadowolony z biegania i on pobiegł na początku. Oczywiście dziewczyny zrobiły awanturę, że ta musi być w drużynie z tą, a ta z tamtą. A chłopaki też zrobili awanturę, ale o to, że nie będą grać z dziewczynami. Do tego wybuchła kłótnia kto będzie napastnikiem kto bramkarzem itp.
Jennett stała obok i chciała aby było już po wszystkim. Zaczęła się gra. Wyglądała dosyć dziwnie gdyż nikt nie grał profesjonalnie. Kilka osób próbowało strzelić jednak nie udawało się. Mecz szedł bardzo wolno, były jakieś w miarę dobre akcje i kilka dobrych podań. Oczywiście to chłopcy najbardziej się wykazywali, ale dziewczyny też dawały radę. Jennett cały czas udawała, że angażuje się w grę. Dla niej ten mecz nie miał sensu . Lekcja dobiegała końca, zostało jeszcze 5 minut. Wynik 4:4. Wszyscy gracze byli już bardzo zdyszani oprócz Jennettki. Nauczyciel pozwolił już drużynie piłkarskiej skończyć biegać i usiedli cali mokrzy na ławce. W pewnym momencie piłka poturlała się pod nogi błękitnookiej, dziewczyna już nie mogła się powstrzymać i musiał to zrobić. Ta akcja wyglądała dokładnie tak jak w szkole Zeusa. Pognała do przodu i bez problemu przemknęła między wszystkimi. Dotarła do bramki, trzepnęła czarnymi jak lukrecja włosami i wyrosły jej szaro-czarne skrzydła demona. Uniosła się w górę, jej włosy zaczęły falować na wszystkie strony i krzyknęła "Wiedza demona" . Bramkarz się przestraszył czarnej piłki i uciekł. McCurdy opadła delikatnie na ziemię i włosy znowu się wyprostowały. Spoglądnęła na klasę, wszyscy nie mogli nic powiedzieć. Tak mi kopary opadły nawet nauczyciel się zdziwił. Czarnowłosa popatrzyła na ławkę gdzie siedziała drużyna Raimona oni wszyscy też byli pod wrażeniem i wszystkim przeszła jedna myśl: "To technika Zeusa". Jennett wiedziała, że właśnie się zdradziła.
- Okey... dzieci to koniec lekcji możecie iść się przebrać- powiedział z oczami jak 5 złotych. Wszyscy poszli dol swoich szatni. W szatni męskiej toczyła się bardzo ciekawa rozmowa.
- Chłopaki czy wam też ta dziewczyna przypomina tego blondynka z Zeusa?- zapytał Todd.
- Mnie tam ona się podoba, jest bardzo ładna :) - po tych słowach wypowiedzianych przez Kevina wszyscy popatrzyli się dziwnie na niego.
- A ty Axel co o niej sądzisz?
- Z trudem to przyznaję, ale jej technika może być potężniejsza niż ogniste tornado czy nawet Boska wiedza.
- A mnie się wydaje, że jest szpiegiem Zeusa i może być pod wpływem boskiej wody-dodał Jude. Zaś Mark nie myślał o tym kim jest ta dziewczyna, chciał po prostu zagrać z nią w piłkę.
***
Jennett właśnie opuszczała teren szkoły, jedyne co spełniła ze swojej misji to było nic. Jedynie się zdradziła, że chodziła do Zeusa. Po chwili usłyszała jak ktoś krzyczy jej imię. To był Mark z wielkim bananem na twarzy.
- Jennett wreszcie cię znalazłem!
- A po co mnie szukałeś?
- Nie chciałabyś przyjść na nasz trening i trochę poćwiczyć? Wszyscy byli pod wrażeniem, że tak świetnie grasz!
- Eee...- dziewczyna miała wątpliwości. Bardzo chciała udowodnić, że dziewczyny nie są słabe i to by była świetna okazja by wcielić w życie jej plan- ok - zgodziła się.
Poszli w stronę boiska na którym mieli wf i czekała tam na nich cała drużyna. Bardzo się zdziwili kiedy gdy zobaczyli kogo Mark przyprowadził. Jedynie Kevin i Willy byli bardzo uradowani tym że obiekt ich marzeń właśnie przyszedł.
- Chłopaki, poprosiłem Jennett aby dzisiaj z nami trochę potrenowała.
Do Jennett podbiegł Kevin, który nie mógł opanować szczęścia, wziął rękę czarnowłosej
i zaczął nią trząść tak jak zawsze robi to Mark na przywitanie.
- Jestem Kevin, oczywiście ten najładniejszy. Jakbyś potrzebowała pomocy wołaj. Mogę ci załatwić miejsce koło mnie jako napastnik...
- Kevin przestań, przestań!- różowo włosy automatycznie puścił jej rękę.
- Nie musicie mi się przedstawiać znam was wszystkich po imieniu, przecież jesteście bardzo sławni!
- No dobra ludzie, jestem tak nabuzowany energią! Zacznijmy grać- krzyknął Mark i wymyślił, będą strzelać karne nie używając hisstasu, a on będzie je łapał. Piłkarze ustawili się w kolejkę i zaczęli strzelać, nie wiedzieli, że ktoś ich obserwuje. Oczywiście niczyj strzał jeszcze nie dotknął siatki. W pewnym momencie nadeszła pora Jennett.
Dziewczyna położyła piłkę przed sobą, wzięła zamach nogą i kopnęła.
Gdy piłka była metr od Marka, znienacka pojawiło się oślepiające światło. Wszyscy zostali oślepieni, ale już wiedzieli czyja to sprawka. Gdy światło zniknęło ukazała im się dobrze znana już postać. Chłopak trzymał w ręku z łatwością złapaną piłkę i uśmiechał się swym firmowym uśmieszkiem.
- Jak dawno już was nie widziałem- powiedział.
Zaczął Nathan:
- Po co tu przyszedłeś Love?! Ponabijać się z nas, przecież to my wygraliśmy Strefę Footballu!
- Bardzo bym chciał, ale...- rzucił piłkę na ziemię i obrócił się patrząc na Jennett- przyszedłem do waszej nowej koleżanki.
Cała drużyna spoglądnęła na nastolatkę. Ona najchętniej by się zapadła pod ziemię. Powiedziała by coś, ale drogę zasłonił jej Romeo Kevin.
- Czego od niej chcesz! - Dragonfly poczuł rękę dziewczyny na swoim ramieniu, a potem siłę, która go odpycha.
- Mogę sobie wybrać szkołę jaką chcę i nic ci do tego!
piłkarze patrzyli po sobie wzrokiem "O co tu chodzi?" aż w końcu odezwała się Nelly:
- Czy ktoś mi wytłumaczy o co w tym biega!? I wy się znacie?!
- Właśnie McCurdy wyjaśnij nam to - powiedział z sarkazmem Aphrodi.
Błękitnooka wiedział, że się nie wymiga i że musi im wszystko wyśpiewać jak na spowiedzi.
- Przeprowadziłam się tu do was z Korei dokładniej to Południowej. Byron już był zaskoczony jej odpowiedziom przecież on sam jest Koreańczykiem.
- Oczywiście musiałam wybrać szkołę. Zdecydowałam, że wybiorę liceum Zeusa i tam spotkałam tego nadętego bufona. Okazało się, że muszę dojeżdżać aż na drugi koniec miasta, więc przeszłam do Raimona i to tyle- z tą zmianą szkoły kłamała.
Aphrodi skrzyżował ręce i zadał jej ostatnie pytanie:
- W taki raziem skąd znasz Boską Wiedzę?
- To jest Wiedza Demona, a tak po za tym to co ci do moich spraw i życia! Więc jeśli nie chcesz po smakować mojego demonicznego gniewu to zmiataj z tąd na tych swoich skrzydełkach i to tam gdzie pieprz rośnie! - dziewczyna wyglądała jakby mówiła całkowicie poważnie i była mega wściekła. Nie chciała aby ten tępak zepsuł cały jej plan. Wszyscy byli bardzo zdziwieni, że ktoś tak drobny jak ona potrafi tak krzyczeć i to na Byrona! Nawet chłopak stał i patrzył na nią jak słup. Jednak chłopaka nie łatwo przestraszyć i uśmiechnął się. Ba! Zaczął się śmiać, po chwili się uspokoił i pojawił się delikatny wietrzyk. Włosy blondyna zaczęły powiewać w śród płatków kwiatu wiśni aż w końcu zniknął.
- To było dziwne...- powiedziała nadal oszołomiona Silvia. Po tym wydarzeniu wszyscy się rozeszli, zapomnieli w ogóle, że mieli trenować. McCurdy zrobiła na wszystkich ogromne wrażenie i chyba do fanklubu dziewczyny dołączył również Axel. Spodobało mu się, że dziewczyna jest z zespołem szczera i że skrzyczała Byrona. Jedynie Jennett czuła, że się chyba zmienia i coś jest w jej życiu nie tak.
Zapowiedź!
Jennett dołączyła do zespołu Raimona, jednak pewna osoba da o sobie siwe znaki. Jednego z członków naszej ekipy będzie czekać nie miła niespodzianka.
Przeczytajcie koniecznie następny rozdział "Pech". Nie możliwe! To on!?
-------------------------
Hej kochani! Mam nadzieję, że się podobało. 27 listopada nowy rozdział. Czy ktoś oprócz moich koleżanek to czyta?
Przy okazji życzę wszystkim dużo cukierków na Halloween.