Stoję sobie przed szkołą...w sobotę...w niewygodnej kiecce i obcasach. O! Wiem co to za szatan, a raczej dwa. Nelly i Mayka. *udaje, że mówi ich głosami*
- Jesteś moją jedyną nadzieją! Błagam weź udział! Co ci szkodzi? Będziesz gwiazdą wieczoru!
- Jennettka, masz wziąć udział! Masz głos jak anioł! - takkkk, chyba jak anioł, któremu wyrywają skrzydła. I te zdania słyszałam przez tydzień z 5 razy dziennie.
W ten oto sposób tu stoję i biorę udział w konkursie piosenki. Jeśli wygram dostanę 1000 złotych (raczej jenów) koszyk słodyczy *-* i może jakąś lepszą ocenę na semstr z muzyki i zajęć artystycznych. Zaniedbał trochę te przedmioty tak jak 3/4 innych przedmiotów. Ja i śpiew można porównać z... Nelly i kuchnią. Ja i śpiewanie się nie kleimy tak jak jej kulki ryżowe albo właśnie za bardzo się kleimy xd Never ever forever. Nie lubię śpiewania. Taniec to co innego, to lubię i dobrze wyglądam i dobrze się bawię tańcząc.
*Retrospekcje*
Lekcja podajże biologii.
Wszyscy siedzą w ławkach, no co tu się rozgadywać, po prostu lekcja.
Uczniowie siedzą cicho, tyle, że część słucha, a część nie.
Jennett siedzi sobie na krzesełku i nie do końca słuchała. Zamiast robić notatki, rysowała i to swoich crashów z różnych mang i anime albo czarne kółka, które i tak nie przypominają nic.
Co najważniejsze podśpiewywała jakąś piosenkę Katy Perry. Judowi siedzącemu obok, który był pilnym uczniem, nie przeszkadzało to, gdyż nucenie czarnowłosej było przyjemne dla ucha.
Nie usłyszała, że facetka przestała tłumaczyć, a ma dosyć donośny głos. Klasa siedziała w ciszy dlatego było słychać tylko nucenie, które zmieniło się w podśpiewywanie.
- Kto to?! - krzyknęła nauczycielka.
Wszyscy wzrok na niebieskooką, ona nadal nie dostrzega, że klasa i nauczycielka na nią patrzą. Jude poklepał ją po plecach. Reakcji brak. Josh siedząc w miarę blisko pociągnął ją za włosy. Podniosła się przypominając surykatkę.
- Yyyy...tak? - odgarnęła włosy i..wyciągnęła słuchawki z uszu.
- Lekcja muzyki dopiero jutro - na szczęście nauczycielka nie należy do tych "ostrych" , ale i tak czarnowłosa dostała uwagę za słuchanie muzyki i śpiewanie na lekcji.
W drodze do szkoły Shuriken
Raimoni, wszyscy podekscytowani jadą na mecz. Emocje pozytywne jak i negatywne odczuwało się nawet w powietrzu . Trener Hillman świetnie wiedział co zrobić aby rozluźnić atmosferę. Po prostu włączył radio. Czerny anioł wręcz się zerwał. Leciała akurat jedna z jej ulubionych piosenek, nie wnikajmy w szczegóły. Automatycznie zaczęła śpiewać.
- Zapomniałam już jak bardzo zazdroszczę ci głosu - powiedziała Maya wychylając się z fotela przed nią.
- Mnie? Trele - morele. Żadna ze mnie wybitna piosenkarka - oparła się o szybę i mamrotał słowa tekstu pod nosem.
- A kto nam co wieczór śpiewał przy ognisku? Wiesz...mogłabyś nauczyć się jeszcze grać na gitarze. Fajnie by było. Affo umie grać! Nauczy cię! Czeka cię kariera!
- Maya za dużo mówisz. Puknij się. Ja, gitara, kariera, Affo...Never ever forever! - szczególnie to ostatnie.
- Burnowi by się podobało - dodał Josh - heuheuheuheuheu - Jennett wzięła wdech i wydech i policzyła do dziesięciu.
- Nie mam ochoty się denrwować, ale mówiłam ci setki jak nie tysiące razy! Haruya i ja to przeszłość! Tym bardziej śpiewanie.
Powrót do "kariery" i wystąpienie publiczne jest dla mnie ciężkie. Ale czemu nie spróbować? Biadolenia Nelly dłużej nie zniosę. Mogli zorganizować konkurs tańca, ale przez konkurs śpiewu mogą podnieść komuś ocenę. No i fajnie. Wzięłam głęboki wdech i wydech. Czas się zaprezentować. Przynajmniej będzie darmowy bufet, hehe.
Jaką piosenkę wybrałam? Cóż...łatwo nie było.
"So what" w wykonaniu P!nk, Dark Horse mojej kochanej Katy, ale od miesiąca uległam tylko i wyłącznie jednej piosence, Jest o mnie, Burnie i o tym co mi zrobił, do czego mnie zmusił. Jak z ułożonej kujonki lubiącą piłkę zrobił typową, za przeproszeniem sukę. Jak rozpuścił we mnie wredotyzm i przede wszystkim co przez niego zrobiłam. Plan unicestfienia Raimon.
"Look what you made me do" - piosenka Taylor Swift pisana w głównej mierze dla mej Katy. Ja zadedykuję ją Burnowi. Wtem, ktoś dotknął zimną dłonią mojego ramienia, przeraziłam się lekko i od razu się odwróciłam.
- Joshua nie strasz mnie! - chwilowy zawał - po co przyszedłeś? Zobaczyć jak się glebię na tych wysokich szpilkach czy moją życiową porażkę? - tak na serio. Co on tu robi? Chcę ten występ mieć za sobą.
- Jako twój przyjaciel przyszedłem cię wspierać. No wiesz.. jakby widownia zamarła albo zaczęła rzucać pomidorami, ja będę na pewno klaskać - typowy Joshuś. Miło z jego strony. Miło mieć osobę, która mimo mojego charakteru mnie lubi i raczej szybko nie zostawi. Niespodziewanie położył brodę na moim ramieniu i objął mnie w tali. Zaraz co?!
- Dun... co ty odwalasz? - trochę to takie dziwne...niekomfortowe i dziwne.Nie! On miał się we mnie odkochać!
- Przytulam cię - jak słodko...zaraz się porzygam.
- A musisz przy ludziach? - całkiem sporo osób stoi przed szkołą i chyba gapi się na nas..
- Dzięki stary, ale możesz mnie puścić - zdecydowaliśmy się wejść do środka. Jak na zwykły między szkolny konkurs ściągnął on spory tłum ludzi z wszelakich szkół. Dziwne, ale 1000 zyla przyda się każdemu, ale to i tak nie wyjaśnia tego całego tłumu.
- Josh... w porządku wszystko? - cały się poci i gubi wzrok, a jak już go znajduje to na mnie.
- Wyglądasz prześlicznie - czy ja się rumienię?!
- Eem, dzięki, ale to stare cichy mojej mamy - tiaaaa... przed wyjściem okazało się, że moja sukienka ma dziurę wielkości piłki do tenisa. Zapomniałam, że Tajfun ją pogryzł. Buty były za małe, a reszta sukienek i butów totalnie nie pasowała. Poprawka. reszta ciuchów. Gdyż nie mam więcej sukienek. Po ostatnich porządkach szafa świeci pustakami. Jak mogłam nie zauważyć tej dziury?! Dlatego jak małe dziecko, moja mama musiała mnie ubrać w swoje szmaty. Wybrałyśmy biało-szarą dwuwarstwowa sukienkę z tiulu za kolana. Przeplecioną czarnym paskiem. Rękawy są zrobione z biało szarego materiału z kwiecistymi wzorami. Na nogach mam wysokie czarne szpile. 15 cm! Zabiję się na tym... do tego białe podkolanówki, a na szyi chokera . Nie było czasu aby cokolwiek zrobić z włosami dlatego zostawiłam rozpuszczone. No trzeba przyznać, że mama ma gust.
- Miło widzieć cię w czymś innym niż spodnie czy mundurek - uśmiechnęłam się. Poszliśmy dalej na hol główny gdzie się potwierdzało obecność. Stała tam całkiem spora grupa, więc stanęliśmy w kolejce.
- Joshua, tak szczerze, co tu robisz? - sam z siebie by tu nie przyszedł chyba, że bym go poprosiła. Drapie się po głowie i patrzy się w totalnie inny punkt niż moje oczy.
- Przegrałem zakład - co?
- Jaki zakład?
- Zakład z Nelly. Przez nią razem z chłopakami będziemy śpiewać - myślałam, że padnę. Zaczęłam się śmiać, że aż brzuch mnie zabolał. Josh zaczął udawać, że mnie nie zna.
- A ja się zastanawiałam dla kogo się tak wystroiłeś - uderzyłam ręką o udo. Nie wiem czy to jest takie śmieszne, raczej nie jest. Ale Dun na scenie to będzie parodia i jeszcze ten jego fałsz. Już nie mogę się doczekać!
- Mogę wiedzieć z kim będziesz dzielić parkiet? - zdołowany moim zachowaniem wymamrotał:
- Kevin, Mark i Nathan - to będzie hit internetu, mam nadzieję, że uda mi się to nagrać.
- Nelly jest genialna, obstawiła wynik meczu i zapewniła wszystkim rozrywkę. Japońskie One Direction, ale chyba już bez Zane'a.
- Zostawmy już ten temat dobra..- ukrywa twarz w dłoniach - obciach robisz, sobie i mi.
- Bejbi ju lajd ap maj łorld lajk noł badi els.
Pov. Byron
- Tam jest miejsce! - wrzasnęła mi do ucha Mayka wskazując miejsce na parkingu. Skręciłem ostro prawie uderzając w samochód obok. Taaaa...mój brak skupienia jest spowodowany stresem. Ostatecznie ani ja ani Odrei, żadne z nas nie wygrało zakładu. Jestem tu z innego powodu. Mayka i jej szantaż...wygada ojcu, że zagrałem w meczu i wyda me myśli jak i czyny samobójcze. Niby typowa blondyna, a trzyma głowę na karku i wykorzysta każdą okazję abym się upokorzył. Moja rodzina jest cudowna, pewnie głupi brat Pottera zmienił odrobinkę jej charakterek.
Nie wiem co miałem tego dnia w głowie, na umyśle, ale zaśpiewam najbardziej rakową piosenkę tego roku. Nieeeeee do poziomu Despacito bym się nie zniżył. Tak, mowa o "Shape of you" to było tak:
- Mayka jaki utwór mam wybrać?
- Shape of you
- Ok - heh, do tego zagram na gitarze, na której grałem ostatni raz chyba dwa lata temu #yolololo . Dodatkową motywacją jest kasa, którą wydam na lakier do motoru.
Ubrałem się jak to nazwała ma kuzynka "Gej Hipster" . Czerwona koszula w czarną kratę , muszka, czarne obcisłe rurki, czerwone trampki i włosy spięte w kucyka. Nawet mój ojciec uniósł pytająco brew na mój widok.
Zaparkowałem motor, zabrałem Maykę za rękę bo chciałem załatwić to jak najszybciej. Poza tym jesteśmy spóźnieni.
- Hej Nelliś - kolejka do zapisów była niewielka, na początku był stolik przy którym siedziała brunetka z listą. Byron udawał, że go nie ma i schował się we włosach blondynki.
- No hej. Nie pamiętam abyś się zapisywała - Williams złapała Affo za kołnierz i wyciągnęła ze swoich włosów. Love wyszczerzył się głupio.
- To wszytko wyjaśnia. Fajna muszka.
- Ha! Mówiłem, że dziewczyny na to lecą! Nie jestem gejem hipsterem!
- Lepiej pochwal się Nelly jaką piosenkę zaśpiewasz.
- Najlepszą, najnowszą piosenkę mojego bliskiego przyjaciela rudego Edka... - Nelly parsknęła śmiechem, ale od razu zakryła usta dłonią, aż takie śmieszne są moje teksty 0_o?
- Shape of you. To już wiem po co miałam ci załatwić tą gitarę. Rudzi ludzie jak widać są blisko twojej osobie - no tak. Gorzej niż mieć długie blond włosy to tylko być rudym.
- W sali muzycznej czeka na ciebie gitara. Powodzenia. A może powinniśmy zmienić tytuł na Shape of McCurdy? - Przeczuwałem, że większość odbierze tą piosenkę jakby była kierowana do Jennettki, ale tak nie jest! Nie dam się tak łatwo wyprowadzić z równowagi.
- Nie? - znowu zabrałem Maykę za rękę.
- Skąd tu tyle ludzi? - zapytała ma kuzynka.
- Minako Okunawa. Zwyciężczyni X factora, będzie reprezentować liceum Otaku. Przyniosła ze sobą wiele fanów i będę z nią rywalizować.
- Heh, zepniesz tyłek i zaśpiewasz. Puść oczko do jakieś dziewczyny, zarzuć włosami i widownia jest twoja!
- Taaaa. Upokożę się tylko.
- Nie ty się upokorzysz a Joshua. Kevin, Nathan, Mark i Josh stworzyli Boys band. Prawdopodobnie dołączy jeszcze Axel - ojoj. Mam nadzieję, że będzie czas aby to nagrać.
Jennett stała sama w cafejce, a raczej bufecie. Kusiła ją fontanna z czekolady, chciała zanurzyć piankę albo owoce w słodkiej cieczy. Powstrzymywała ją myśl, że na 99,9% poplami się czekoladą, a brązowa plama na białej sukience to byłby problem. Stała tak i popijała wodę. Były jakieś ciastka i inne delikatesy, ale Jennett przypomniała sobie, że jest na diecie.
Wszyscy, przynajmniej panowie zwracali uwagę na dziewczynę, ona posyłała im wzrok, że widzi to jak się gapią na jej kształty. Podobało jej się centrum uwagi, wyrużniała się na pewno wysokością. Bo szpiki 12 centymetrów to wyczyn. Była sytuacja, że Josh zbierał ją ze schodów.
- Jenny?! - usłyszała znajomy głos.
- Sail?! - chłopak ninja podbiegł do niej i rzucił się w jej ramiona.
- Urosłaś, a widzieliśmy się nie tak dawno
- Hehe - czarnowłosa podniosła nogę pokazując buta.
- Będziesz śpiewać?! Jak za starych lat!
- No można tak powiedzieć. Będę opowiadać moją historię przez piosenkę. Będę czarną Taylor Swift!
- Dziwne, bo nienawidzisz tej postaci...
- To jest w tym wszystkim najlepsze! Bo dokładnie tak samo nienawidzę Burna. A ty co tu robisz?
- Melissa będzie śpiewać i muszę jej kibicować. Ręce ci się trzęsą, stres?
- Nie...powstrzymuję się od sięgnięcia po kubek i nalanie sobie czekolady.
- Raz się żyje! Najwyżej dostaniesz cukrzycy. Widziałem Josha śpiewającego coś pod nosem z tym waszym niebieskowłosym koleszką. Mam się bać?
- Heh, ja bym się raczej zaczęła śmiać - chłopak spojrzał na zegarek.
- Zaraz będzie kolej herbaty. Ja zmykam - pomachał na pożegnanie i udał się w miejsce gdzie odbywała się całość przedstawinia.
- Raz się żyje. Najwyżej wyjdę na flejtucha, świnkę - dopchała się do fontanny. I nalała cały kubek czekolady, parę, a raczej paręnaście wykałaczek z owocami.
- Czemu nie, pójdę zobaczyć Melisę i zjem na widowni - zrobiła parę kroków, spojrzała na buta, na którego chlapnęła czekolada.
- Kur... - i oczywiście panienka niezdarna świnka Jennettka musiała się wywalić. Kubek wyleciał w powietrze, a niebieskooka wywaliła się na przyciągającą ją ziemię. Usłyszała czyiś krzyk i brzydkie słowo.
- Ja pierdole! - pierwsza myśl McCurdy w głowie to: Tylko nie on! Taaaaa to był nasz hipster gej w swojej koszuli oblanej gorącą czekoladą.
- McCurdy!!! - spojrzał na dziewczynę leżącą pod jego nogami. No to mamy problem... Czarnowłosa podniosła się i spojrzała w jego oczy pełne furii i kipiącej wściekłości.
- Uciekaj... - szepnęła Maya. Nastolatka posłuchała dobrej rady przyjaciółki i zwiała jak najszybciej dreptając na obcasach. Byron zrobił zwrot chcąc udać się w pogoń za McCurdy. Pobiegłby gdyby nie kuzynka, która złapała go za kołnierz.
- Zabiję ją! Zabiję! Zniszczyła moją stylówę geja hipstera!
- Ona nie chciała! Poza tym nie mamy czasu na grę w berka po szkole! Masz tylko pół godziny do występu, a wyglądasz jakbyś wpadł w błoto albo pod pociąg.
- Nie pokażę się tak! Wyglądam jak...jak... Mark Evans!
- Żeś wymyślił! - ludzie zebrani w bufecie nie mogli przestać patrzeć na odbywającą się przed nimi scenę.
- Co się gapicie?! - od razu wszyscy się odwrócili.
- Mayka pamiętasz jak uczyłem cię jazdy na motorze?
- Yyyyym...tak?
- Masz okazję pokazać czego się nauczyłaś. Łap kluczyki, ja muszę jeszcze se przećwiczyć, ponaśmiewać się z Josha i zabić Jennett - Mayka była przerażona. Zrozumiała, że miała pojechać do domu po coś na przebranie, ale dopiero uczyła się jazdy. Na dodatek jest ciemno.
- Już! Lecisz! Ale wybierz coś odpowiedniego
- A teraz. Reprezentat liceum Kirkwood [imię i nazwisko] !! - krzyczała prowadząca całe show. Nasza kochana Nelly. A przygotują się najbardziej wyczekiwani goście tego wieczoru.
Raimonowe One Direction!
- Mark! Lepszej nazwy nie było?! - krzyknął poddenerwowany Nathan. Cały zespół czekał za kulisami.
- Nelly ją wymyśliła! - Kevin jeszcze powtarzał sobie tekst, a Josh wolał się nie odzywać. Największym kłębkiem nerwów był jednak Axel, który dostał się do zespołu na ostatnią chwilę. Nie mógł znieść błagania chłopaków o pomoc.
- Czy to naprawdę konieczne? - Blaze miał całe ręce mokre. Jak to robi kapitan drużyny, Mark musiał pomagać w powstrzymywaniu tremy.
- Chłopaki damy radę! To jest jak piłka nożna! No prawie bo z piłką śpiewanie nie ma nic wspólnego xD ale to tylko nasza wina, że Nelly wygrała zakład.
Chłopak z Kirkwood zszedł już ze sceny.
- Nie!! - krzyknął Kevin - chyba nigdy się tak nie bałem!
- Zapraszamy na scenę! Josh Dun, Kevin Dragonfly, Nathan Swift, Mark Evans i o dziwo Axel Blaze z liceum Raimona! Proszę o brawa na zachętę! - brunetka pognała za kulisy. - Powodzenia chłopaki, jesteście mega!
- O Boże, O Boże, O boże, O Boże! - Duna ogarnęła panika, szczególnie gdy zobaczył na środku McCurdy z telefonem. Zrobił gest, że zetnie jej głowę i żeby uciekła. Dziewczyna tylko mu radośnie pomachała.
- Raimonowe One Direction i "What makes you beautiful"!
Muzyka zaczęła lecieć, chłopcy zesztywnieli. Pierwszy zaczął Nathan wcielając się w Liama
You're insecure
Don't know what for
You're turning heads when you walk through the do-o-or
Don't need make-up
To cover Up
being the way that you are is eno-o-ough
Dalszą część przejął Mark, a refreny śpiewali razem. Ostatnie wzrotki wyśpiewali Axel, Josh i Kevin. Ciężko stwierdzić, który najbardziej się bał i który najbardziej fałszował. Wszyscy o dziwo się dobrze bawili. A ich głosy wspólnie złączone brzmiały całkiem nieźle.
You don't kno-o-ow
You don't know, you're beautifu-u-ul!
That's what makes you beautiful!
Zachwyceni swoim występem zrobili grupowy uścisk. Widownię wryło w fotele i na chwilę zamilkli. Było słychać wiwat Jennett!
- UUUUUUUUUUUUUUU!!!!! Brawa chłopaki! To było zaczepiste! - wraz z czarnowłosą dołączyli się słuchacze. Wiwatom i brawom nie było końca. Posypało się parę kwiatków i pluszaków, które po pięknym ukłonie zebrali.
- Joshua to było piękne! - w drodze na widownie Jennett zawiesiła się na szyi bruneta.
- Dzięki, w końcu chciałem komuś dorównać - szturchnął ją znacząco ramieniem.
- Teraz ja sprawię, że rostąpi się ziemia - Jenny pobiegła w miejsce kulis z kąd wychodził Axel.
- Połamania nóg - rzekł niedbale uśmiechając się przy tym i trzymając ręce w kieszeniach.
- Heh, dzięki.
- Pokaż im to kim naprawdę jesteś.
- Mamy szczerą rozmowę do przeprowadzenia, ale to nie teraz. Czy byłbyś tak dobry i pożyczył Byronowi koszulę? Chyba to nie problem abyś chodził przez chwilę topless?
- 0_o?
- Dobra, nie ważne. Trzymaj kciuki!
Za sceną były łącznie 4 osoby. Jenny, jakiś chłopak, Nelly i... niebieskooka nie mogła uwierzyć własnym oczom. Minako Okunawa! Była to fioletowowłosa dziewczyna w różowej sukience i różowymi uszami kota na głowie. Siedziała na krześle ze zdjętym butem i klnęła pod nosem. McCurdy podeszła do niej się przywitać, gdyż wiernie jej kibicowała w programie i była ciekawa co się stało.
- Cześć jestem Jennett - wyciągnęła rękę w jej stronę na przywitanie. Minako podniosła głowę i zniesmaczoną miną podała jej rękę.
- Autografy rozdaję po koncercie - rzekła szorstko. Fioletowowłosa złamała obcas ;-; zauważyła McCurdy, ma okazję pomóc wielkiej gwieździe!
- Nie chcę autografu, chcę ci pomóc. Możesz wziąć moje buty na czas występu. Czarny pasuje ci do paska i rajstop!
- Życie mi ratujesz! Odwdzięczę się jakoś! - szybko włożyła wysokie czarne szpile
- Nie! Nie trzeba - zaprzeczała machając rękami, ale nie powstrzymała Minako od uściskania jej.
- Minako na scenę! - Zawołała panna Raimon. Podkład do "Rockabye" już zaczął lecieć. Jej występ miał wyglądać tak, że wybiega za kulis witając wszystkich. Rzeczywiście wybiegła, ale McCurdy nie zdążyła ostrzec ją przed...
BACH xd Okunawa przy śpiewaniu i wbiegnięciu zaliczyła glebę
- Co ja zrobiłam ;-; - fioletowowłosa jednak śpiewała dalej, ale już z zachwianiem w głosie. Wiedziała, że schraniła.
Rockabye, baby, rockabye
I'm gonna rock you
Rockabye, baby, don't you cry
Ah, Rockabye
Ukłoniła się i jak najszybciej zeszła ze sceny. Zdejmując zapożyczone buty.
- Minako przepraszam ;-;
- Nie skomentuję tego - i wyszła.
- O mój Boże, teraz ja! Padnę tam na zawał! - panika jednym słowem i motyle unoszące ją w powietrzu.
- Pomyśl o Nagumo, o tym co przeszłaś i kim się stałaś. Pomyśl o ludziach, którzy na ciebie liczą i o tych dzięki, którym tu jesteś - wdech i wydech. Przeczesała włosy, złapała się za serce i dumnym krokiem weszła na scenę. Ponad setka ludzi gapiła się właśnie na nią. Ten stres, oby tylko ona się nie wywaliła. Na widowni dostrzegła Josha z telefonem pokazującego jej kciuka w górę.
- Ta piosenka wydaje się jakby była stworzona dla mnie. Przez pewną osobę zmieniłam całkowicie swój charakter i nawet wygląd. Tej osoby tu niestety nie ma, ale powinna popatrzeć na to do czego mnie zmusiła. "Look what you made me do" Taylor Swift. Popatrzyła się na swoje buty, w których przed chwilą zabiła się Minako. Pierwsze dźwięki melodii, paninka. Pewne i zdecydowane podniesienie głowy.
I don't like your little games
Don't like your tilted stage
The role you made me play
Of the fool, no, I don't like you
Szło dobrze, widownia zaczęła klaskać do rytmu, a nastolatka angażowała się sercem do tej piosenki. Myśli Jenny:
"Czas spędzony z nim to był najlepszy, a zarazem najgorszy okres mojego życia. Z ułożonej grzecznej uczennicy, zmieniłam się buntowniczkę. Byłam zaślepiona, nawet nie wiem czym. Nie umiałam mu niczego odmówić. Nikt go nie rozumiał, szczególnie gdy odeszli rodzice...ja mu pomogłam w tej zbrodni. Do tego wpadł nałóg, w który również mnie wciągnął. Dla mnie ta tajemnica nie jest straszna, bardziej jej skutki. Miałam ułożoną przyszłość, która spłonęła. W jego purpurowych płomieniach. Należy pamiętać, a nie rozpamiętywać jak to powiedział pewien wilk. Przyzwyczaiłam się do przeszłości i zaczynam rozdziały na nowo. Starej Jennett już nie ma..."
"I'm sorry, the old Jennett can't come to the phone right now."
"Why?"
"Oh, 'cause she's dead!"
Zaśpiewała ostatnie wersy refrenu praktycznie we łzach. Łzach szczęścia. Koniec...
Włosy naleciały jej do oczu, które płakały. Tłum wiwatował i nie mógł przestać. Brawa nie ucichały, a wręcz robiły się coraz głośniejsze. Na scenę poleciało kilka kwiatów, nawet pluszak wilczek. Czarnowłosa zebrała wszystkie prezenty.
- Arigatou! - ukłoniła się i zeszła ze sceny. Pobiegła do kafejki gdzie czekał jej przyjaciel i reszta chłopaków. Przytuliła się do wszystkich.
- Czyj był pomysł z tymi różami? - ekipa zaśmiała się.
- Niby demon, a śpiewa niczym anioł - rzekł Sail, który również tam stał i się przytulał. Do cafejki wbiegła niosąc za sobą wiatr Mayka.
- Zdążyłam? - spojrzała na grupkę przyjaciół - Nie zdążyłam ;_; też chcę się przytulić ^^ - rzuciła się na nich.
- Chciałam zobaczyć twój występ, ale tylko i wyłącznie z twojej winy musiałam wrócić do domu.
Byron siedział na krześle, na scenie przebrany w świeżą koszulę. Patrzył się w jeden punkt i nie mógł przestać. Za nim siedział koleś, który grał na pianinie. Wyprostował się, to była dopra szansa aby pokazać się z dobrej strony.
- Afuro Terumi i "Shape of you" - powiedziała Nelly po czym ludzie zaczęli klaskać. Koleszka za nim zaczął klikać klawisze pianina, a Byron łuskać struny gitary.
The club isn't the best place to find a love
So the bar is where I go
Me and my friends at the table doing shots
Drinking fast and then we talk slow
W przeciwieństwie do innych on nie odczuwał presji. Syn Afrodyty, chodząca perfekcja ma się stresować? W życiu! Był taki moment, że zaczął się cieszyć, że tu jest, że może śpiewać. Wstał z krzesła i skakał z gitarą po scenie robiąc kilka kroków z Shufle dance.
Ogólnie przepełniały go pozytywne emocje. Olać to, że zaraz się udusi bo brakuje mu powietrza, ale jest szczęśliwy. Poniosło go tak, że na ostatnie wersy wspiął się na krzesło.
Come on, be my baby, come on
Come on, be my baby, come on
I'm in love with your body
Every day discovering something brand new
I'm in love with the shape of you
Z którego na koniec skoczył. Prawie co się glebiąc niczym McCurdy. Trzeba przyznać, że on jednak ma głos. Równie piękny co Jennett. Tylko jak z kogoś kto tak głupio skrzeczy może wydostać się piękny śpiew?! Oczywiście został nagrodzony brawami w odpowiedniej ilości aż przyszedł czas opuszczenia sceny.
Nie miał hucznego powitania jak czarny anioł, ale rzuciła się na niego jego kuzynka.
- Nagrałam wszystko ^^ wyślę to płomyczkowi i śnieżynce.
- Nawet się nie waż! - wysapał przez bolące gardło.
- Byłeś świetny - powiedziała Jennett przechodząc obok. Rzuciła mu białą różę, którą dostała.
- W ramach przeprosin za koszulę - poszła sobie dalej.
- Heh..
- A teraz pora ogłosić zwycięzcę tego wieczoru! - mówiła Nelly przez mikrofon. Na scenie stali wszyscy uczestnicy. Wyptostowani, wszyscy czekali na werdykt.
- A zwycięzcą zostaje i nagrodę otrzymuje....(chwila napięcia) Raimonowe One Direction!
woooooooooooooooooow
Wszyscy zaczęli bić brawo i wiwatować. Nie wszyscy byli zadowoleni z wyniku, mowa o uczestnikach, którzy byli załamani wyborem widowni (gdyż to widownia wybierała zwycięzcę) Chłopaki z łajdak krakszyn skakali jakby wygrali życie. Parę uczniów zaczęło wnosić nagrody. Wręczono im po koszyku słodyczy, ale gdzie check? Nelly położyła przed nimi czarne pudełko zawinięte złotą wstążką.
- A wasza nagroda główna to ekspres do kawy wart ponad tysiąc złotych!
- Czyli to całe 1000 złotych to był ekspres do kawy ;-; ? - załamał się Mark, który i tak nie lubi kawy.
- Nagroda warta 1000 złotych a nie check na 1000 złotych! - Jennett zaczęła się śmiać pod nosem. Cała lista planowanych zakupów jest już nie aktualna. Przynajmniej mają klasowy ekspres do kawy.
----------
Koniec końców nie wiemy jak potoczył się mecz, ale zakończył się wynikiem 3:3
Mam nadzieję, że się rozdział podobał bo mi bardzo.
Nie wiem kiedy, ale pojawi się już 16-sty rozdzialik "Nowa droga"
Wszyscy wzrok na niebieskooką, ona nadal nie dostrzega, że klasa i nauczycielka na nią patrzą. Jude poklepał ją po plecach. Reakcji brak. Josh siedząc w miarę blisko pociągnął ją za włosy. Podniosła się przypominając surykatkę.
- Yyyy...tak? - odgarnęła włosy i..wyciągnęła słuchawki z uszu.
- Lekcja muzyki dopiero jutro - na szczęście nauczycielka nie należy do tych "ostrych" , ale i tak czarnowłosa dostała uwagę za słuchanie muzyki i śpiewanie na lekcji.
W drodze do szkoły Shuriken
Raimoni, wszyscy podekscytowani jadą na mecz. Emocje pozytywne jak i negatywne odczuwało się nawet w powietrzu . Trener Hillman świetnie wiedział co zrobić aby rozluźnić atmosferę. Po prostu włączył radio. Czerny anioł wręcz się zerwał. Leciała akurat jedna z jej ulubionych piosenek, nie wnikajmy w szczegóły. Automatycznie zaczęła śpiewać.
- Zapomniałam już jak bardzo zazdroszczę ci głosu - powiedziała Maya wychylając się z fotela przed nią.
- Mnie? Trele - morele. Żadna ze mnie wybitna piosenkarka - oparła się o szybę i mamrotał słowa tekstu pod nosem.
- A kto nam co wieczór śpiewał przy ognisku? Wiesz...mogłabyś nauczyć się jeszcze grać na gitarze. Fajnie by było. Affo umie grać! Nauczy cię! Czeka cię kariera!
- Maya za dużo mówisz. Puknij się. Ja, gitara, kariera, Affo...Never ever forever! - szczególnie to ostatnie.
- Burnowi by się podobało - dodał Josh - heuheuheuheuheu - Jennett wzięła wdech i wydech i policzyła do dziesięciu.
- Nie mam ochoty się denrwować, ale mówiłam ci setki jak nie tysiące razy! Haruya i ja to przeszłość! Tym bardziej śpiewanie.
Powrót do "kariery" i wystąpienie publiczne jest dla mnie ciężkie. Ale czemu nie spróbować? Biadolenia Nelly dłużej nie zniosę. Mogli zorganizować konkurs tańca, ale przez konkurs śpiewu mogą podnieść komuś ocenę. No i fajnie. Wzięłam głęboki wdech i wydech. Czas się zaprezentować. Przynajmniej będzie darmowy bufet, hehe.
Jaką piosenkę wybrałam? Cóż...łatwo nie było.
"So what" w wykonaniu P!nk, Dark Horse mojej kochanej Katy, ale od miesiąca uległam tylko i wyłącznie jednej piosence, Jest o mnie, Burnie i o tym co mi zrobił, do czego mnie zmusił. Jak z ułożonej kujonki lubiącą piłkę zrobił typową, za przeproszeniem sukę. Jak rozpuścił we mnie wredotyzm i przede wszystkim co przez niego zrobiłam. Plan unicestfienia Raimon.
"Look what you made me do" - piosenka Taylor Swift pisana w głównej mierze dla mej Katy. Ja zadedykuję ją Burnowi. Wtem, ktoś dotknął zimną dłonią mojego ramienia, przeraziłam się lekko i od razu się odwróciłam.
- Joshua nie strasz mnie! - chwilowy zawał - po co przyszedłeś? Zobaczyć jak się glebię na tych wysokich szpilkach czy moją życiową porażkę? - tak na serio. Co on tu robi? Chcę ten występ mieć za sobą.
- Jako twój przyjaciel przyszedłem cię wspierać. No wiesz.. jakby widownia zamarła albo zaczęła rzucać pomidorami, ja będę na pewno klaskać - typowy Joshuś. Miło z jego strony. Miło mieć osobę, która mimo mojego charakteru mnie lubi i raczej szybko nie zostawi. Niespodziewanie położył brodę na moim ramieniu i objął mnie w tali. Zaraz co?!
- Dun... co ty odwalasz? - trochę to takie dziwne...niekomfortowe i dziwne.Nie! On miał się we mnie odkochać!
- Przytulam cię - jak słodko...zaraz się porzygam.
- A musisz przy ludziach? - całkiem sporo osób stoi przed szkołą i chyba gapi się na nas..
- Dzięki stary, ale możesz mnie puścić - zdecydowaliśmy się wejść do środka. Jak na zwykły między szkolny konkurs ściągnął on spory tłum ludzi z wszelakich szkół. Dziwne, ale 1000 zyla przyda się każdemu, ale to i tak nie wyjaśnia tego całego tłumu.
- Josh... w porządku wszystko? - cały się poci i gubi wzrok, a jak już go znajduje to na mnie.
- Wyglądasz prześlicznie - czy ja się rumienię?!
- Eem, dzięki, ale to stare cichy mojej mamy - tiaaaa... przed wyjściem okazało się, że moja sukienka ma dziurę wielkości piłki do tenisa. Zapomniałam, że Tajfun ją pogryzł. Buty były za małe, a reszta sukienek i butów totalnie nie pasowała. Poprawka. reszta ciuchów. Gdyż nie mam więcej sukienek. Po ostatnich porządkach szafa świeci pustakami. Jak mogłam nie zauważyć tej dziury?! Dlatego jak małe dziecko, moja mama musiała mnie ubrać w swoje szmaty. Wybrałyśmy biało-szarą dwuwarstwowa sukienkę z tiulu za kolana. Przeplecioną czarnym paskiem. Rękawy są zrobione z biało szarego materiału z kwiecistymi wzorami. Na nogach mam wysokie czarne szpile. 15 cm! Zabiję się na tym... do tego białe podkolanówki, a na szyi chokera . Nie było czasu aby cokolwiek zrobić z włosami dlatego zostawiłam rozpuszczone. No trzeba przyznać, że mama ma gust.
- Miło widzieć cię w czymś innym niż spodnie czy mundurek - uśmiechnęłam się. Poszliśmy dalej na hol główny gdzie się potwierdzało obecność. Stała tam całkiem spora grupa, więc stanęliśmy w kolejce.
- Joshua, tak szczerze, co tu robisz? - sam z siebie by tu nie przyszedł chyba, że bym go poprosiła. Drapie się po głowie i patrzy się w totalnie inny punkt niż moje oczy.
- Przegrałem zakład - co?
- Jaki zakład?
- Zakład z Nelly. Przez nią razem z chłopakami będziemy śpiewać - myślałam, że padnę. Zaczęłam się śmiać, że aż brzuch mnie zabolał. Josh zaczął udawać, że mnie nie zna.
- A ja się zastanawiałam dla kogo się tak wystroiłeś - uderzyłam ręką o udo. Nie wiem czy to jest takie śmieszne, raczej nie jest. Ale Dun na scenie to będzie parodia i jeszcze ten jego fałsz. Już nie mogę się doczekać!
- Mogę wiedzieć z kim będziesz dzielić parkiet? - zdołowany moim zachowaniem wymamrotał:
- Kevin, Mark i Nathan - to będzie hit internetu, mam nadzieję, że uda mi się to nagrać.
- Nelly jest genialna, obstawiła wynik meczu i zapewniła wszystkim rozrywkę. Japońskie One Direction, ale chyba już bez Zane'a.
- Zostawmy już ten temat dobra..- ukrywa twarz w dłoniach - obciach robisz, sobie i mi.
- Bejbi ju lajd ap maj łorld lajk noł badi els.
Pov. Byron
- Tam jest miejsce! - wrzasnęła mi do ucha Mayka wskazując miejsce na parkingu. Skręciłem ostro prawie uderzając w samochód obok. Taaaa...mój brak skupienia jest spowodowany stresem. Ostatecznie ani ja ani Odrei, żadne z nas nie wygrało zakładu. Jestem tu z innego powodu. Mayka i jej szantaż...wygada ojcu, że zagrałem w meczu i wyda me myśli jak i czyny samobójcze. Niby typowa blondyna, a trzyma głowę na karku i wykorzysta każdą okazję abym się upokorzył. Moja rodzina jest cudowna, pewnie głupi brat Pottera zmienił odrobinkę jej charakterek.
Nie wiem co miałem tego dnia w głowie, na umyśle, ale zaśpiewam najbardziej rakową piosenkę tego roku. Nieeeeee do poziomu Despacito bym się nie zniżył. Tak, mowa o "Shape of you" to było tak:
- Mayka jaki utwór mam wybrać?
- Shape of you
- Ok - heh, do tego zagram na gitarze, na której grałem ostatni raz chyba dwa lata temu #yolololo . Dodatkową motywacją jest kasa, którą wydam na lakier do motoru.
Ubrałem się jak to nazwała ma kuzynka "Gej Hipster" . Czerwona koszula w czarną kratę , muszka, czarne obcisłe rurki, czerwone trampki i włosy spięte w kucyka. Nawet mój ojciec uniósł pytająco brew na mój widok.
Zaparkowałem motor, zabrałem Maykę za rękę bo chciałem załatwić to jak najszybciej. Poza tym jesteśmy spóźnieni.
- Hej Nelliś - kolejka do zapisów była niewielka, na początku był stolik przy którym siedziała brunetka z listą. Byron udawał, że go nie ma i schował się we włosach blondynki.
- No hej. Nie pamiętam abyś się zapisywała - Williams złapała Affo za kołnierz i wyciągnęła ze swoich włosów. Love wyszczerzył się głupio.
- To wszytko wyjaśnia. Fajna muszka.
- Ha! Mówiłem, że dziewczyny na to lecą! Nie jestem gejem hipsterem!
- Lepiej pochwal się Nelly jaką piosenkę zaśpiewasz.
- Najlepszą, najnowszą piosenkę mojego bliskiego przyjaciela rudego Edka... - Nelly parsknęła śmiechem, ale od razu zakryła usta dłonią, aż takie śmieszne są moje teksty 0_o?
- Shape of you. To już wiem po co miałam ci załatwić tą gitarę. Rudzi ludzie jak widać są blisko twojej osobie - no tak. Gorzej niż mieć długie blond włosy to tylko być rudym.
- W sali muzycznej czeka na ciebie gitara. Powodzenia. A może powinniśmy zmienić tytuł na Shape of McCurdy? - Przeczuwałem, że większość odbierze tą piosenkę jakby była kierowana do Jennettki, ale tak nie jest! Nie dam się tak łatwo wyprowadzić z równowagi.
- Nie? - znowu zabrałem Maykę za rękę.
- Skąd tu tyle ludzi? - zapytała ma kuzynka.
- Minako Okunawa. Zwyciężczyni X factora, będzie reprezentować liceum Otaku. Przyniosła ze sobą wiele fanów i będę z nią rywalizować.
- Heh, zepniesz tyłek i zaśpiewasz. Puść oczko do jakieś dziewczyny, zarzuć włosami i widownia jest twoja!
- Taaaa. Upokożę się tylko.
- Nie ty się upokorzysz a Joshua. Kevin, Nathan, Mark i Josh stworzyli Boys band. Prawdopodobnie dołączy jeszcze Axel - ojoj. Mam nadzieję, że będzie czas aby to nagrać.
Jennett stała sama w cafejce, a raczej bufecie. Kusiła ją fontanna z czekolady, chciała zanurzyć piankę albo owoce w słodkiej cieczy. Powstrzymywała ją myśl, że na 99,9% poplami się czekoladą, a brązowa plama na białej sukience to byłby problem. Stała tak i popijała wodę. Były jakieś ciastka i inne delikatesy, ale Jennett przypomniała sobie, że jest na diecie.
Wszyscy, przynajmniej panowie zwracali uwagę na dziewczynę, ona posyłała im wzrok, że widzi to jak się gapią na jej kształty. Podobało jej się centrum uwagi, wyrużniała się na pewno wysokością. Bo szpiki 12 centymetrów to wyczyn. Była sytuacja, że Josh zbierał ją ze schodów.
- Jenny?! - usłyszała znajomy głos.
- Sail?! - chłopak ninja podbiegł do niej i rzucił się w jej ramiona.
- Urosłaś, a widzieliśmy się nie tak dawno
- Hehe - czarnowłosa podniosła nogę pokazując buta.
- Będziesz śpiewać?! Jak za starych lat!
- No można tak powiedzieć. Będę opowiadać moją historię przez piosenkę. Będę czarną Taylor Swift!
- Dziwne, bo nienawidzisz tej postaci...
- To jest w tym wszystkim najlepsze! Bo dokładnie tak samo nienawidzę Burna. A ty co tu robisz?
- Melissa będzie śpiewać i muszę jej kibicować. Ręce ci się trzęsą, stres?
- Nie...powstrzymuję się od sięgnięcia po kubek i nalanie sobie czekolady.
- Raz się żyje! Najwyżej dostaniesz cukrzycy. Widziałem Josha śpiewającego coś pod nosem z tym waszym niebieskowłosym koleszką. Mam się bać?
- Heh, ja bym się raczej zaczęła śmiać - chłopak spojrzał na zegarek.
- Zaraz będzie kolej herbaty. Ja zmykam - pomachał na pożegnanie i udał się w miejsce gdzie odbywała się całość przedstawinia.
- Raz się żyje. Najwyżej wyjdę na flejtucha, świnkę - dopchała się do fontanny. I nalała cały kubek czekolady, parę, a raczej paręnaście wykałaczek z owocami.
- Czemu nie, pójdę zobaczyć Melisę i zjem na widowni - zrobiła parę kroków, spojrzała na buta, na którego chlapnęła czekolada.
- Kur... - i oczywiście panienka niezdarna świnka Jennettka musiała się wywalić. Kubek wyleciał w powietrze, a niebieskooka wywaliła się na przyciągającą ją ziemię. Usłyszała czyiś krzyk i brzydkie słowo.
- Ja pierdole! - pierwsza myśl McCurdy w głowie to: Tylko nie on! Taaaaa to był nasz hipster gej w swojej koszuli oblanej gorącą czekoladą.
- McCurdy!!! - spojrzał na dziewczynę leżącą pod jego nogami. No to mamy problem... Czarnowłosa podniosła się i spojrzała w jego oczy pełne furii i kipiącej wściekłości.
- Uciekaj... - szepnęła Maya. Nastolatka posłuchała dobrej rady przyjaciółki i zwiała jak najszybciej dreptając na obcasach. Byron zrobił zwrot chcąc udać się w pogoń za McCurdy. Pobiegłby gdyby nie kuzynka, która złapała go za kołnierz.
- Zabiję ją! Zabiję! Zniszczyła moją stylówę geja hipstera!
- Ona nie chciała! Poza tym nie mamy czasu na grę w berka po szkole! Masz tylko pół godziny do występu, a wyglądasz jakbyś wpadł w błoto albo pod pociąg.
- Nie pokażę się tak! Wyglądam jak...jak... Mark Evans!
- Żeś wymyślił! - ludzie zebrani w bufecie nie mogli przestać patrzeć na odbywającą się przed nimi scenę.
- Co się gapicie?! - od razu wszyscy się odwrócili.
- Mayka pamiętasz jak uczyłem cię jazdy na motorze?
- Yyyyym...tak?
- Masz okazję pokazać czego się nauczyłaś. Łap kluczyki, ja muszę jeszcze se przećwiczyć, ponaśmiewać się z Josha i zabić Jennett - Mayka była przerażona. Zrozumiała, że miała pojechać do domu po coś na przebranie, ale dopiero uczyła się jazdy. Na dodatek jest ciemno.
- Już! Lecisz! Ale wybierz coś odpowiedniego
- A teraz. Reprezentat liceum Kirkwood [imię i nazwisko] !! - krzyczała prowadząca całe show. Nasza kochana Nelly. A przygotują się najbardziej wyczekiwani goście tego wieczoru.
Raimonowe One Direction!
- Mark! Lepszej nazwy nie było?! - krzyknął poddenerwowany Nathan. Cały zespół czekał za kulisami.
- Nelly ją wymyśliła! - Kevin jeszcze powtarzał sobie tekst, a Josh wolał się nie odzywać. Największym kłębkiem nerwów był jednak Axel, który dostał się do zespołu na ostatnią chwilę. Nie mógł znieść błagania chłopaków o pomoc.
- Czy to naprawdę konieczne? - Blaze miał całe ręce mokre. Jak to robi kapitan drużyny, Mark musiał pomagać w powstrzymywaniu tremy.
- Chłopaki damy radę! To jest jak piłka nożna! No prawie bo z piłką śpiewanie nie ma nic wspólnego xD ale to tylko nasza wina, że Nelly wygrała zakład.
Chłopak z Kirkwood zszedł już ze sceny.
- Nie!! - krzyknął Kevin - chyba nigdy się tak nie bałem!
- Zapraszamy na scenę! Josh Dun, Kevin Dragonfly, Nathan Swift, Mark Evans i o dziwo Axel Blaze z liceum Raimona! Proszę o brawa na zachętę! - brunetka pognała za kulisy. - Powodzenia chłopaki, jesteście mega!
- O Boże, O Boże, O boże, O Boże! - Duna ogarnęła panika, szczególnie gdy zobaczył na środku McCurdy z telefonem. Zrobił gest, że zetnie jej głowę i żeby uciekła. Dziewczyna tylko mu radośnie pomachała.
- Raimonowe One Direction i "What makes you beautiful"!
Muzyka zaczęła lecieć, chłopcy zesztywnieli. Pierwszy zaczął Nathan wcielając się w Liama
You're insecure
Don't know what for
You're turning heads when you walk through the do-o-or
Don't need make-up
To cover Up
being the way that you are is eno-o-ough
Dalszą część przejął Mark, a refreny śpiewali razem. Ostatnie wzrotki wyśpiewali Axel, Josh i Kevin. Ciężko stwierdzić, który najbardziej się bał i który najbardziej fałszował. Wszyscy o dziwo się dobrze bawili. A ich głosy wspólnie złączone brzmiały całkiem nieźle.
You don't kno-o-ow
You don't know, you're beautifu-u-ul!
That's what makes you beautiful!
Zachwyceni swoim występem zrobili grupowy uścisk. Widownię wryło w fotele i na chwilę zamilkli. Było słychać wiwat Jennett!
- UUUUUUUUUUUUUUU!!!!! Brawa chłopaki! To było zaczepiste! - wraz z czarnowłosą dołączyli się słuchacze. Wiwatom i brawom nie było końca. Posypało się parę kwiatków i pluszaków, które po pięknym ukłonie zebrali.
- Joshua to było piękne! - w drodze na widownie Jennett zawiesiła się na szyi bruneta.
- Dzięki, w końcu chciałem komuś dorównać - szturchnął ją znacząco ramieniem.
- Teraz ja sprawię, że rostąpi się ziemia - Jenny pobiegła w miejsce kulis z kąd wychodził Axel.
- Połamania nóg - rzekł niedbale uśmiechając się przy tym i trzymając ręce w kieszeniach.
- Heh, dzięki.
- Pokaż im to kim naprawdę jesteś.
- Mamy szczerą rozmowę do przeprowadzenia, ale to nie teraz. Czy byłbyś tak dobry i pożyczył Byronowi koszulę? Chyba to nie problem abyś chodził przez chwilę topless?
- 0_o?
- Dobra, nie ważne. Trzymaj kciuki!
Za sceną były łącznie 4 osoby. Jenny, jakiś chłopak, Nelly i... niebieskooka nie mogła uwierzyć własnym oczom. Minako Okunawa! Była to fioletowowłosa dziewczyna w różowej sukience i różowymi uszami kota na głowie. Siedziała na krześle ze zdjętym butem i klnęła pod nosem. McCurdy podeszła do niej się przywitać, gdyż wiernie jej kibicowała w programie i była ciekawa co się stało.
- Cześć jestem Jennett - wyciągnęła rękę w jej stronę na przywitanie. Minako podniosła głowę i zniesmaczoną miną podała jej rękę.
- Autografy rozdaję po koncercie - rzekła szorstko. Fioletowowłosa złamała obcas ;-; zauważyła McCurdy, ma okazję pomóc wielkiej gwieździe!
- Nie chcę autografu, chcę ci pomóc. Możesz wziąć moje buty na czas występu. Czarny pasuje ci do paska i rajstop!
- Życie mi ratujesz! Odwdzięczę się jakoś! - szybko włożyła wysokie czarne szpile
- Nie! Nie trzeba - zaprzeczała machając rękami, ale nie powstrzymała Minako od uściskania jej.
- Minako na scenę! - Zawołała panna Raimon. Podkład do "Rockabye" już zaczął lecieć. Jej występ miał wyglądać tak, że wybiega za kulis witając wszystkich. Rzeczywiście wybiegła, ale McCurdy nie zdążyła ostrzec ją przed...
BACH xd Okunawa przy śpiewaniu i wbiegnięciu zaliczyła glebę
- Co ja zrobiłam ;-; - fioletowowłosa jednak śpiewała dalej, ale już z zachwianiem w głosie. Wiedziała, że schraniła.
Rockabye, baby, rockabye
I'm gonna rock you
Rockabye, baby, don't you cry
Ah, Rockabye
Ukłoniła się i jak najszybciej zeszła ze sceny. Zdejmując zapożyczone buty.
- Minako przepraszam ;-;
- Nie skomentuję tego - i wyszła.
- O mój Boże, teraz ja! Padnę tam na zawał! - panika jednym słowem i motyle unoszące ją w powietrzu.
- Pomyśl o Nagumo, o tym co przeszłaś i kim się stałaś. Pomyśl o ludziach, którzy na ciebie liczą i o tych dzięki, którym tu jesteś - wdech i wydech. Przeczesała włosy, złapała się za serce i dumnym krokiem weszła na scenę. Ponad setka ludzi gapiła się właśnie na nią. Ten stres, oby tylko ona się nie wywaliła. Na widowni dostrzegła Josha z telefonem pokazującego jej kciuka w górę.
- Ta piosenka wydaje się jakby była stworzona dla mnie. Przez pewną osobę zmieniłam całkowicie swój charakter i nawet wygląd. Tej osoby tu niestety nie ma, ale powinna popatrzeć na to do czego mnie zmusiła. "Look what you made me do" Taylor Swift. Popatrzyła się na swoje buty, w których przed chwilą zabiła się Minako. Pierwsze dźwięki melodii, paninka. Pewne i zdecydowane podniesienie głowy.
I don't like your little games
Don't like your tilted stage
The role you made me play
Of the fool, no, I don't like you
Szło dobrze, widownia zaczęła klaskać do rytmu, a nastolatka angażowała się sercem do tej piosenki. Myśli Jenny:
"Czas spędzony z nim to był najlepszy, a zarazem najgorszy okres mojego życia. Z ułożonej grzecznej uczennicy, zmieniłam się buntowniczkę. Byłam zaślepiona, nawet nie wiem czym. Nie umiałam mu niczego odmówić. Nikt go nie rozumiał, szczególnie gdy odeszli rodzice...ja mu pomogłam w tej zbrodni. Do tego wpadł nałóg, w który również mnie wciągnął. Dla mnie ta tajemnica nie jest straszna, bardziej jej skutki. Miałam ułożoną przyszłość, która spłonęła. W jego purpurowych płomieniach. Należy pamiętać, a nie rozpamiętywać jak to powiedział pewien wilk. Przyzwyczaiłam się do przeszłości i zaczynam rozdziały na nowo. Starej Jennett już nie ma..."
"I'm sorry, the old Jennett can't come to the phone right now."
"Why?"
"Oh, 'cause she's dead!"
Zaśpiewała ostatnie wersy refrenu praktycznie we łzach. Łzach szczęścia. Koniec...
Włosy naleciały jej do oczu, które płakały. Tłum wiwatował i nie mógł przestać. Brawa nie ucichały, a wręcz robiły się coraz głośniejsze. Na scenę poleciało kilka kwiatów, nawet pluszak wilczek. Czarnowłosa zebrała wszystkie prezenty.
- Arigatou! - ukłoniła się i zeszła ze sceny. Pobiegła do kafejki gdzie czekał jej przyjaciel i reszta chłopaków. Przytuliła się do wszystkich.
- Czyj był pomysł z tymi różami? - ekipa zaśmiała się.
- Niby demon, a śpiewa niczym anioł - rzekł Sail, który również tam stał i się przytulał. Do cafejki wbiegła niosąc za sobą wiatr Mayka.
- Zdążyłam? - spojrzała na grupkę przyjaciół - Nie zdążyłam ;_; też chcę się przytulić ^^ - rzuciła się na nich.
- Chciałam zobaczyć twój występ, ale tylko i wyłącznie z twojej winy musiałam wrócić do domu.
Byron siedział na krześle, na scenie przebrany w świeżą koszulę. Patrzył się w jeden punkt i nie mógł przestać. Za nim siedział koleś, który grał na pianinie. Wyprostował się, to była dopra szansa aby pokazać się z dobrej strony.
- Afuro Terumi i "Shape of you" - powiedziała Nelly po czym ludzie zaczęli klaskać. Koleszka za nim zaczął klikać klawisze pianina, a Byron łuskać struny gitary.
The club isn't the best place to find a love
So the bar is where I go
Me and my friends at the table doing shots
Drinking fast and then we talk slow
W przeciwieństwie do innych on nie odczuwał presji. Syn Afrodyty, chodząca perfekcja ma się stresować? W życiu! Był taki moment, że zaczął się cieszyć, że tu jest, że może śpiewać. Wstał z krzesła i skakał z gitarą po scenie robiąc kilka kroków z Shufle dance.
Ogólnie przepełniały go pozytywne emocje. Olać to, że zaraz się udusi bo brakuje mu powietrza, ale jest szczęśliwy. Poniosło go tak, że na ostatnie wersy wspiął się na krzesło.
Come on, be my baby, come on
Come on, be my baby, come on
I'm in love with your body
Every day discovering something brand new
I'm in love with the shape of you
Z którego na koniec skoczył. Prawie co się glebiąc niczym McCurdy. Trzeba przyznać, że on jednak ma głos. Równie piękny co Jennett. Tylko jak z kogoś kto tak głupio skrzeczy może wydostać się piękny śpiew?! Oczywiście został nagrodzony brawami w odpowiedniej ilości aż przyszedł czas opuszczenia sceny.
Nie miał hucznego powitania jak czarny anioł, ale rzuciła się na niego jego kuzynka.
- Nagrałam wszystko ^^ wyślę to płomyczkowi i śnieżynce.
- Nawet się nie waż! - wysapał przez bolące gardło.
- Byłeś świetny - powiedziała Jennett przechodząc obok. Rzuciła mu białą różę, którą dostała.
- W ramach przeprosin za koszulę - poszła sobie dalej.
- Heh..
- A teraz pora ogłosić zwycięzcę tego wieczoru! - mówiła Nelly przez mikrofon. Na scenie stali wszyscy uczestnicy. Wyptostowani, wszyscy czekali na werdykt.
- A zwycięzcą zostaje i nagrodę otrzymuje....(chwila napięcia) Raimonowe One Direction!
woooooooooooooooooow
Wszyscy zaczęli bić brawo i wiwatować. Nie wszyscy byli zadowoleni z wyniku, mowa o uczestnikach, którzy byli załamani wyborem widowni (gdyż to widownia wybierała zwycięzcę) Chłopaki z łajdak krakszyn skakali jakby wygrali życie. Parę uczniów zaczęło wnosić nagrody. Wręczono im po koszyku słodyczy, ale gdzie check? Nelly położyła przed nimi czarne pudełko zawinięte złotą wstążką.
- A wasza nagroda główna to ekspres do kawy wart ponad tysiąc złotych!
- Czyli to całe 1000 złotych to był ekspres do kawy ;-; ? - załamał się Mark, który i tak nie lubi kawy.
- Nagroda warta 1000 złotych a nie check na 1000 złotych! - Jennett zaczęła się śmiać pod nosem. Cała lista planowanych zakupów jest już nie aktualna. Przynajmniej mają klasowy ekspres do kawy.
----------
Koniec końców nie wiemy jak potoczył się mecz, ale zakończył się wynikiem 3:3
Mam nadzieję, że się rozdział podobał bo mi bardzo.
Nie wiem kiedy, ale pojawi się już 16-sty rozdzialik "Nowa droga"