Od pamiętnej nocy z Byronem minął tydzień. Jennett poszła do szpitala i tym razem musieli jej założyć ortezę (właściwie to ubłagała lekarzy żeby nie zakładali jej gipsu). Na szczęście dla niej tylko na trzy tygodnie. Z głowy dziewczyny jeszcze nie wyleciały złe myśli. Rodzice w sumie nie dowiedzieli się u kogo spała , a raczej z kim, ale byli źli.
Axel w sumie też się nie dowiedział. Przecież miała prawo to zrobić, sama mówiła, że woli pozostać singielką.
Na holu głównym odbyło się zebranie dla klasy Marka. Nikt nie wiedział o co chodzi, ale pewnie chodzi o coś wielkiego. Nagle przyszedł dyrektor, obok niego Nelly, a za nimi trójka jakiś obcych ludzi. Wśród nich był ciemno brązowo włosy chłopak z oczami jak dwa szmaragdy. Obok niego szła dziarsko i radośnie kolejna kopia Aphrodiego. Dziewczyna miała jednak włosy bardziej bielsze niż Byron. Jej oczy mają kolor ciemnego różu zbliżonego do krwi. Za nimi wlokła się jeszcze jedna dziewczyna. Wydawało by się że jest fochnięta na wszystko. Włosy jej są czerwone - przefarbowane. Nie dało się nie zobaczyć kolczyków w nosie i ustach. Najdziwniejsze były blizny na jej ciele. Na oczach miała żółte soczewki.
- Dzień dobry uczniowie. Chciałbym was poinformować, że nasza szkoła wzięła udział w wymianie z Koreą. Dwóch uczniów pojechało uczyć się właśnie tam, a do nas na cały rok przyjechali wasi nowi koledzy - nie za bardzo słuchając dyrektora Jude rozmawiał z Nathanem, a raczej próbował.
- Nath... Widziałeś McCurdy? - cisza. Nathan w ogóle nie zwrócił uwagi.
- Nathan? -zero reakcji -Nathan! - znów reakcji brak - Nathan!!
- Mówiłeś coś?
- Nie no skąd tylko wymawiam sobie twoje imię.Wiesz gdzie jest Jennett?
- Pewnie znowu się spóźni, wiesz jaki z niej śpioch.
- W coś ty się tak zagapił?
- No... w nic
Judowi ta odpowiedź nie wystarczyła.
- W nią - stwierdził nieśmiało i wskazał głową białowłosą. Jude od razu się uśmiechnął wiedząc o co chodzi.
- No co?!
- No...nic
Jennett do szkoły przywiozła taksówka, już była spóźniona. Nie wiedziała czy w ogóle potrzebne książki spakowała. Nie udało jej się zjeść śniadania, wiec jadła w taksówce. Kierowca wysadził ją pod szkołą. Ona biegła (raczej był to szybki chód) z bułką w ustach aż do głównego wejścia.
Wleciała jak szalona i trzasnęła drzwiami. Wszystkie rzeczy, które trzymała w rękach jej powypadały i zaczęła je zbierać.Zebrani od razu przykuli w nią wzrok, jak zwykle musiała zrobić spóźnione, wielkie wejście smoka. Wtedy dziewczyna za tłumu uczniów usłyszała znany jej głos i zobaczyła go.
- Jennett? - zapytał z nadzieją chłopak o szmaragdowych oczach.
- Josh?! - krzyknęła przerażona. Podeszła do bruneta i na oczach wszystkich zaczęła na chłopaka krzyczeć.
- Co ty tu robisz?! Miałeś być w Korei! Przecież ty... no. Ten...no nie. Czemu ty, czemu teraz? Nie!!!! - Nikt nie wiedział o co jej chodzi, nawet chłopak.
- Stęskniłem się za tobą.
Dyrektor również się zdziwił. Chrząknął żeby przypomnieć, że nie jest tu sama.
- Będzie on chodzić z tobą do klasy tak samo jak Maya - pokazał na różowoooką - i Avril.
- Nie! Nie może być!
Na przerwie wszyscy rozmawiali z nowymi uczniami. Każdy opowiadał o sobie, no prawie bo Avril nie miała zamiaru się za bardzo odzywać. Nathan oczywiście musiał jako pierwszy porozmawiać z Mayą, nie tylko Sharp widział w jaki sposób Swift się jej wpatruje.
- Cześć jestem Maya Williams - powiedziała rozpromieniona i podała mu rękę.
- Nathan - słowa ciężko przechodziły mu przez gardło, na dodatek zaczął się pocić, co się dzieje!?
- Nathan? Słyszałam o tobie! Jesteś naprawdę wspaniałym piłkarzem - powiedziała to tak szczęśliwa jak Mark Evans. Niebieskowłosego było tylko stać na głupi uśmiech.
Jennett siedziała na ławce przybita. Zobaczył to nasz płomienny napastnik
- Hej.
- Hej.
- Co to było. To dzisiaj rano, o co chodziło z tym gościem?
- Pamiętasz jak mówiłam o koledze który wymyślił "Kometę" ? To on. Josh Dun.
- To chyba ekstra?
- Nie ekstra. Odkąd się poznaliśmy, on się we mnie podkochuje. Ja do niego absolutnie nic nie czuję, a on tego nie rozumie. Kiedyś poszłam z nim na lody, a on stwierdził, że to randka. Twierdzi że jesteśmy parą i pragnie bym go całowała, a może nawet coś więcej. Po za tym jest mega wkurzający.
Na holu głównym odbyło się zebranie dla klasy Marka. Nikt nie wiedział o co chodzi, ale pewnie chodzi o coś wielkiego. Nagle przyszedł dyrektor, obok niego Nelly, a za nimi trójka jakiś obcych ludzi. Wśród nich był ciemno brązowo włosy chłopak z oczami jak dwa szmaragdy. Obok niego szła dziarsko i radośnie kolejna kopia Aphrodiego. Dziewczyna miała jednak włosy bardziej bielsze niż Byron. Jej oczy mają kolor ciemnego różu zbliżonego do krwi. Za nimi wlokła się jeszcze jedna dziewczyna. Wydawało by się że jest fochnięta na wszystko. Włosy jej są czerwone - przefarbowane. Nie dało się nie zobaczyć kolczyków w nosie i ustach. Najdziwniejsze były blizny na jej ciele. Na oczach miała żółte soczewki.
- Dzień dobry uczniowie. Chciałbym was poinformować, że nasza szkoła wzięła udział w wymianie z Koreą. Dwóch uczniów pojechało uczyć się właśnie tam, a do nas na cały rok przyjechali wasi nowi koledzy - nie za bardzo słuchając dyrektora Jude rozmawiał z Nathanem, a raczej próbował.
- Nath... Widziałeś McCurdy? - cisza. Nathan w ogóle nie zwrócił uwagi.
- Nathan? -zero reakcji -Nathan! - znów reakcji brak - Nathan!!
- Mówiłeś coś?
- Nie no skąd tylko wymawiam sobie twoje imię.Wiesz gdzie jest Jennett?
- Pewnie znowu się spóźni, wiesz jaki z niej śpioch.
- W coś ty się tak zagapił?
- No... w nic
Judowi ta odpowiedź nie wystarczyła.
- W nią - stwierdził nieśmiało i wskazał głową białowłosą. Jude od razu się uśmiechnął wiedząc o co chodzi.
- No co?!
- No...nic
Jennett do szkoły przywiozła taksówka, już była spóźniona. Nie wiedziała czy w ogóle potrzebne książki spakowała. Nie udało jej się zjeść śniadania, wiec jadła w taksówce. Kierowca wysadził ją pod szkołą. Ona biegła (raczej był to szybki chód) z bułką w ustach aż do głównego wejścia.
Wleciała jak szalona i trzasnęła drzwiami. Wszystkie rzeczy, które trzymała w rękach jej powypadały i zaczęła je zbierać.Zebrani od razu przykuli w nią wzrok, jak zwykle musiała zrobić spóźnione, wielkie wejście smoka. Wtedy dziewczyna za tłumu uczniów usłyszała znany jej głos i zobaczyła go.
- Jennett? - zapytał z nadzieją chłopak o szmaragdowych oczach.
- Josh?! - krzyknęła przerażona. Podeszła do bruneta i na oczach wszystkich zaczęła na chłopaka krzyczeć.
- Co ty tu robisz?! Miałeś być w Korei! Przecież ty... no. Ten...no nie. Czemu ty, czemu teraz? Nie!!!! - Nikt nie wiedział o co jej chodzi, nawet chłopak.
- Stęskniłem się za tobą.
Dyrektor również się zdziwił. Chrząknął żeby przypomnieć, że nie jest tu sama.
- Będzie on chodzić z tobą do klasy tak samo jak Maya - pokazał na różowoooką - i Avril.
- Nie! Nie może być!
Na przerwie wszyscy rozmawiali z nowymi uczniami. Każdy opowiadał o sobie, no prawie bo Avril nie miała zamiaru się za bardzo odzywać. Nathan oczywiście musiał jako pierwszy porozmawiać z Mayą, nie tylko Sharp widział w jaki sposób Swift się jej wpatruje.
- Cześć jestem Maya Williams - powiedziała rozpromieniona i podała mu rękę.
- Nathan - słowa ciężko przechodziły mu przez gardło, na dodatek zaczął się pocić, co się dzieje!?
- Nathan? Słyszałam o tobie! Jesteś naprawdę wspaniałym piłkarzem - powiedziała to tak szczęśliwa jak Mark Evans. Niebieskowłosego było tylko stać na głupi uśmiech.
Jennett siedziała na ławce przybita. Zobaczył to nasz płomienny napastnik
- Hej.
- Hej.
- Co to było. To dzisiaj rano, o co chodziło z tym gościem?
- Pamiętasz jak mówiłam o koledze który wymyślił "Kometę" ? To on. Josh Dun.
- To chyba ekstra?
- Nie ekstra. Odkąd się poznaliśmy, on się we mnie podkochuje. Ja do niego absolutnie nic nie czuję, a on tego nie rozumie. Kiedyś poszłam z nim na lody, a on stwierdził, że to randka. Twierdzi że jesteśmy parą i pragnie bym go całowała, a może nawet coś więcej. Po za tym jest mega wkurzający.
Axel przypominał sobie jak to jest całować Jennett.
- I nic na to nie poradziłaś?
- Myślałam, że się go pozbędę wyjeżdżając, ale..
- To dlaczego nie powiesz mu tego w prost?
- On zna mój sekret.
- Jaki sekret?
- Nie twój interes - powiedziała stanowczo. Axel się trochę zdziwił. Myślał że mówią sobie wszystko ( oj kochany nie wszystko :D ) Więc powiedział coś z innej beczki:
- Widzisz Nathana? Jest cały czerwony od rumieńców. Chyba mu pomogę bo się jeszcze cały zapoci - odszedł zostawiając Jennett. Nie zwróciła na to uwagi. Sytuację wykorzystał Josh. Podszedł powoli do ławki i usiadł. Niebieskooka nie zważając na nic wstała i już miała uciec gdy Dun złapał ją za nadgarstek.
- Proszę, zostań.
Dziewczyna przewróciła oczami i zmuszając się, usiadła..
- Nie zmieniłaś się ani trochę.
- Ty też nie..- to dziwne. Zachowuje sie inaczej. Ciekawe czy nadal jest taki agresywny na boisku.
- Przepraszam
Czarnowłosą wryło
- Przepraszasz? Za co?!
- Za moje zachowanie. Głupi byłem skoro mówiłem że jesteś moją dziewczyną. Jesteś naprawdę piękna, ale teraz widzę że jesteś szczęśliwa z Axelem.
- Zaraz, co?! - słucham! Chyba się przesłyszałam. Nie jestem z Axelem!
- No tak jesteś z Axelem, więc ja się wasz związek nie wtrącam.
- Yyyy... - nie jesteśmy razem, ale przynajmniej się odczepi
- Mam nadzieję, że przyjmą mnie do klubu piłkarskiego. To są naprawdę świetni ludzie.
- Pewnie że Cię przyjmą! Jak mnie wzięli to Ciebie muszą!
Nagle Josh sobie coś przypominał.
- Jenn... A Ty powiedziałeś im... No wiesz o tym... Co... Ty..
- Cicho! Nie, nie wiedzą o tym
Axel szedł w stronę swojego przyjaciela gdy pewna osoba zagrodziła mu drogę.
- Avril Moore - powiedziała przy czym trzepnęła swoimi włosami.
- Axel Blaze - jakoś nie specjalnie chce z nią rozmawiać, więc nie zważając okrążył ją małym łuczkiem i podszedł do Nathana, który wyglądał jakby przed chwilą wyszedł z basenu. Czerwonowłosa uśmiechnęła się sama do siebie i zaczęła się rozglądać. Ona jedyna z magicznej trójcy nie przyjechała na wymianę tylko zmieniła szkołę (po raz kolejny)
Widząc, że chłopak się nią specjalnie nie zainteresował wzięła za cel kogoś innego kogo można podrażnić. Panią lukrecję. Podeszła do ławki gdzie siadziała i rzuciła w nią ogromnie zdziwionym wzrokiem.
Oczami Jennett
Czemu wszyscy się tak do mnie przysiadają! Innych ławek nie ma ?! Odkąd usiadła koło mnie nic nie powiedziała, ja też nie zamierzam. Szczerze spodobała mi się, w sensie, że jej styl. Te kolczyki w nosie i czerwone włosy. Nie zdziwiłabym się gdyby grała na gitarze elektrycznej. Dobra, pokażmy się z jak najlepszej strony, tej sztucznej, ale lepszej.
- Hej jestem Jennett - wysunęłam do niej rękę starając się o uśmiech. Odwróciła się po czym również dodała lekki uśmiech.
- Avril - spoko, tylko o czym rozmawiać? Wygląda jakby była o rok starsza..
- Podoba mi się twój styl - zatkało mnie od środka. Czy ten czerwony rudzielec stwierdził, że podoba jej się mój styl?!
- Nie spodziewałam się tego z twoich ust. Taka osoba jak ty... - tu się trochę zawahałam
- No wal
- ...osoba o tak...niecodziennym wyglądzie coś takiego powie.
- Oj przestań. to, że 4 razy zmieniałam szkołę i byłam w poprawczaku to nie znaczy, że nie jestem zwykłym człowiekiem.
- Byłaś w poprawczaku? - nie dziwię się. Gdyby nie nastała w Korei sytuacja, też bym pewnie kradła itp.
- Ta.. ale teraz postanowiłam się zmienić, a liczę, że królowa szkoły załatwi mi lepszą reputację.
- Ja? Królową szkoły ?! Chyba mnie z kimś pomyliłaś - teraz to się domyśliłam, że czegoś ode mnie chce. O Axel idzie. Zaraz, a czemu ona popatrzyła się na niego w ten sposób?
- Kim jest ten chłopak, podoba mi się - błagam! Jak zarzuci na niego te swoje "sidła" to się z nich nie wyplącze.
- To twój chłopak? - skąd to pytanie?! Dopiero teraz to zobaczyłam, ale oczy Avril strasznie mi przypominają oczy kogoś innego tylko kogo?
- Yyyyy... - a mnie jak zwykle stać tylko na bełkot. Co miałam jej powiedzieć, że jest?! Ja sama nie wiem czego już chcę, szczególnie po ostatniej nocy.
- Świetnie, to będzie mój - i wstała z ławki. Załatwiłam Axelowi tortury ;-;
Narracja 3 os.
Widząc, że chłopak się nią specjalnie nie zainteresował wzięła za cel kogoś innego kogo można podrażnić. Panią lukrecję. Podeszła do ławki gdzie siadziała i rzuciła w nią ogromnie zdziwionym wzrokiem.
Oczami Jennett
Czemu wszyscy się tak do mnie przysiadają! Innych ławek nie ma ?! Odkąd usiadła koło mnie nic nie powiedziała, ja też nie zamierzam. Szczerze spodobała mi się, w sensie, że jej styl. Te kolczyki w nosie i czerwone włosy. Nie zdziwiłabym się gdyby grała na gitarze elektrycznej. Dobra, pokażmy się z jak najlepszej strony, tej sztucznej, ale lepszej.
- Hej jestem Jennett - wysunęłam do niej rękę starając się o uśmiech. Odwróciła się po czym również dodała lekki uśmiech.
- Avril - spoko, tylko o czym rozmawiać? Wygląda jakby była o rok starsza..
- Podoba mi się twój styl - zatkało mnie od środka. Czy ten czerwony rudzielec stwierdził, że podoba jej się mój styl?!
- Nie spodziewałam się tego z twoich ust. Taka osoba jak ty... - tu się trochę zawahałam
- No wal
- ...osoba o tak...niecodziennym wyglądzie coś takiego powie.
- Oj przestań. to, że 4 razy zmieniałam szkołę i byłam w poprawczaku to nie znaczy, że nie jestem zwykłym człowiekiem.
- Byłaś w poprawczaku? - nie dziwię się. Gdyby nie nastała w Korei sytuacja, też bym pewnie kradła itp.
- Ta.. ale teraz postanowiłam się zmienić, a liczę, że królowa szkoły załatwi mi lepszą reputację.
- Ja? Królową szkoły ?! Chyba mnie z kimś pomyliłaś - teraz to się domyśliłam, że czegoś ode mnie chce. O Axel idzie. Zaraz, a czemu ona popatrzyła się na niego w ten sposób?
- Kim jest ten chłopak, podoba mi się - błagam! Jak zarzuci na niego te swoje "sidła" to się z nich nie wyplącze.
- To twój chłopak? - skąd to pytanie?! Dopiero teraz to zobaczyłam, ale oczy Avril strasznie mi przypominają oczy kogoś innego tylko kogo?
- Yyyyy... - a mnie jak zwykle stać tylko na bełkot. Co miałam jej powiedzieć, że jest?! Ja sama nie wiem czego już chcę, szczególnie po ostatniej nocy.
- Świetnie, to będzie mój - i wstała z ławki. Załatwiłam Axelowi tortury ;-;
Narracja 3 os.
W klasie od razu zrobiło się zamieszanie kto obok kogo siądzie. Po Nathanie było widać, że chce siedzieć koło May, ale nie mógł z siebie wydusić tej prośby. Josh wiedząc, że Jennett chodzi z Axelem, wydawało mu się, że najlepiej będzie usiąść koło Juda lub Marka.
Zaś Avril chociaż o to nie prosiła to chciała siedzieć koło Axela. Chciała zrobić na złość Jennett, a poza tym Blaze jest niczego sobie. Nelly zrobiła rozporządzenie.
- Nathan siadasz obok Mayi w drugiej ławce. Josh, usiądzie koło mnie - to akurat zdziwiło klasę czemu koło niej. Mark trochę posmutniał, widząc jak Nelly na niego patrzy.
- A koło Axela usiądzie... - spojrzała na Jennett i już miała wymówić jej imię kiedy ktoś jej przerwał.
- Ja - głos ten ten był stanowczy. Nim się Natsumi obejrzała zobaczyła Avril siedzącą koło białowłosego.
- Posłuchaj proszę, ja.. - zaczął Axel, ale jego usta zostały zatkane dłonią Moore.
Wygląda strasznie, ale dotyk ma taki przyjemny.
- To ja tam siedzę! - uparła się Jennett.
- Właściwie to... - odezwał się Willy z nadzieją, że wciąż o nim pamięta.
- Morda w kubeł!
Avril uśmiechnęła się co było sygnałem że, McCurdy musiała odpuścić. Kipiąc ze złości siadła na swoje stare miejsce starając się nie zwracać uwagi na radość okularnika.
Dziewczyna na szczęście dostała choć częściowe zbawienie, gdyż Jude uparł się, że to on usiądzie koło niebieskookiej. Willy obawiając się Sharpa, przesiadł się.
- Oj zemszczę się, zemszczę i to ostro! - mówiła sama do siebie patrząc na Czerwonowłosą wzrokiem, który mógłby zabić, a przy tym złamała ołówek.
- To ja już nic nie rozumiem. Wy jesteście w końcu parą czy nie?
- Po tym co ostatnio zaszło to na pewno nie - powiedziała szepcząc.
- Co zaszło? - nastolatka odwróciła się w stronę Juda, nie wiedząc, że on to słyszał.
- Wierzę ci, że nikomu nie wypaplasz, szczególnie Blazeowi. Jak ktoś się o tym dowie to obiecuję ci, że zgniotę cię jak robala, będę twoim nemezis, najgorszym koszmarem, plagą egipską! A w nocy, wszystkie demony zamieszkujące moją czarną duszę, naślę na ciebie aby nawiedzały cię w snach. Jeśli ktoś się o tym dowie będziesz wręcz błagał o śmierć! - groźba Jennett brzmiała... niepokojąco i wyglądała, mówiąc to bardzo poważnie. Jude przez tą groźbę przeraził się co takiego Jennett mogła zrobić?
Wzięła oddech i... - Przespałam się z Byronem.
- Co?!! - dreadowłosy aż wstał ze zdziwienia. Chociaż to nie było tak straszne jak sie spodziewał.
- Cicho bądź! Tak dobrze usłyszałeś - Judowi szczęka dosięgała ziemi
- Dlaczego to zrobiłaś? Czemu z nim?!
- Bo mogę, tak po za tym to mi uratował
Ten powód był jeszcze w miarę zrozumiały i Kidou usiadł.
Ale jednak nadal tego nie rozumiał.
- Nie no nadal nie rozumiem, dlaczego z Byronem nie lepiej było z Axelem?! - po czym dodał w myślach- albo ze mną. Jude ma smuteczek :(
- A co cię to tak interesuje?
Wymamrotał:
- Martwię się o ciebie.
- Ty, martwisz się o mnie? Martw się o siebie.
- A co z Axelem?
- Przestań się mnie czepiać!
Jude już odpuścił, czemu ona się tak zachowuje? Teraz zaniepokoiła go inna sprawa. Postukał Czarnowłosą w ramię, o dziwo uważnie obserwującą co mówi nauczyciel.
- Czego znowu chcesz? - Sharp wskazał palcem Axela. Widok ten był oszałamiający, ciemnooki się śmiał. Gadał z tym czerwonym potworem, a ta go ciągle głaskała i dotykała .(jakkolwiek to brzmi) Gouenjin po raz pierwszy nie patrzył w okno i ulegał Avril. Cierpliwość Jennett się kończyła.
- Widzę, że znasz się na piłce, Avril. Ale czy umiesz grać? - zapytał Axel rozpromieniony jak Nathan.
- Powiedzmy, że umiem grać, ale nie robię tego zbyt często.
- To może dołączysz do drużyny?
- Ja? Nie, naprawdę nie nadaję się do gry w zespole. (Jakby na tym nie polegała piłka nożna) Myślę, że Josh się bardziej do tego nadaje.
- Aha. A może chciałabyś chociaż przyjść na nasz trening?
- Czemu by nie.
- Mayu, a ty się czymś interesujesz? - spytał już w miarę normalnie Nathan.
- No wiesz znam się całkiem na piłce...
- Świetnie! To dołącz do ekipy! - powiedział Swift uszczęśliwiony, zaś różowooka tylko się wesolutko zaśmiała.
- Powiedziałam, że się na tym znam, a nie że gram
- Aaa... to zostań menadżerką!
- Myślę, że trzy wam w zupełności wystarczą. Po za tym wolę biegać. W mojej szkole byłam najszybsza.
- Biegać? Ja też kocham biegać! - znowu się ucieszył. Mają wspólne hobby.
- Świetnie, w takim razie po ścigajmy się po lekcjach - takiej odpowiedzi to się nie spodziewał.
- Nelly, czy mógłbym dołączyć do drużyny Raimona? - zapytał Josh Dun
- A grasz?
- No pewnie! Jennett nic o mnie nie mówiła?
- Ty jesteś tym kolegą co wymyślił "kometę"?
- Tak to ja. Po za tym to mam jeszcze jedną technikę.
Zaś Avril chociaż o to nie prosiła to chciała siedzieć koło Axela. Chciała zrobić na złość Jennett, a poza tym Blaze jest niczego sobie. Nelly zrobiła rozporządzenie.
- Nathan siadasz obok Mayi w drugiej ławce. Josh, usiądzie koło mnie - to akurat zdziwiło klasę czemu koło niej. Mark trochę posmutniał, widząc jak Nelly na niego patrzy.
- A koło Axela usiądzie... - spojrzała na Jennett i już miała wymówić jej imię kiedy ktoś jej przerwał.
- Ja - głos ten ten był stanowczy. Nim się Natsumi obejrzała zobaczyła Avril siedzącą koło białowłosego.
- Posłuchaj proszę, ja.. - zaczął Axel, ale jego usta zostały zatkane dłonią Moore.
Wygląda strasznie, ale dotyk ma taki przyjemny.
- To ja tam siedzę! - uparła się Jennett.
- Właściwie to... - odezwał się Willy z nadzieją, że wciąż o nim pamięta.
- Morda w kubeł!
Avril uśmiechnęła się co było sygnałem że, McCurdy musiała odpuścić. Kipiąc ze złości siadła na swoje stare miejsce starając się nie zwracać uwagi na radość okularnika.
Dziewczyna na szczęście dostała choć częściowe zbawienie, gdyż Jude uparł się, że to on usiądzie koło niebieskookiej. Willy obawiając się Sharpa, przesiadł się.
- Oj zemszczę się, zemszczę i to ostro! - mówiła sama do siebie patrząc na Czerwonowłosą wzrokiem, który mógłby zabić, a przy tym złamała ołówek.
- To ja już nic nie rozumiem. Wy jesteście w końcu parą czy nie?
- Po tym co ostatnio zaszło to na pewno nie - powiedziała szepcząc.
- Co zaszło? - nastolatka odwróciła się w stronę Juda, nie wiedząc, że on to słyszał.
- Wierzę ci, że nikomu nie wypaplasz, szczególnie Blazeowi. Jak ktoś się o tym dowie to obiecuję ci, że zgniotę cię jak robala, będę twoim nemezis, najgorszym koszmarem, plagą egipską! A w nocy, wszystkie demony zamieszkujące moją czarną duszę, naślę na ciebie aby nawiedzały cię w snach. Jeśli ktoś się o tym dowie będziesz wręcz błagał o śmierć! - groźba Jennett brzmiała... niepokojąco i wyglądała, mówiąc to bardzo poważnie. Jude przez tą groźbę przeraził się co takiego Jennett mogła zrobić?
Wzięła oddech i... - Przespałam się z Byronem.
- Co?!! - dreadowłosy aż wstał ze zdziwienia. Chociaż to nie było tak straszne jak sie spodziewał.
- Cicho bądź! Tak dobrze usłyszałeś - Judowi szczęka dosięgała ziemi
- Dlaczego to zrobiłaś? Czemu z nim?!
- Bo mogę, tak po za tym to mi uratował
Ten powód był jeszcze w miarę zrozumiały i Kidou usiadł.
Ale jednak nadal tego nie rozumiał.
- Nie no nadal nie rozumiem, dlaczego z Byronem nie lepiej było z Axelem?! - po czym dodał w myślach- albo ze mną. Jude ma smuteczek :(
- A co cię to tak interesuje?
Wymamrotał:
- Martwię się o ciebie.
- Ty, martwisz się o mnie? Martw się o siebie.
- A co z Axelem?
- Przestań się mnie czepiać!
Jude już odpuścił, czemu ona się tak zachowuje? Teraz zaniepokoiła go inna sprawa. Postukał Czarnowłosą w ramię, o dziwo uważnie obserwującą co mówi nauczyciel.
- Czego znowu chcesz? - Sharp wskazał palcem Axela. Widok ten był oszałamiający, ciemnooki się śmiał. Gadał z tym czerwonym potworem, a ta go ciągle głaskała i dotykała .(jakkolwiek to brzmi) Gouenjin po raz pierwszy nie patrzył w okno i ulegał Avril. Cierpliwość Jennett się kończyła.
- Widzę, że znasz się na piłce, Avril. Ale czy umiesz grać? - zapytał Axel rozpromieniony jak Nathan.
- Powiedzmy, że umiem grać, ale nie robię tego zbyt często.
- To może dołączysz do drużyny?
- Ja? Nie, naprawdę nie nadaję się do gry w zespole. (Jakby na tym nie polegała piłka nożna) Myślę, że Josh się bardziej do tego nadaje.
- Aha. A może chciałabyś chociaż przyjść na nasz trening?
- Czemu by nie.
- Mayu, a ty się czymś interesujesz? - spytał już w miarę normalnie Nathan.
- No wiesz znam się całkiem na piłce...
- Świetnie! To dołącz do ekipy! - powiedział Swift uszczęśliwiony, zaś różowooka tylko się wesolutko zaśmiała.
- Powiedziałam, że się na tym znam, a nie że gram
- Aaa... to zostań menadżerką!
- Myślę, że trzy wam w zupełności wystarczą. Po za tym wolę biegać. W mojej szkole byłam najszybsza.
- Biegać? Ja też kocham biegać! - znowu się ucieszył. Mają wspólne hobby.
- Świetnie, w takim razie po ścigajmy się po lekcjach - takiej odpowiedzi to się nie spodziewał.
- Nelly, czy mógłbym dołączyć do drużyny Raimona? - zapytał Josh Dun
- A grasz?
- No pewnie! Jennett nic o mnie nie mówiła?
- Ty jesteś tym kolegą co wymyślił "kometę"?
- Tak to ja. Po za tym to mam jeszcze jedną technikę.
- W takim razie będziesz mógł pokazać na co Cię stać na dzisiejszym treningu.
Nelly z Joshem przypadli sobie do gustu i rozmawiali sobie sama nie wiem o czym. ( czemu ten nauczyciel nie zwraca na to uwagi? ) Mark nie wydawał się z tego powodu zadowolony. Nelly od zawsze mu się podobała, a teraz ona woli kogoś innego, smuteczek.
Na jednej z przerw miał się odbyć wyścig. W May było widać ogromną determinację, ale nadal się uśmiechała uroczo. Oboje weszli na bieżnię przebrani w stroje sportowe. Akurat był tam klub lekkoatletyczny. Wszyscy się zdziwili widząc Nathana idącego w ich stronę i to jeszcze z jakąś dziewczyną.
- Cześć chłopaki! - powitał ich radośnie. Nagle z grupki lekkoatletów wybiegła Miles i rzuciła mu się w ramiona, nie zwracając uwagi na Mayę.
- Nathan, co ty tu robisz? Chcesz wrócić do biegania?
- Miles, przestań mnie ściskać - dziewczyna go puściła - Ja nie chcę, ale Maya prawdopodobnie tak. Przyszliśmy się ścignąć.
- Aha... - a miała taką wielką nadzieję. Spojrzała z pogardą na Mayę, ale on nie wyraziła żadnej reakcji. Białowłosa jednak należy do miłych i podała rękę pannie Rayan.
- Maya Williams.
- Miles Rayan.
- To co, udostępnicie nam na chwilę bieżnię? Przebiegniemy się tylko jakieś jedno kółko.
- No dobra.
Nie minęła chwila, a już byli ustawieni na pozycjach.
- Nie masz szans Swift!
- To raczej ty nie masz szans, nasz Nathan i tak cię pokona! - krzyknęła Miles.
- A ja nie mówiłam do ciebie.
Jeden z chłopaków stał obok przygotowanych zawodników.
- Gotowi...do startu...start!
Oboje wystartowali równo i biegli łeb w łeb. Nathan tęsknił za bieganiem, znowu poczuł tą wspaniałą energię. Spojrzał na dziewczynę, nie możliwe, biegła przed nim. Ale jak?!
To była już końcówka i przyśpieszył, jednak do Mayi trochę mu brakowało. Dobiegł do mety, ale jednak jako drugi. Popatrzył na zadowoloną z siebie Williams, która w ogóle się nie spociła. Widzowie też byli zaskoczeni, skąd u niej taka prędkość? Teraz różowooka podobała mu się jeszcze bardziej.
- Jak ty to zrobiłaś?
- Robiłam to co kocham, ale jesteś pierwszą osobą która dotrzymuje mi tępa - uśmiechnęła się szczerze.
- Chciałabyś przyjść na nasz trening piłkarski?
- Pewnie, że bym chciała ale nie mam czasu. Muszę powiedzieć kuzynowi, że przyjechałam. Zamieszkam u niego na rok, ale on jeszcze o tym nie wie.
- Zaraz. Przyleciałaś tu i chcesz zamieszkać u kuzyna na rok, a on nawet o tym nie wie?
- Wujek wie, a kuzyn nie. Taką małą niespodziankę chcę mu zrobić
Wszyscy się zebrali na trening, Nathan tym razem bez Mayi, Axel przyprowadził Avril, a Jennett przyprowadziła swojego focha na czerwonooką i na to, że nie może ćwiczyć. Brakowało tylko Nelly. Do meczu z Shuriken nie zostało za wiele czasu. Mieli zaczynać swój standardowy trening gdy na boisko wbiegła panna Raimon ciągnąc Josha za nadgarstek.
- Czekajcie! Josh chce dołączyć do drużyny! - ogłosiła to zachwycona. Jennett znowu coś zaniepokoiło. Czemu Josh tak dziwnie patrzy na Natsumi? Wcześniej patrzył tak tylko na nią, coś jest nie tak.
- Nelly chyba się zakochała - zaśmiała się Silvia siedząca obok.
Trener podszedł do zielonookiego i zapytał go:
- Czy to prawda?
- Tak! Kocham ten sport, a rok temu byłem nawet w reprezentacji Korei, zresztą nie tylko ja bo Jennett również - wskazał na McCurdy, a ona nie wiedziała jak zareagować.
Trener Hibiki pokiwał zadowolony głową.
- W takim razie pokaż nam co potrafisz.
Nastolatek staną kilka metrów od bramki i od Marka. Wziął wdech i zaczął biec z piłką. Był bardzo skupiony na swoim celu. W końcu wziął zamach i kopnął z całej siły piłkę. Obiekt miał naprawdę ogromną siłę, ale żeby Markuś nie dał sobie rady?
- Boska ręka! - i złapał to.
Brunet stał uśmiechnięty przed Evansem, wtedy bramkarza olśniło. Gościu powiedział "Kometa" . Wtedy za piłką pojawił się zielony ogień i piłka wystrzeliła jak rakieta Markowi w twarz i wpadła do bramki. Teraz wszyscy zrozumieli, że Josh to jest ten "kolega" Jennett.
- A czy w twoim wykonaniu to nie wyglądało inaczej? - zapytała Celia.
- Wyglądało, ale wiesz on jest tego autorem.
- Ale to nie wszystko! Mam jeszcze jedną technikę, ale do tego potrzebuję ochotnika - wybrany został Axel, a właściwie wypchnięty przez Kevina.
Stanęli przed sobą w pewnej odległości i pobiegli. Axel próbował zabrać mu piłkę, jednak Dun nie dawał za wygraną. Trwało to trochę aż Josh w końcu postanowił użyć swojej techniki. Krzyknął:
- "Tunel wiatru" - wokół chłopaka pojawiła się zielona trąba powietrzna, a kiedy znikła Josha już przed Axelem nie było.
- Gdzie on zniknął?!
- Za tobą - uśmiechnął się, Dun był półtorej metra za Axelem. Odwrócił się w stronę Marka i zrobił lekki rozbieg. Kopnął znowu piłkę z całej siły, tym razem wokół niej pojawiły się zielone płomienie. Piłka ominęła zgrabnie Marka i wpadła do bramki, a przecież strzał nie był aż taki mega silny.
Maya szła sobie z ogromną walizą przez miasto. Nathan to naprawdę ładne ciacho, zresztą podziela jej pasję. Jest taki uroczy. Ale czy ona mu się spodobała?
To był błąd, że nie zawiadomiła swojego kuzyna o przyjeździe i o tym, że zostaje tu na rok. Ale odkąd pamięta zawsze był miły i fajnie spędzali razem czas.
To chyba ten dom, mega duży, ale jej rodzina jest chowana w luksusach.
Podeszła pod drzwi i zadzwoniła dzwonkiem. Nie widziała swojego kuzyna co najmniej 8 lat!
Drzwi otworzył jej nie kto inny jak on. Zrobił oczy jak pięć złotych, zdziwiony przyjazdem kuzynki. Nic się nie zmienił ciągle ma długie włosy, ba nawet dłuższe. Jego mina wyglądała bez cennie. Stęskniona dziewczyna rzuciła mu się w ramiona.
- Cześć chłopaki! - powitał ich radośnie. Nagle z grupki lekkoatletów wybiegła Miles i rzuciła mu się w ramiona, nie zwracając uwagi na Mayę.
- Nathan, co ty tu robisz? Chcesz wrócić do biegania?
- Miles, przestań mnie ściskać - dziewczyna go puściła - Ja nie chcę, ale Maya prawdopodobnie tak. Przyszliśmy się ścignąć.
- Aha... - a miała taką wielką nadzieję. Spojrzała z pogardą na Mayę, ale on nie wyraziła żadnej reakcji. Białowłosa jednak należy do miłych i podała rękę pannie Rayan.
- Maya Williams.
- Miles Rayan.
- To co, udostępnicie nam na chwilę bieżnię? Przebiegniemy się tylko jakieś jedno kółko.
- No dobra.
Nie minęła chwila, a już byli ustawieni na pozycjach.
- Nie masz szans Swift!
- To raczej ty nie masz szans, nasz Nathan i tak cię pokona! - krzyknęła Miles.
- A ja nie mówiłam do ciebie.
Jeden z chłopaków stał obok przygotowanych zawodników.
- Gotowi...do startu...start!
Oboje wystartowali równo i biegli łeb w łeb. Nathan tęsknił za bieganiem, znowu poczuł tą wspaniałą energię. Spojrzał na dziewczynę, nie możliwe, biegła przed nim. Ale jak?!
To była już końcówka i przyśpieszył, jednak do Mayi trochę mu brakowało. Dobiegł do mety, ale jednak jako drugi. Popatrzył na zadowoloną z siebie Williams, która w ogóle się nie spociła. Widzowie też byli zaskoczeni, skąd u niej taka prędkość? Teraz różowooka podobała mu się jeszcze bardziej.
- Jak ty to zrobiłaś?
- Robiłam to co kocham, ale jesteś pierwszą osobą która dotrzymuje mi tępa - uśmiechnęła się szczerze.
- Chciałabyś przyjść na nasz trening piłkarski?
- Pewnie, że bym chciała ale nie mam czasu. Muszę powiedzieć kuzynowi, że przyjechałam. Zamieszkam u niego na rok, ale on jeszcze o tym nie wie.
- Zaraz. Przyleciałaś tu i chcesz zamieszkać u kuzyna na rok, a on nawet o tym nie wie?
- Wujek wie, a kuzyn nie. Taką małą niespodziankę chcę mu zrobić
Wszyscy się zebrali na trening, Nathan tym razem bez Mayi, Axel przyprowadził Avril, a Jennett przyprowadziła swojego focha na czerwonooką i na to, że nie może ćwiczyć. Brakowało tylko Nelly. Do meczu z Shuriken nie zostało za wiele czasu. Mieli zaczynać swój standardowy trening gdy na boisko wbiegła panna Raimon ciągnąc Josha za nadgarstek.
- Czekajcie! Josh chce dołączyć do drużyny! - ogłosiła to zachwycona. Jennett znowu coś zaniepokoiło. Czemu Josh tak dziwnie patrzy na Natsumi? Wcześniej patrzył tak tylko na nią, coś jest nie tak.
- Nelly chyba się zakochała - zaśmiała się Silvia siedząca obok.
Trener podszedł do zielonookiego i zapytał go:
- Czy to prawda?
- Tak! Kocham ten sport, a rok temu byłem nawet w reprezentacji Korei, zresztą nie tylko ja bo Jennett również - wskazał na McCurdy, a ona nie wiedziała jak zareagować.
Trener Hibiki pokiwał zadowolony głową.
- W takim razie pokaż nam co potrafisz.
Nastolatek staną kilka metrów od bramki i od Marka. Wziął wdech i zaczął biec z piłką. Był bardzo skupiony na swoim celu. W końcu wziął zamach i kopnął z całej siły piłkę. Obiekt miał naprawdę ogromną siłę, ale żeby Markuś nie dał sobie rady?
- Boska ręka! - i złapał to.
Brunet stał uśmiechnięty przed Evansem, wtedy bramkarza olśniło. Gościu powiedział "Kometa" . Wtedy za piłką pojawił się zielony ogień i piłka wystrzeliła jak rakieta Markowi w twarz i wpadła do bramki. Teraz wszyscy zrozumieli, że Josh to jest ten "kolega" Jennett.
- A czy w twoim wykonaniu to nie wyglądało inaczej? - zapytała Celia.
- Wyglądało, ale wiesz on jest tego autorem.
- Ale to nie wszystko! Mam jeszcze jedną technikę, ale do tego potrzebuję ochotnika - wybrany został Axel, a właściwie wypchnięty przez Kevina.
Stanęli przed sobą w pewnej odległości i pobiegli. Axel próbował zabrać mu piłkę, jednak Dun nie dawał za wygraną. Trwało to trochę aż Josh w końcu postanowił użyć swojej techniki. Krzyknął:
- "Tunel wiatru" - wokół chłopaka pojawiła się zielona trąba powietrzna, a kiedy znikła Josha już przed Axelem nie było.
- Gdzie on zniknął?!
- Za tobą - uśmiechnął się, Dun był półtorej metra za Axelem. Odwrócił się w stronę Marka i zrobił lekki rozbieg. Kopnął znowu piłkę z całej siły, tym razem wokół niej pojawiły się zielone płomienie. Piłka ominęła zgrabnie Marka i wpadła do bramki, a przecież strzał nie był aż taki mega silny.
Maya szła sobie z ogromną walizą przez miasto. Nathan to naprawdę ładne ciacho, zresztą podziela jej pasję. Jest taki uroczy. Ale czy ona mu się spodobała?
To był błąd, że nie zawiadomiła swojego kuzyna o przyjeździe i o tym, że zostaje tu na rok. Ale odkąd pamięta zawsze był miły i fajnie spędzali razem czas.
To chyba ten dom, mega duży, ale jej rodzina jest chowana w luksusach.
Podeszła pod drzwi i zadzwoniła dzwonkiem. Nie widziała swojego kuzyna co najmniej 8 lat!
Drzwi otworzył jej nie kto inny jak on. Zrobił oczy jak pięć złotych, zdziwiony przyjazdem kuzynki. Nic się nie zmienił ciągle ma długie włosy, ba nawet dłuższe. Jego mina wyglądała bez cennie. Stęskniona dziewczyna rzuciła mu się w ramiona.
- Aphrodi!
- Maya? Co Ty tu robisz?
- Przyjechałam do Ciebie! - i od tak weszła sobie do domu. Byron zamknął za nią drzwi.
- Po co ci taka wielka walizka?
- Eeee, No wiesz przyjechałam na wymianę międzyszkolną. Myślałam, że mogłabym zamieszkać u ciebie i wujka.
- Pewnie, że możesz, ale na jak długo?
- Na rok - powiedziała cichutko, Lova znowu wryło w ziemię.
- Byron, kto to przyszedł? - zjawił się ojciec chłopaka, równie zdziwiony.
- Maya?
- May chce u nas zamieszkać, na rok - powiedział wręcz pewny,że się nie zgodzi.
- Wiem o tym. Rozmawiałem o tym nie dawno z moją siostrą
- Co?! To był spisek przeciwko mnie? - zdziwił się. Maya podskoczyła z radości i tym razem rzuciła się na swojego wujka przytulając go. Białowłosa to córka siostry taty Byrona, czasem chłopak uważa, że ojciec kocha ją bardziej niż jego. Blondyn wziął jej walizkę i zaprowadził do pokoju gościnnego (tego samego, w którym spała Jennett) Była tam szafa, biurko, łóżko i kanapa. W Byrona głowie od razu pojawiło się wspomnienie pamiętnej nocy. Siadł na kanapie i patrzył jak dziewczyna wyciąga rzeczy z walizki. Stęsknił się za nią, ale jakoś nie mógł wydobyć z siebie tych słów ani jakichkolwiek innych. W dzieciństwie zawsze się razem bawili i grali w piłkę, była dla niego jak siostra. Do czasu aż pewnego dnia z jego winy nie wpadła pod samochód. Jest to jedna z wielu rzeczy których sobie nie może wybaczyć. Pewnie do teraz ma tą bliznę na czole i nazywają ją Harry Potter. Po wypadku Aphrodi bał się odzywać do Mayi, a po za tym musiał wyjechać. Teraz jak se o tym pomyślał jego serce mu zmiękło. Coś go ścisnęło w gardle. Jakby radość, że ją widzi mieszane z poczuciem winy. Zeskoczył z kanapy i przytulił zdziwioną nastolatkę.
- Tęskniłem - wyszeptał. Po jego oku poleciała łza. Tylko jedna, gdyż Aphrodi nie chciał pokazywać aż takich wielkich emocji. Jenak była to łza szczęścia. Ta również go przytuliła. Tulili się tak dłuższą chwilę do czasu gdy nie wszedł tata Byrona.
- Dzieci czy nie chcecie... - uśmiechnął się tylko i wyszedł z pokoju.
- Przepraszam cię za ten wypadek.
- E tam, to ja nie musiałam wbiegać na ulicę. Po za tym pragnę zauważyć, że jednak się mnie posłuchałeś i nie ściąłeś włosów - zaśmiała się wesolutko.
Byron też się uśmiechnął, tęsknił również za jej naturalnym uśmiechem.
- Coś się ciekawego wydarzyło w Korei?
- Wszyscy za tobą tęsknią! Wręcz w szkole była kłótnia kto ma pojechać! - Aphrodi odleciał na chwilę myślami do Korei
- Przejdziemy się? Potrzebuję się wybiegać- zapytała białowłosa.
- Myślę, że to dobry pomysł.
- Mówiąc o bieganiu to poznałam kogoś.
- Jesteś tu nie cały dzień, a już znalazłaś miłość?
Ubrali się i wyszli.
Jennett szła ścieżką razem z Joshem, chłopak prowadził swój rower, oboje wracali z treningu.
- Dałeś im popalić, wszyscy byli zdziwieni, że potrafisz dorównać nawet Axelowi!
- Myślę, że potrafisz lepiej grać. W końcu ty jesteś napastnikiem, a ja tylko pomocnikiem.
- A ja myślę, że to bez różnicy na jakich gramy pozycjach.
Josha trapiła jedna rzecz, tajemnica. On jako jedyny chyba ją zna, a potem dziewczyna może mieć przez to problemy. Powinien ją chyba przekonać do wyznania im prawdy.
- Podoba ci się Nelly? - pytanie ni z gruszki ni z pietruszki.
- A ma mi się podobać?
- Może ci się podobać, mnie to obojętne, przecież nigdy nie byliśmy razem. W sumie to pasujecie do siebie.
- W takim razie, tak , spodobała mi się Nelly - uśmiechnął się. Szli dalej w ciszy. Grobowej ciszy. McCurdy wiedziała co Josh chce powiedzieć, zawsze jak któreś chciało zacząć o tym rozmawiać była właśnie taka cisza.
- No dawaj, wiem, że chcesz o tym porozmawiać.
- Uważam, że powinnaś powiedzieć o tym chłopakom.
- Nigdy tego nie zrobię, zniszczę sobie życie.
- Ale już teraz chowając to w sobie utrudniasz sobie życie!
- Ta sprawa zostaje między mną, tobą i Nagumo. ( i Stevenem)
- To nie jest tak straszne jak ci się wydaje, ludzie w twoim wieku robili gorsze rzeczy, więc śmiało możesz im to powiedzieć.
- Ale dlaczego ci tak na tym zależy?! - w sumie chłopak nie wiedział.
- Wiesz co, nie ważne. Z resztą muszę już iść - wsiadł na rower i skręcił w jakąś uliczkę.
Czemu wszyscy się tak dzisiaj na nią drą? Ma własne życie i sama sobie ustala warunki. Może naprawdę z Byronem czuje się najlepiej? Jutro, tak jutro wypełni prośbę Stevena. Pozbędzie się problemów. O Boże ! Zaczyna myśleć jak on.
Szła dalej drużką koło rzeki w stronę domu, nagle z naprzeciwka ujrzała znaną jej już postać, Avril.
Chciała przejść koło niej niezauważalnie, nie udało się. Dziewczyna trąciła ją ramieniem.
- O co ci chodzi Avril?!
- Naprawdę się nie domyślasz?
- Wiem, że nasza rozmowa była udawana i kręcisz się wokół Axela!
- A co ciebie to w ogóle obchodzi, przecież nie jesteś jego dziewczyną - dosyć i tak to zaszło już za daleko. Złapała dziewczynę za koszulkę i przyciągnęła do siebie już miała jej przywalić , kiedy.. Avril zaczęła się śmiać.
- Och ale ty głupia jesteś. Doskonale wiem, że możesz mnie pobić.
- To dlaczego mieszasz się w moje sprawy?!
- Masz odczepić się od Axela, jeśli nie, wyjawię twój sekret - Jennett puściła Moore, zdziwiona tym co powiedziała.
- Skąd wiesz?!
- Powiedzmy, że mam swoje źródła - uśmiechnęła się szyderczo jak Dark. Czarnowłosa rozpoznała w niej ten uśmiech. Spojrzała na oczy, również wyglądały niemal identycznie.
- Dark.. ty jesteś z nim spokrewniona! - Avril zrozumiała, że się zdemaskowała. Nie zastanawiając się wzięła zamach rękami i wepchnęła nastolatkę do rzeki, czego ona się zupełnie nie spodziewała,
- Pamiętaj, masz się odwalić od Axela i nawet nie próbuj mówić, że ja to zrobiłam. Inaczej możesz się pożegnać z normalnym życiem. O ile przeżyjesz - odeszła śmiejąc się. Jennett od dziecka miała problemy z pływaniem, plus jeszcze noga ją obciążała. Woda była głęboka i już się jej nałykała. Zaczęła się topić.
- Pomocy!
Zapowiedzi!
Po prostu przeczytajcie następny rozdział "Kolejne problemy"
-----------
Cześć!
Teraz to można powiedzieć, że zrobiły się Trudne sprawy. Jak myślicie, co się stanie z Jennettką? Tak jak zawsze mam nadzieję ,że się podobało. Kolejny rozdział 30 kwietnia.
- Tęskniłem - wyszeptał. Po jego oku poleciała łza. Tylko jedna, gdyż Aphrodi nie chciał pokazywać aż takich wielkich emocji. Jenak była to łza szczęścia. Ta również go przytuliła. Tulili się tak dłuższą chwilę do czasu gdy nie wszedł tata Byrona.
- Dzieci czy nie chcecie... - uśmiechnął się tylko i wyszedł z pokoju.
- Przepraszam cię za ten wypadek.
- E tam, to ja nie musiałam wbiegać na ulicę. Po za tym pragnę zauważyć, że jednak się mnie posłuchałeś i nie ściąłeś włosów - zaśmiała się wesolutko.
Byron też się uśmiechnął, tęsknił również za jej naturalnym uśmiechem.
- Coś się ciekawego wydarzyło w Korei?
- Wszyscy za tobą tęsknią! Wręcz w szkole była kłótnia kto ma pojechać! - Aphrodi odleciał na chwilę myślami do Korei
- Przejdziemy się? Potrzebuję się wybiegać- zapytała białowłosa.
- Myślę, że to dobry pomysł.
- Mówiąc o bieganiu to poznałam kogoś.
- Jesteś tu nie cały dzień, a już znalazłaś miłość?
Ubrali się i wyszli.
Jennett szła ścieżką razem z Joshem, chłopak prowadził swój rower, oboje wracali z treningu.
- Dałeś im popalić, wszyscy byli zdziwieni, że potrafisz dorównać nawet Axelowi!
- Myślę, że potrafisz lepiej grać. W końcu ty jesteś napastnikiem, a ja tylko pomocnikiem.
- A ja myślę, że to bez różnicy na jakich gramy pozycjach.
Josha trapiła jedna rzecz, tajemnica. On jako jedyny chyba ją zna, a potem dziewczyna może mieć przez to problemy. Powinien ją chyba przekonać do wyznania im prawdy.
- Podoba ci się Nelly? - pytanie ni z gruszki ni z pietruszki.
- A ma mi się podobać?
- Może ci się podobać, mnie to obojętne, przecież nigdy nie byliśmy razem. W sumie to pasujecie do siebie.
- W takim razie, tak , spodobała mi się Nelly - uśmiechnął się. Szli dalej w ciszy. Grobowej ciszy. McCurdy wiedziała co Josh chce powiedzieć, zawsze jak któreś chciało zacząć o tym rozmawiać była właśnie taka cisza.
- No dawaj, wiem, że chcesz o tym porozmawiać.
- Uważam, że powinnaś powiedzieć o tym chłopakom.
- Nigdy tego nie zrobię, zniszczę sobie życie.
- Ale już teraz chowając to w sobie utrudniasz sobie życie!
- Ta sprawa zostaje między mną, tobą i Nagumo. ( i Stevenem)
- To nie jest tak straszne jak ci się wydaje, ludzie w twoim wieku robili gorsze rzeczy, więc śmiało możesz im to powiedzieć.
- Ale dlaczego ci tak na tym zależy?! - w sumie chłopak nie wiedział.
- Wiesz co, nie ważne. Z resztą muszę już iść - wsiadł na rower i skręcił w jakąś uliczkę.
Czemu wszyscy się tak dzisiaj na nią drą? Ma własne życie i sama sobie ustala warunki. Może naprawdę z Byronem czuje się najlepiej? Jutro, tak jutro wypełni prośbę Stevena. Pozbędzie się problemów. O Boże ! Zaczyna myśleć jak on.
Szła dalej drużką koło rzeki w stronę domu, nagle z naprzeciwka ujrzała znaną jej już postać, Avril.
Chciała przejść koło niej niezauważalnie, nie udało się. Dziewczyna trąciła ją ramieniem.
- O co ci chodzi Avril?!
- Naprawdę się nie domyślasz?
- Wiem, że nasza rozmowa była udawana i kręcisz się wokół Axela!
- A co ciebie to w ogóle obchodzi, przecież nie jesteś jego dziewczyną - dosyć i tak to zaszło już za daleko. Złapała dziewczynę za koszulkę i przyciągnęła do siebie już miała jej przywalić , kiedy.. Avril zaczęła się śmiać.
- Och ale ty głupia jesteś. Doskonale wiem, że możesz mnie pobić.
- To dlaczego mieszasz się w moje sprawy?!
- Masz odczepić się od Axela, jeśli nie, wyjawię twój sekret - Jennett puściła Moore, zdziwiona tym co powiedziała.
- Skąd wiesz?!
- Powiedzmy, że mam swoje źródła - uśmiechnęła się szyderczo jak Dark. Czarnowłosa rozpoznała w niej ten uśmiech. Spojrzała na oczy, również wyglądały niemal identycznie.
- Dark.. ty jesteś z nim spokrewniona! - Avril zrozumiała, że się zdemaskowała. Nie zastanawiając się wzięła zamach rękami i wepchnęła nastolatkę do rzeki, czego ona się zupełnie nie spodziewała,
- Pamiętaj, masz się odwalić od Axela i nawet nie próbuj mówić, że ja to zrobiłam. Inaczej możesz się pożegnać z normalnym życiem. O ile przeżyjesz - odeszła śmiejąc się. Jennett od dziecka miała problemy z pływaniem, plus jeszcze noga ją obciążała. Woda była głęboka i już się jej nałykała. Zaczęła się topić.
- Pomocy!
Zapowiedzi!
Po prostu przeczytajcie następny rozdział "Kolejne problemy"
-----------
Cześć!
Teraz to można powiedzieć, że zrobiły się Trudne sprawy. Jak myślicie, co się stanie z Jennettką? Tak jak zawsze mam nadzieję ,że się podobało. Kolejny rozdział 30 kwietnia.