Obrazek trochę nie nawiązuje do tematu tego rozdziału, ale mamy święta, więc co tam.
-----------------
Ah, to był bardzo zimny poniedziałek. Godzina 10:00 i lekcja angielskiego. Nauczycielka właśnie głosiła jak to ważny jest angielski w życiu, a ogólnie powtarzali większość czasów przeszłych. Gromatka "Łowców duchów" była ledwie co przytomna nawet jeśli mieli niedzielę na odpoczynek. Axel całą noc uganiał się za jedną małą myszką. Nathan dostał kataru od siedzenia w lodówko-spiżarce i Jude czół się za to winien Jack był zadowolony gdyż wyżarł Judowi z lodówki połowę jedzenia. Jennett cały czas siedziała na Facebooku i patrzyła się w zdjęcie, które niedawno zrobiła. Chłopcy na nim spali razem na kanapie i do tego podpis: Nasi kochani chłopcy. Najlepsze było to, że z każdą godziną zdjęcie to zdobywało coraz więcej fanów i lików. Wkrótce rozbrzmiał długo wyczekiwany dzwonek, wszyscy wybiegli z klasy jak bydło wrzeszcząc jak małe dzieci. Następna lekcja miała być z panem Danielem Kubiakiem, koleś pochodzi z Polski, ale świetnie mówi po japońsku. Ma bzika na punkcie sztuki, muzyki i teatru. Dlatego prowadzi obowiązkowe zajęcia teatralne. Uczniowie pospacerowali trochę po szkole aż znowu zadzwonił dzwonek. Nauczyciel siedział już w klasie z bardzo podejrzanym uśmiechem.
- Witam klaso!
- Dzień-do-bry
- Jak wiecie 14 października to dzień nauczyciela z tej okazji przygotujemy sztukę. Romeo i Julia - wszystkim dziewczynom na twarze wskoczyły ogromne uśmiechy, każda z nich pragnęła zostać Julią, gdyż w pewnej scenie oboje się całują. Za to chłopcy nie wykazywali ogromnych chęci do grania w sztuce. Widząc kłótnię między klasą pan Kubiak postanowił wykorzystać dobrą , starą metodę wychowawczą. Wyciągnął słoik z jakimiś karteczkami.
- Wiedziałem, że tak będzie, więc każdy wylosuje sobie rolę, którą będzie grał.
Mężczyzna przeszedł się po klasie ze słoikiem i każdy zanurzył dłoń i wyciągnął karteczkę. Klasa była dosyć liczna dlatego kilku osobom brakowało roli i byli zmuszeni być drzewami czy czymś. Kiedy Jannett otworzyła swoją kartkę i zobaczyła ten jeden wyraz. Jej serce zaczęło szybciej bić i poczuła jak na jej twarz wpływają rumieńce.
- Kto jest naszą Julią? - zapytał nauczyciel.
Czarnowłosa bardzo po cichu powiedziała "ja". Jej zwykle donośny ton nagle gdzieś uciekł, a po za tym nie czuła, że to jest rzecz, którą warto się chwalić. Dziewczyny z jej klasy oprócz Nelly, Celi i Silvii rzuciły jej spojrzenie "Zabiję cię!", ale ona się tym nie przejmowała.
- No to kto jest naszym Romeo?
Grobowa cisza. Każdy patrzył na każdego czy przypadkiem ktoś nie podniósł ręki. Wtem w ostatniej ławce ktoś nieśmiało podniósł swoją dłoń. Nie możliwe, to nie mogła być prawda! To był Axel!. Klasa zaczęła robić o to spore zamieszanie.
- Mój ty Boże! Axel i ja będziemy się całować! Jeśli to sen to na razie nie chcę się budzić - mówiła do siebie w myślach. Pan Daniel rozdał scenariusze i powoli zaczęli przedstawiać wszystkie sceny. Ręce Jennett były całe mokre i czuła jakby miała zemdleć. Blaze czuł w brzuchu motylki, dziewczyna bardzo mu się podobała, ale żeby się całować?! Na dodatek Kevin i Willy trajkotali mu do ucha jak bardzo mu zazdroszczą. W końcu nadeszła ta chwila. Oboje wstali z ławek i stanęli przed sobą. Powiedzieli kilka swoich kwestii aż popatrzyli na siebie i zadziała się magia. McCurdy wpatrywała się w oczy Axela. Poczuła, że zanurzyła się w jeziorze gorzkiej czekolady. Axel zaś czuł jakby fruwał po niebie pełnym białych obłoczków. To już ten moment, ich twarze zaczęły się zbliżać i zbliżać aż ich usta się całkowicie złączyły. Miał to być zwyczajny buziak, a powstał nie kończący się pocałunek. Sprawiało to im ogromną rozkosz i przyjemność, że nie zamierzali przerwać. Czas dla nich przestał istnieć i zapomnieli, że gapi się na nich cała klasa. Jennett przebudziła w sobie zachłanność i powoli wepchnęła język między wargi płomiennego napastnika przyprawiając go o rozkosz i...
- Dobra dosyć tego miziania się! - przerwał im nauczyciel. Oni natychmiast się oderwali i byli cali czerwoni na twarzy od rumieńców. Po tym zdarzeniu bardzo im się spodobały role które mieli. Wcześniej to najchętniej byli by nie widocznymi drzewami.
***
Drużyna trenowała do meczu z Magicznymi. Podania wychodziły im świetnie i nie tylko. Jennett została usadowiona koło Kevina :( i ustalono, że wyjdzie w pierwszym składzie. Świetną zabawę przerwała Celia, która przejęta czymś wbiegła na boisko.
- Uciekłaś przed wilkiem? - zaśmiał się Timmy.
- Mamy poważne kłopoty! A dokładniej to Jennett i Axel!
- O czym ty mówisz- przejął się Max
- Szperałam w necie szukając informacji o strategi Magicznych aż znalazłam to - wyciągnęła z kieszeni telefon i włączyła jakąś stronę internetową, właściwie to bloga, a na środku wielki nagłówek "Tajemnice Raimona" (genialna nazwa, co nie) i tekst.
piątek, 24.09.2016
"Tajemnice Raimona"
Witam was na moim blogu! Jest on całkowicie poświęcony drużynie piłkarskiej Raimon. Na pierwszy ogień nasz ukochany płomienny napastnik, tzw. Pan idealny Axel Blaze. Gouenji Shuuya, osoba bardzo cicha i skryta, ale czy na pewno ? On tylko tak udaje, pokazuje nam swoją pokerową twarz żeby ludzie brali go za cool osobę. Dziewczyny latają za nim muchy za pomarańczą. Dlaczego? Axel nie jest wcale taki idealny to plastikowa lalka, typu chłopak Barbie,Ken. Człowiek ten nie ma uczuć jedyne co potrafi to lekko podnieść wargę. Raczej nigdy nie będzie lepszy od Luisa [ Luis to najładniejszy chłopak w szkole]. Gościu twierdzi, że jemu miłość nie jest potrzebna. Już to tłumaczę, dziewczyny lubią skrytych facetów i tych, którym nie zależy. Tak naprawdę to Axel czeka tylko na tą jedyną, najnowszą rybkę w naszym akwarium, mowa oczywiście o Jennett McCurdy. Pojawiła się nagle, dziewczyna diabeł, a raczej demon wcielony. Chłopcy toną w jej oczach i uwodzicielskim wyglądzie. Trzepie ciągle swoimi włosami i kręci tyłkiem w każdą stronę. Za cel wzięła sobie akurat pana idealnego.Krążyła plotka, że jest ona siostrą Byrona Lova z Zeusa, ale ta teoria została już obalona. Wspominając Aphrodiego, chyba wszyscy zauważyliśmy, że się ostatnio tu kręci.To również jest spowodowane przez Jenn, biedak także poczuł do niej mięte. Ciekawe jak to się skończy. Wracając do Kena, sorry Axela, to on już chyba się zdecydował. Dzisiaj na lekcji teatru trafił swój na swego. Zaliczający każdą laskę poker face i napompowana botoksem w końcu się pocałowali! Wyglądało to przeochydnie, a najlepsze było to, że to Jennett zaczęła. Blaze oddawał pocałunek, jednak było widać,że czarnowłosa chciała więcej. Na wasze szczęście upamiętniłam tą chwilę.
#Zemsta
[zdjęcie]
W całym zespole panowała absolutna cisza, nikt nie miał odwagi nic powiedzieć. Axel i Jennett patrzyli po sobie z przerażeniem, było im głupio. Najgorsze było to, że pod spodem widniało ich zdjęcie. Autor tego tekstu mocno pożałuje, chociaż oczywiste było,że to jakaś dziewczyna z ich klasy. Strasznie po nich zjechała,a to nawet nie było prawdą, no może po za tym ostatnim. Zaczęli się obawiać, że cała szkoła się o tym dowie a co najgorsze inne szkoły. Niezręczną ciszę przerwała Jennett:
- Jak w ogóle można pisać takie kłamstwa, to strasznie podłe! I co to w ogóle za wyrażenie "latać jak muchy za pomarańczą". Zaraz to ja tej dziewczynie na czole wyryję #Zemsta.
- Nie będzie żadnego #Zemsta - wtrąciła Nelly- proponuję tym się nie przejmować.
- Nie przejmować!? Słyszysz co mówisz?! Jak byś zareagowała gdyby tak ktoś o tobie napisał? - przerwał jej drugi poszkodowany.
- Jennett, Nelly ma trochę racji przecież nic z tym nie zrobimy... - nastolatka nie słuchała i uciekła od towarzystwa.
***
Szkoła Zeusa
Byron pakował swoje rzeczy z szafki. Jego drużyna kilka dni temu dostała list o meczach, a ich pierwszy mecz miał być z Shuriken. Chłopak był bardzo pewny zwycięstwa nawet jeśli nie mieli boskiej wody. Liceum Shuriken bało się z nimi grać po ostatnim incydencie, dlatego mieli większe szanse. Gdy spakował wszystko, podszedł do automatu i kupił puszkę coli. Szybko ją otworzył i wziął duży łyk po czym wytarł usta rękawem swojej bluzy. W oddali usłyszał charakterystyczne postukiwanie obcasów. Odrei Smith, pomyślał. Zza rogu wyłoniła się postać menadżerki biegnącej w jego stronę ze swoim tabletem. Wyhamowała idealnie przed nim i zaczęła mówić:
- Muszę ci coś pokazać.
- No dobra, a co to?
- To coś co cię strasznie zezłości...
Aphrodi nie cierpi się złościć, zawsze się to źle kończyło. Uczucie złości i wściekłości jest dla niego bardzo przyjemne lecz nie dla innych. A wybuchy złości są niekontrolowane, a to wszystko przez boską wodę i jedno straszne zdarzenie.
Love się odwrócił pokazując, że nie chce słuchać co ma do powiedzenia, ale Odrei mu nie pozwoliła i pociągnęła za ramię.
- To bardzo ważne żebyś o tym wiedział.
- Dawaj już to.
- Ale obiecaj mi, że nie wyżyjesz się na mnie- Artemida bała się reakcji długowłosego i tego, że ją uderzy. Kilka miesięcy temu jak zaczęła się strefa footballu , przybył Ray Dark. Afuro wtedy po raz pierwszy skosztował boskiej wody. Jego ciało nie było przyzwyczajone do czegoś takiego, więc jego mózg ześwirował od przypływu mocy. Smith i Love wtedy strasznie się pokłócili. Brunetka krzyczała ze łzami w oczach, że nie tędy droga i zwycięstwa odnosi się w inny sposób. Blondyn nie chciał jej słuchać i ze wściekłości wziął piłkę i pod wpływem magicznego napoju kopnął ją całą swoją siłą w brzuch. Pamiętała jak leżała cała obolała i bezradna na zimnej podłodze, długo nie mogła się pozbierać. Byron do niej podszedł i miał już powtórzyć atak, ale ona krzyknęła bolącym i dławiącym łzami głosem jego imię. Ostatni jego "czysty" skrawek serca dał wtedy o sobie znać i Love oprzytomniał i zabrał brunetkę na rękach do szpitala. Od tamtego czasu Odrei żyje w strachu do Byrona nawet jeśli tego nie pokazuje i lubi mu dokuczać. Jednak nigdy już mu się nie sprzeciwiła, w sprawie boskiej wody lub czegokolwiek innego.
- Obiecuję.
Dziewczyna włączyła tablet i blog "Tajemnice Raimona" oboje zaczęli czytać. Na początku chciało mu się śmiać jednak przy końcówce przestało być tak zabawnie. Z każdym zdaniem rozszerzały mu się coraz bardziej oczy aż doszedł do końca. Na zdjęciu było widać Axela i Jennett całujących się z pasją. Skamieniałe serce chłopaka skruszyło się, czuł jakby miał się zaraz rozpłakać, ale nie mógł. Chłopaki nie płaczą! Smutek automatycznie zamienił się w wściekłość. Jego oczy stały się bardziej agresywne i ścisnął dłoń w której trzymał puszkę coli, cały napój się wylał i spłynął po jego ręce i na podłogę.
- Afuro... - odezwała się z niepokojem w głosie. Byron z powodu swojej złości złapał różowooką za bluzkę i szarpnął nią w swoją stronę lekko podnosząc w górę. Drugą rękę złożył w pięść i już miał jej przywalić kiedy Odrei krzyknęła:
"Byron puść mnie!". W jego głowie od razu pojawił się obraz dziewczyny leżącej na podłodze i błagającej o litość. Nigdy nie mógł tego zapomnieć jaki ból sprawił swojej przyjaciółce. Jego oczy stały się znów normalne i opuścił dziewczynę na ziemię.
- Przepraszam... - wymamrotał. Ta się na wszelki wypadek odsunęła.
- Wiedziałam, że to zrobisz... ale nic się nie stało. Teraz widzisz, mówiłam abyś sobie ją odpuścił, najwyraźniej woli Axela - Aphrodzio nie mógł sobie odpuścić, za bardzo kocha tego czarnego anioła aby sobie teraz odpuścić. Przez tą sytuację jego nienawiść do Axela wzrosła. Postanowił, że da Jennett ostatnią szansę, sam widział w dniu kiedy ją poznał,że on też jej zaimponował i nie może tego stracić. Jeśli teraz zawiedzie to koniec. Blondyn zaczął się oddalać od przyjaciółki.
- Gdzie idziesz?
- Nie mam pojęcia.
- Pamiętaj o spotkaniu w kawiarni, mamy kilka rzeczy do obgadania! - Byron nie zwracając uwagi pokiwał głową i odszedł. Kiedy stracił Odrei z oczu zaczął biec. Chciał jak najszybciej opuścić szkołę
***
Minęły dwie godziny od dowiedzenia się o Tajemnicach Raimona.
McCurdy była nowa w okolicy i nie znała dokładnej drogi do domu, ale zawsze udawało jej się znaleźć. Wiedziała jednak, że musi przejść przez ogromny most nad boiskiem i rzeką. Zawsze jak tam szła to widziała trenujące dzieciaki. Dziś nie było tam nikogo, chociaż...Usłyszała nagle świst i coś wystrzeliło w powietrze i poczuła zapach siarki. Podbiegła do barierki mostu i zobaczyła w Axela robiącego ogniste tornado. Gdy Axel wylądował dumny z siebie usłyszał znajomy krzyk:
- Cześć mój Romeo!
Oczywiście krzyknęła to Jennett, która się zorientowała co właśnie głupiego palnęła. Powiedziała to w myślach a wyszło co innego. Blaze nieśmiało jej pomachał i dał sygnał żeby zeszła do niego. McCurdy zbiegła z górki.
- Sorki, głupio wyszło. I też za to, że wtedy tak się wściekłam.
- Nic się nie stało. Głupie jest to jakie role gramy w sztuce.
- Ja tak nie uważam. Wiesz co, nie wiem co to za uczucie, ale coś mnie ciągnie do ciebie. I fajnie całujesz...
- Ty mi zaimponowałaś już pierwszego dnia jak uderzyłem cię drzwiami - oboje się zaśmiali. Jennett wysunęła lekko rękę, napastnik wiedząc to złapał ją za nią i trzymali się uroczo za rączki. [ "Miłość rośnie wokół nas " z Króla Lwa"]
Zaczęli iść przed siebie.
- Co dzisiaj robisz? - zapytał chłopak.
- E tam nic ważnego - odpowiedziała po czym w głowie - oprócz nauki do matematyki i historii.
- Znam fajną kawiarnię kilka ulic dalej, wybierzemy się ?
- Czy to ma być randka? - Jennett nie mogła uwierzyć w słowa Axela. Nr 1 z napastników zaprasza ją do kawiarni, na randkę! To się nie zdarza przeciętnej dziewczynie.
- Może...
- No to chodźmy- odeszli w dal.
***
Kafejka "Nature art cafe" to miejsce gdzie raz w tygodniu o godzinie 16:00 cały zespół Zeusa spotyka się aby omówić strategię lub po prostu po przyjacielsku porozmawiać. Dzisiaj był jeden z takich dni. Love nie cierpi jeździć rowerem. Twierdzi, że to nie wygląda estetycznie, uważa również, że jak ma bogatego ojca to go mogą wozić gdzie mu się zachce. No i mogło tak być, ale był już spóźniony, a na mieście były niesamowite korki. Jego głowa była przepełniona myślami o czarnym aniele. Jak miłość jego życia, może całować się z jego wrogiem. Najchętniej został by w domu i poszedł spać. Niestety obiecał, że będzie na tym spotkaniu. Gdy dojechał, przyczepił rower do jakiegoś słupa i wszedł dumnym krokiem żeby każdy zwrócił na niego uwagę. Kafejka dzieli się na taras oraz kilka stolików w środku. Jego ekipa miała rezerwację na największy stolik w środku w rogu. Wejście do pomieszczenia zagrodziła mu Iris. Iris Hudson to druga menadżerka zespołu Zeusa. W przeciwieństwie do Odrei, ona walczy o względy Demetera. Ma ona długie, ciemne blond włosy i czarno-brązowe oczy. Jest bardzo strachliwa i nieśmiała oraz małomówna, po przygodzie Odrei, ma mały lęk przed Byronem i zgadza się na wszystko o co prosi. Można ją nazwać dziewczyną na posyłki. Mimo to chłopaki doceniają to co dla nich robi. Iris nie ma przezwiska gdyż jej imię już oznacza imię greckiej bogini tęczy. Mimo to, że ona często bywa smutna to ludzie uśmiechają się w jej towarzystwie. Świetnie rysuje i ma ogromne serce do piłki. Zarabia dodatkowo w kawiarni jako kelnerka.
- Byron jesteś już- szepnęła swoim głosikiem- wszystko w porządku?
- Wiesz, że przy tobie nie umiem być smutny- smutek znikł z twarzy Byrona, ale myśli niestety nie. Wszedł i skierował się do swoich przyjaciół wziął krzesło i usiadł.
- A jednak pojawił się nasz królewicz- zaśmiał się Jeff Iron.
- Królewicz załatwiał sprawy sercowe- wytłumaczyła Odrei, po czym Love wysłał jej ostrzegawcze spojrzenie, ale ona tylko wzruszyła ramionami. Całe towarzystwo wybuchło śmiechem do czasu gdy podeszła do nich Iris z notesem.
- Komu kawy? - zapytała.
- Dla mnie ciastka!- krzyknął bramkarz.
- O nie, żadnych ciastek! Przed meczem dbamy o linie!- zabronił mu kapitan.
- Odezwał się ten, który słodyczy je najmniej- znów wtrąciła Odrei, ale tym razem Aphrodi posłał jej spojrzenie "Ostatnie ostrzeżenie". Dziewczyna przestała się śmiać bo wiedziała, że może się to skończyć nie za dobrze.
- Tym razem chyba podarujemy sobie jedzenie- powiedział Demeter- ale chodź dosiądź się do nas. Hudson się zarumieniła i usiadła obok chłopaka, który jej się podobał.
***
Axel był w niebo wzięty albo raczej w piekło wzięty. Szedł chodnikiem z Jennett trzymając się za rękę. Nikt by nie pomyślał, że tak przeciwne charaktery mogły by się dogadać. Szli spokojnie, rozmawiali o piłce nożnej i dowiadywali się coraz więcej rzeczy o sobie. Świat przestał istnieć, mogli sobie tak iść nawet na koniec świata. Jednak doszli już do kawiarni. Jennett odczytała napis "Nature art cafe" .
- Dlaczego tutaj?
- Mark mnie tu kiedyś przyprowadził i zdziwisz się że to mówię, ale mają naprawdę świetne ciasta. Usiądźmy- Podeszli do jednego ze stolików na zewnątrzw takim miejscu, że drużyna Zeusa nie mogła ich zobaczyć Axel odsunął Jennettce krzesło, tak jak to dżentelmenowi wypada i sam usiadł na swoim miejscu.
- Dzięki, ale nie musisz z siebie robić przede mną wariata.
- Jak to wariata? Chyba wypada odsunąć damie krzesło.
- Jakiej zaraz tam damie, ja tylko jestem przeciętną osobą- McCurdy nie lubi jak traktuje się ją jak "dziewczynę" lub damę.
- O nie, jesteś kimś więcej niż przeciętną osobą. Przeciętna osoba nie zamieszałaby w moim umyśle- przeciętna osoba nie usłyszałaby czegoś takiego od niego. Czarnowłosa w odpowiedziała:
- Mówisz naprawdę? Miło, że tak uważasz- uśmiechnęła się- powiedz mi koniecznie które ciasto ci tak bardzo smakowało.
W tym samym czasie
- Hej, Iris możesz przyjąć zamówienie ze stolika piątego!- krzyknęła szefowa blondynki.
- Jasne- odpowiedziała i skierowała się w stronę zespołu- muszę was na chwilę zostawić.
Przy stoliku piątym siedzieli Jennett i Axel. Iris wychodząc z budynku od razu ich zobaczyła. Przeraziła się tym, że jest tu zawodnik Raimona i to z jakąś dziewczyną.
- Czy ta dziewczyna to nie ta którą poznałam na początku roku? Czy to nie ta o której Byron i Odrei wciąż nawijają?! Nie możliwe to ona! Tylko czemu z Axelem - myślała. Schowała twarz w notesie aby jej przypadkiem nie rozpoznali i ostrożnym krokiem podeszła w ich stronę.
- Dzień dobry - powiedziała bardzo drżącym głosem. Para trochę się zdziwiła zachowaniem kelnerki, pierwsza odezwała się Jennett:
- Chcielibyśmy zamówić strumyk czekolady i dwie kawy- uśmiechnęła się.
- Dobrze...- i szybko odeszła. Wyrwała kartkę z notesu i dała ją kucharce po czym usiadła znowu koło drużyny z wmurowaną miną.
- Coś się stało? - zapytał Atena.
- Nie nic- dziewczyna nie wiedziała czy powinna powiedzieć Byronowi to co widziała czy lepiej zachować to dla siebie. Siedziała cichutko z nadzieją, że nikt do niej już nic nie powie.
Powróćmy do rozmowy Axela i Jennett.
- Od kiedy to zapraszasz dziewczyny na randki?
- To moja pierwsza, tak w ogóle to miałaś kiedyś chłopaka?- zrobiło się bardzo niezręcznie. Blaze żałował swojego pytania, od kiedy to on zadaje takie pytania?! McCurdy nie chciała o tym za bardzo rozmawiać.
- Po ci ci to wiedzieć! Chociaż w sumie tak. Był to taki jeden koleś z Korei- Axel pokiwał głową. Ciszę przerwała już inna kelnerka niosąca kawałki ciasta i kawę. Deser wyglądał niesamowicie. Był to sernik z którego spływała czekolada niczym strumyk. Oboje zaczęli jeść, oczywiście rzucali jakieś słowa typu: jakie to pyszne lub palce lizać. Zjedli swoje porcje i od razu powrócił im humor. Wtedy zauważyli to samo co spostrzegli na zajęciach teatralnych. Oczy Axela wyglądały dokładnie tak jak czekolada na serniku, taka pyszna i rozkoszna. Oczy Jennett przypomniały mu jak fruwał po niebie. Niemożliwe znowu to zrobili. Wstali z krzeseł i podeszli do siebie ciągle patrząc sobie w oczy. Dziewczyna położyła mu jedną rękę na ramieniu, a drugą złapał chłopak. Znowu się pocałowali. Dobrze im było razem i znowu nie zamierzali przestać. To uczucie było piękne, szczególnie jak ich języki wyszły sobie na spotkanie.
Iris wyglądała jakby miała zaraz wybuchnąć. Pot po niej spływał, całą twarz miała czerwoną. Musiała mu to powiedzieć.
- Byron- zaczęła. Chłopak spojrzał na nią swym szorstkim spojrzeniem. To był dla niej sygnał, że albo trzeba kłamać albo się wycofać. Wybrała kłamstwo. Rozejrzała się wokół, a jej wzrok stanął na rowerze Aphrodiego.
- Ktoś kradnie, twój rower!- Facepalm. Love się przejął i wybiegł od stołu żeby złapać złodzieja. Jednak coś go zatrzymało w drzwiach. Ten widok, chyba nigdy go już nie zapomni, jak Axel i Jennett się całują. Jego skamieniałe serce pękło już całkowicie. Na zdjęciu wyglądało to strasznie, ale na żywo jeszcze gorzej. Tym razem nie był zły, a wręcz załamany i smutny. To jest chyba jedyna osoba, na której mu tak bardzo zależy. Na dodatek to musiał być ten przeklęty Axel. Czemu właśnie on! Czy Odrei miała rację, powinien sobie ją odpuścić? To nie może być koniec. Jest jedna rzecz którą go nauczył Axel: nie można się poddawać choćby jak było źle. Jednak smutek nie pozwolił mu na to patrzeć ani przerwać pocałunku, tylko wybiegł całkowicie z kawiarni. Tamci go w ogóle nie zobaczyli. Wsiadł na rower i nie patrząc gdzie jedzie, pojechał. Po jego bladym policzku spłynęła łza.
- Ostatnia szansa...-szepnął.
Zapowiedzi Marka!
W końcu zagramy mecz! Nasz zespół dostał skrzydeł, dosłownie, bo to Jennett zagra z nami swój pierwszy mecz w Raimon. Jednak czy wszystko pójdzie tak gładko? Czy Magiczni znowu czegoś nie wykombinują? Przeczytajcie kolejny rozdział "Magiczny mecz"
----------------------------
Wesołych Świąt!
Podobało się?Trochę jednak to mało romantyczne, ale wiele uczuć włożyłam w pisanie tego rozdziału, a inspiracją było przedstawienie o Romeo i Juli. Nie wiem jak to jest możliwe, że dobiło już ponad 600 wyświetleń! Bardzo dziękuję! Następny rozdział 29 stycznia. Wiem, że Wigilia już była, ale życzeń nigdy za dużo.
Wszystkim fanom IE i czytelnikom tego bloga życzę:
- Pachnącej choinki
- Smacznego karpia
- Spotkania z Mikołajem
- Dużo prezentów
- Odwiedzenia Kevina żeby nie był sam w domu
- Dobrze rozpoczętego nowego roku
- Kaca po piccolo
Yuuka Rune, proszę zlituj się i wstaw nowy rozdział. Umieram z ciekawości.