niedziela, 27 grudnia 2020

24. Kamienie cz.2


Ale długie to wyszło...

- O jakaż biedna i nieszczęśliwa. Od początku wiedziałem, że jesteś taka jak my - usłyszała chłopięcy głos, cichy i stonowany, nie robiła żadnych gwałtownych ruchów.
- Ziemianie mają w zwyczaju mawiać "Ciężka to rana kiedy od swojego" - kolejny jej nieznany głos tym razem bardziej kobiecy chociaż i dalej męski. Uchyliła lekko głowę, nie miała pojęcia o czym oni mówią i czy w ogóle mówią do niej, ale przejęła się sytuacją gdy piłka z prędkością myśliwca mało co nie skróciła ją o głowę.
- Eeee znamy się? - była cała roztrzęsiona, praktycznie nie umiała wypowiedzieć normalnie słowa. Odwróciła się, ale ujrzała dwie kompletnie jej nieznane sylwetki. Chłopcy z dziwnymi kolorami włosów i fryzurami stali na wale i wpatrywali się w nią wzrokiem, który trudno było rozszyfrować. Zielonowłosy wydawał się być znudzony, zaś ten czerwony bawił się znakomicie.
- Jesteś jedną z nas - powiedział, na co Jennett podniosła pytająco brew.
W tym momencie dziewczyna przekonała się, że nie ma do czynienia ze zwykłymi ludźmi. Oboje robiąc szybki skok jakby przeteleportowali się i pojawili tuż przed nią. Odsunęła się krok do tytłu przestraszona, wytarła twarz by nie dojrzeli z bliska w jakim jest stanie.
- I po co beczysz? - rzekł zielonowłosy, ten drugi go szturchnął by nie przesadzał.
- Chcecie czegoś? Bo aktualnie mam ochotę pobyć sama...
- Jestem Gran, a to jest Reize - wskazał na siebie i przyjaciela, a zielony jej pomachał. Dziwne, coś było bardzo nie tak skoro przedstawili się jakimiś przezwiskami z kosmosu. Na koniec wyciągnął do niej rękę. 
- Jennett - ścisnęła niepewnie jego dłoń.
- Poboli chwilę, ale będzie tylko gorzej jak będziesz to rozpamiętywać. Co zmieniła ta wiadomość? Nigdy nie znałaś prawdziwych rodziców. Masz rodzinę, która cię kocha i lepiej...
- Skąd ty to... - teraz jeszcze bardziej się przestraszyła. Skąd miał tę wiedzę, przecież sama się o tym dowiedziała zaledwie kilka minut temu. - Przerażacie mnie, spadam stąd!
Zaczęła uciekać, ale Gran zdążył ją chwycić za rękę.
- Puszczaj! - krzyknęła, a wręcz wydarła ze swojego gardła. To był impuls, coś musiało podziałać, bo przed dziewczyną pojawił się jej ukochany wilk. Cały zjeżony, warczący, z jego zębisk wypływa ślina. Najlepsze jest to, że teraz nie tylko ona go widziała.
- Zostawcie ją - z wilka wydobył się głos. Oboje oniemieli tak jak sama dziewczyna, Gran do tego się zaśmiał się jakby coś go uszczęśliwiło.
- Burn miał rację, niezła jest - szepnął Reize do kolegi. McCurdy nie ogarniała co się stało. Wilk widząc, że chłopcy się odczepili złagodniał i od razu zniknął. Co się stało?
- Jak ty to zrobiłaś?
- Ja...nie mam pojęcia - złapała się za głowę - To dalej przez tę boską wodę?! To mnie odpaliło już na stałe, jestem potworem!
Dwójka tylko patrzyła na nią z zaciekawieniem. Oboje wiedzieli, że wybrali dobrze. Bowiem czychali na Jennett bardzo długo, a teraz pokazuje swój potencjał.
- Jennett spokojnie... jak już powiedziałem jesteś jedną z nas, nie musisz się nas bać-  starał się ją uspokoić.
- Co to znaczy? 
- Jesteśmy z domu dziecka, również nas porzucono za młodu , tylko, że ty masz nową rodzinę. Ale tak naprawdę nie różnimy się niczym. Łączy nas miłość do piłki nożnej.
- Gracie? Super! Tylko nie widziałam was w żadnej drużynie, bierzecie udział teraz w sparingach strefy futballu? Albo staracie się o miejsce w reprezentacji Japonii? - wystarczyło wejść na temat piłki nożnej, a od razu znaleźli wspólny język.
- Pff - parsknął Reize - te ziemskie zabawy zwane turniejami. Po co to wszystko? Z nami i tak nikt by nie miał szans... - czerwonowłosy zatkał mu usta.
- Reize chciał powiedzieć, że nigdzie nie startujemy, ale tak mamy drużynę. I to dokładnie z takich jak ty - dotknął ją palcem w miejsce serca - czy ja - po czym złapał się za swoje - Dzisiaj chcieliśmy ci zaproponować byś do nas dołączyła.
Jennett trochę wryło w ziemię. Jacyś przerażający skaczący jasnowidzowie, którzy potrafią piłką uciąć głowę proponują jej miejsce w drużynie, o której nic nie wie.
- Wiecie co...aktualnie jestem zawieszona w działaniach związanych z piłką po ostatnim incydencie, w sumie to też się trochę po nim boję cokolwiek zrobić - tak jak mówiła. Cały czas obawiała się, żę uśpiony demon, którego przebudziła pojawi się ponownie. To że zjawił się jej wilk utwierdzało ją w jej obawach. I też próbowała się wymigać.
- Twierdzisz, że jesteśmy słabi? - wzrok obu spoważniał.
- Nie, nie! - machała rękami by zaprzeczyć - Serio, chwilę mam przerwę od grania. Poza tym na co ja wam się przydam...
Mogła sobie tak gadać, ale chłopcy zwyczajnie stwierdzili, że jej udowodnią swoją siłę. Zielonowłosy przyniósł piłkę, którą wcześniej planował zabić dziewczynę. Podrzucił ją do góry i sam wyskoczył jakby zamiast nóg miał sprężyny. Zrobił piękny obrót by się zamachnąć i z niesamowitą siłą uderzył w okrągły przedmiot. Piłka zostawiając za sobą świetlistą smugę po prostu pognała na przód z zawrotną prędkością, tak, że przebiła siatkę w bramce. McCurdy zbierał szczękę z ziemi, nie wiedziała czy uciekać czy błagać chłopaka o biz. Gran wyglądał na zadowolonego, że dziewczynie się podobało. Już ją miał.
- Jak ty to zrobiłeś do cholery?! - wymachiwała podekscytowana rękoma.
- Też tak chcesz? - podsycał ją czerwonowłosy.
- Oczywiście, że tak! Wszyscy z waszej drużyny tak umieją?!
- Każdy jest inny, ty też masz wyjątkowy talent - sięgnął po coś do kieszeni. Był to mały fioletowy kamyczek przewiązany rzemykiem - to dla ciebie. Decyzja należy do ciebie, ale dołącz do nas jeśli chcesz mocy. Jeśli chcesz wykorzystać piłkę nożną tak jak powinna być wykorzystana.
Kamyczek zaczął wydzielać z siebie niebiańskie światło, które zaczęło oślepiać dziewczynę. Dalej uważała Grana  za dziwaka co jej proponuje rzeczy nie z tej ziemi. Położyła rękę na kamieniu i od razu jakby coś przepłynęło przez jej ciało. Czuła energię która zaczynała ją wypełniać, czuła siłę, czuła moc. Skąd to uczucie? Z tego małego kamyczka? Z chęci posiadania ładnej nowej błyskotki chwyciła go i zawiesiła sobie na szyi.
- Przemyślę sprawę... - powiedziała oczarowana kamieniem. Gdy ona się tak zachwycała chłopcy wzięli piłkę w swoje ręce i ponownie odprawiali czary. Albowiem zamierzali się transportować za pomocą piłki. Już rozlegało się kolejne oślepiające światło.
- Tylko wiesz, ani słowa o tym co tutaj zaszło, i decyduj się szybko gdyż dni tej planety są policzone, zamierzamy za niedługo... - i zniknęli.
- Mhm - podniosła głowę gdy ponownie zrobiło się ciemno - co tu się zadziało?!

Ciemność, prawie, że całkowita. Pomieszczenie, które wydawać by się mogło, że nie ma końca. Tylko smuga światła oświetlająca sylwetkę czerwonowłosego chłopaka. Włosy zaczesane miał na jeża podobnego do tego Axelowego, a ubrany był w dość dziwny kostium.
Co najważniejsze, w pomieszczeniu nie był sam.
- Coś ty znowu odwalił? - usłyszał zarzuty ze strony kobiecego głosu. Już nie tylko na niego padała smuga światła. Ukazała ona postać niebieskowłosej kobiety z białymi pasemkami, jej imię (?) to Ulvidia, a sama siedziała w białym fotelu, które zazwyczaj było miejscem Grana, o którym wcześniej była mowa. Po jej słowach, kolejno zapaliły się jeszcze 4 światła, ukazując tym samym Reiziego, Desarma, Gazela i Burna, czy ja muszę opisywać wam ich wygląd? Wszyscy doskonale ich znamy.
- Właściwie to ty i Reize - spojrzała złowrogo jeszcze na zielonowłosego. 
- Nic się nie stało przecież... - według dziewczyny się stało. Samo to, że wyszedł gdzieś bez jej towarzystwa było przestępstwem - Nie musiałaś wszystkich zwoływać...
Nie był zachwycony towarzystwem kapitanów innych drużyn.
- Ulvi nam wszystko powiedziała, miałeś pytać o zgodę jeśli zamierzasz wtajemniczyć kogoś z zewnątrz w nasze plany. Nie myśl, że jesteś ponad nami - Desarm karcił go swoim smętnym głosem. Sam zainteresowany dokładnie czuł to co nadmienił czarnowłosy. Czuł, że jest ponad innymi, jego drużyna ze wszystkich akademii Aliea jest najlepsza. Sam jest najbliżej ojca, i nie musi trzymać się zasad. Jeszcze oni mają czelność myśleć, że z są z nim na równi, Reize to co innego. Poza tym kontaktowanie się z Jennett było w słusznej sprawie.
Chłopak zaczął się śmiać po cichu, ewidentnie drwiąc z zebranych.
- Chcę ją mieć w drużynie - grupę wokół ogarnęło zdumienie.
- Kogoś z zewnątrz? - Desarm drążył dalej.
- To nie jest byle kto... - jak można w ogóle o niej mówić w ten sposób.
- To jest ta o której mówił ten dziwny facet, syn niejakiego Reya Darka, co mówił że ma w sobie moc demona, która jest zdolna do wszystkiego - sprostował zielonowłosy na ich wspólną obronę.
- Chcesz startować do mojej byłej? - wtrącił Burn, chciało mu się śmiać na samą myśl, że Jennett chyba nigdy nie zazna spokoju. Niebieskowłosa aż się uniosła na wieść o nowej dziewczynie, która będzie się kręcić wokół jej kapitana.
- Serio masz na myśli tą dziewczynę co wyrolowała Burna? - nie mogła w to uwierzyć
- Jennett nie zasługuje na miejsce u nas po tym co mi zrobiła, niech zgnije i niech umiera wraz z tymi wszystkimi nędznymi ludźmi! - widać, że się nieco wkurzył, Grana to w ogóle nie ruszało, będzie dążył do celu, który wyznaczył.
- Zwłaszcza, że ona jest inna niż my - Ulvidia chciał go doszczędnie odwieść od tego pomysłu - Ma normalnych rodziców, rodzinę...
- No właśnie nie, jest coś czym Burn się z nami nie podzielił - Reize się wypowiedział. Burn aż przekręcił głowę niczym sowa z ciekawości, że o czymś nie wiedział.
- Jej rodzice ją adoptowali, znaleźli na wycieraczce i przygarnęli, więc nie różni się niczym od Gazela i Burna, którzy się dalej z nami trzymają - dla przypomnienia rodzice Gazela nie mogli mieć dziecka, więc go adoptowali, a Burn po całej "Jennettkowej" akcji też został członkiem ich rodziny.
- Śmiesznie, że tak wyszło. Dobrze jej tak. Ał!! - białowłosy siedzący obok pociągnął go za ucho, bo nie miał takiego samego zdania o czarnowłosej, a w tym momencie obrażał jej przyjaciółkę. I czynił ją winną, a pamiętajmy, że wina nigdy nie jest po stronie ofairy.
-Wszystko fajnie tylko kto powiedział, że będzie akurat w Genesis? Też o tym nie decydujesz. Diamond Dust by się ona przydała, uwydatniła by atak - stwierdził, że skoro ma do nich dołączyć to niech się na coś przyda.
- Coooo, Gazel słyszysz ty siebie?! Na co ci ta kurwa? Niech Gran se ją bierze i robi z nią co tam chce. Ups...sorry Ulvi...sorry Reize - zaśmiał się parszywie na co dziewczyna zawarczała wściekle jak pies, a Reize przewrócił oczami. To prawda, ich relacja z Granem jest trochę dwuznaczna.
- Nie martw się on jej nie weźmie, najlepiej będzie pasować w moim Gemini Storm, przecież od początku taki był plan - wystawił język w stronę czerwonowłosego.
- Słucham?!
- Nie wiem co to za jedna, ale skoro się o nią pacany kłócicie, to chętnie uszykuję jej miejsce w Epsilonie - Desarm nie mógł przepuścić okazji, skoro taka się nadarzała.
- Pragnę zauważyć, że odeszliśmy od tematu, tego, że Gran wraz z Reize spoufalał się z kimś z zewnątrz bez niczyjej wiedzy i zgody! - ona naprawdę nie przeżyje towarzystwa kolejnej dziewczyny - Ona się jeszcze nie zgodziła prawda? Dałeś jej przedsmak mocy, co jeśli nas wyda?!
Czerwonowłosy nie wierzył w taki obrót wydarzeń, dokładnie wszystko przeanalizował i obliczył. Poza tym, nawet nie zna jego prawdziwego imienia i sama była w za dużym szoku by zapamiętać ich twarze.
- Zgadzam się z Ulvi, jak zadajesz się z nią to licz, że wkrótce przypierdoli się jej nowy chłoptaś Byronek. Jennett może na tyle ciekawska i rozgarnięta nie jest, ale on węszy i wie już naprawdę sporo.
- Czego się spodziewałeś po tym jak podpaliłeś budynek? - droczył się z nim Gazel.
- Wydzwaniał do mnie, widzę też go na tych wszystkich forach, panoszy się niczym zaraza. Wystarczy, że Jennett piśnie mu chociaż słowo, a ten wyciśnie z niej wszystko.
Teraz to czerwonowłosy naprawdę się zdenerwował.
- Nie ważne co zrobi i tak musi być po naszej stronie! Tak mówił tamten facet, do niego należy Jennett i jej moc, a on teraz współpracuje z tatą. Więc z łaski swojej nie wątpcie we mnie i nie ingerujcie w moje prace, bo sami dla tego przedsięwzięcia jeszcze nic nie zrobiliście!
Od tak odszedł od towarzystwa, które wcale mu się nie podobało.

- Tatoooo... ja mam nadzieję, że ty mi usprawiedliwisz te wszystkie nieobecności. Po co mnie tu wzywasz co chwilę? Trzeba było zostać dyrektorem Raimon, ale nie, po co... - narzekała Avril, która nic tylko wędrowała ciągle od liceum Raimon do Zeusa. Już jej się to zdecydowanie nudziło i denerwowało. Nie byłoby problemu gdyby miała motor albo skuterek taki jak ma Byron, a nie pchać się komunikacją miejską chowając się by strażnicy jej nie dorwali, bo jest na wagarach.
- Spokojnie, tym razem mam coś dla ciebie - oh czyżby motor? - Już i tak widzisz mnie po raz ostatni na jakiś czas. Mówiłaś mamie, że się wprowadzasz?
Avril jest nieślubnym dzieckiem Darka i jednej z jego kochanek, jej mama teraz ma nowego partnera i 3 lata młodszego od Avril syna. Wszyscy utrzymują nawet dobre kontakty, i czasem pomieszkuje u swojej rodzicielki.
- Mam się bać? - pilnowała go cały czas wzrokiem, a on tylko szukał czegoś po kieszeniach i szufladach. Między innymi z torby na laptopa wyciągnął pewien świstek.
- Co tam masz? - pochyliła się nad nim i wzięła papier do rąk gdy od razu został jej wyrwany.
- Cyrograf - zażartować, ale ten żart miał o tyle sens, że na kartce widniał podpis Jennett. Podniosła tylko pytająco brew, po co on to dalej trzyma? Chociaż dawno dał jej spokój, to dalej ją wypatrywał, robił to sam gdyż Avril już nie ufał.
- Podrzyj ten papier, przecież ona nie ma już dla nas znaczenia.
- Jennett? Nawet nie wiesz jakie właśnie ma znaczenie, dzięki temu świstkowi jest tylko moja - czerwonowłosa nieco się uniosła, o co mu chodzi.
- Tato...życie kryminalisty zostaw dziadkowi okej?
- Dziecko ty moje, masz świadomość tego co się dzieje na świecie? Tego, że już za niedługo posiądę moc, której ten świat nie będzie w stanie udźwignąć? W końcu, w końcu pokażę im... - przerwał, bo reakcja jego córki była co najmniej nie na miejscu. Wybuchła takim śmiechem, że ludzie za drzwiami ją słyszeli.
- Nie wierzę. Tak jak Love wkręciłeś się w te całe supermoce? Jakie dzieci...O nie, jak masz mnie w to wciągać to moje pomaganie tobie się tutaj kończy
Akurat pan Steven znalazł co chciał. Był to naszyjnik, a właściwie zwykły rzemyk na którego końcu przywiązany był fioletowy kamień.
- Wolałabym jakiś łańcuch...
- Nie wierzysz w to wszystko? Na mnie to nie działa, ale może na ciebie... - mimo iż nie chciała i odsuwała się od ojca, to ten założył jej naszyjnik na szyję.
Liczył na jakieś fajerwerki, ale jak Avril siedziała z zażenowaną miną, tak dalej wyglądała tak samo tylko jej mina i zażenowanie się pogłębiło. Co było można zauważyć to tylko jak jej włosy się uniosły, a oczy zabłysły. Jednak nic nie wybuchło, wypłynęło ani się nie wydarzyło.
- Nie zadziałało...
- Tato błagam cię - załamana zerwała naszyjnik i rzuciła na biurko.
- Widać geny robią swoje, jesteś tak samo beznadziejna jak ja... - czerwonowłosa nie wytrzymała już, jeszcze ją obraża.
- Dzięki! Jesteś chory! Z resztą jak wszyscy! - zerwała się z krzesła, spakowała swoje rzeczy do torby, bo nie usiedzi dłużej w tym miejscu. Dobrze, że przez dwa tygodnie będzie miała go z głowy.
- Avril...
- Nawet mnie o nic więcej nie proś, dołączyłam do drużyny Raimon - powiedziała wściekle by jeszcze zrobić mu na złość - więc odwal się od nich, nie będę już dłużej dla ciebie nikogo dręczyć ani śledzić! Do zobaczenia! - skierowała się ku wyjściu i trzasnęła drzwiami.
- I ty córeczko przeciwko mnie? Trudno, w takim razie znajdę sobie kogoś na twoje miejsce, a ty zostaniesz zniszczona wraz z nimi - walnął dłońmi o biurko. Poczuł w sobie ogromny żal. Jedyną osobą, dla której życie miało sens, i która go rozumiała była właśnie córka. Może udawać, że to nic takiego, ale to był cios. Można powiedzieć, że jest 1:0 dla Raimon, lecz teraz to on odbierze im ich demona.

- Gdzie zniknęłaś na japońskim? - czerwonowłosą przywitał biały jeż jak tylko próbowała się niepostrzeżenie wślizgnąć do klasy.
- Grzebałam zwłoki, ale spokojnie, to już ostatnie, nigdzie już nie zniknę - usiadła do swojej ławki, którą cały czas dzieliła z Axelem. Chciała mu ponarzekać na ojca, on też zawsze lubił zrzędzić na swojego. Z Byronem stworzyliby całkiem zgrany klub narzekania. Jednakże cały czas był wlepiony w telefon, co mu się nigdy nie zdarzało. Nawet jeśli w szkole nie było zakazu to nigdy go ze sobą nie nosił.
- Zagrzebałaś odpowiednio głęboko? - zapytał w żartach po czym odwrócił się od niej w kierunku Jennett, której niepostrzeżenie zrobił zdjęcie. Biedna leżała na ławce, jakaś taka zmarnowana i niewyspana, ogólnie obraz nędzy i rozpaczy. Gdy doszedł do niej flash z komórki Axela w końcu się jakoś ruszyła.
- Czy ty mi właśnie zrobiłeś zdjęcie? - była oburzona, chociaż ciężko to dostrzec pod jej zaspaną twarzą.
- Twój chłopak chciał wiedzieć czy żyjesz, bo ponoć nie odbierasz i nie odpisujesz - czarnowłosa tylko przewróciła oczami, od kiedy oni stali się sobie tak bliscy? Od kiedy Axel zaczął nosić komórkę?
- A tej co? -to wcale nie tak, że Avril się przejmuje - Pierwsza małżeńska kłótnia?
- Nie mam ochoty z nim rozmawiać okej? - chyba jakoś mocno ją poddenerwowali i nie dali pospać na ławce - Dziwnie mi na myśl jak go wczoraj moja matka potraktowała, sorry... nasza.
- Trudne sprawy... - zanuciła czerwonowłosa.
- A z resztą co ja będę się produkować, pewnie Love wszystko zdążył powiedzieć Axelowi. Niech on ci powie.
- Jennett jest adoptowana, mama Byrona która niby mu umarła, tak naprawdę się tylko rozwiodła i jest mamą Jennett - po krótce streścił, chociaż czarnowłosa nie sądziła, że serio to powie. Chyba tego pożałowała, bo zaliczyła facepalma.
- Jakoś mnie to nie dziwi, kto by chciał za dziecko Jennett.
- Ty jędzo! - zerwała się z krzesła z pięściami, zakasając rękawy. Od wczoraj poczuła w sobie znaczny przypływ mocy. Biedny Blaze musiał je rozdzielać. Na to wszystko patrzyła Nelly z załamaniem jak to będzie wyglądać w przyszłym meczu. Oczekiwała od nich girl power, ale rywalizacja jest już zakorzeniona w naturze kobiet.
- Z twoim chłopakiem, też coś jest nie tak skoro własna matka go nie chciała.
Jennett stała się żywym wulkanem, pchała swoje łapska i paznokcie w twarz rudej kitki jak tylko potrafiła.
- Spokój! - dziewczyny były za silne, że nawet umięśnione barki Axela miały problem, na szczęście szybko zadzwonił dzwonek na lekcje, który skuteczne rozdzielił nastolatki. Jennett siadając do ławki przypadkowo kopnęła swoją torbę, z której wysypały się wszystkie książki i kilka innych rzeczy, jedna z nich mocno przykuła uwagę czerwonowłosej. Był to naszyjnik, z tym samym fioletowym kamieniem co chciał jej podarować jej tata. Czy ona też jest jedną z tych fanatyków? Najpierw ta dziwna umowa, jakieś słowa jej chorego ojca, że McCurdy należy do niego. Może i tego nie widać, ale przejęła się nieco, sprawa wyglądała naprawdę poważnie. Szkoda, że się od niego odcięła, bo mogła by nieco na tym zyskać. W końcu informacja to najcenniejsza waluta.
Lekcja matematyki trwała w najlepsze, ale zdecydowanie w najgorsze dla McCurdy, w którą cały czas uderzały papierowe kulki wydmuchiwane przez Avril. Oczywiście, że dziewczynie to przeszkadzało, ale na siłę próbowała być oazą spokoju i nie reagować. Oczywiście nie udało jej się długo wytrzymać i zwróciła się w kierunku Avril by też w nią czymś rzucić. Czerwonowłosa robiła to tylko po toby zwrócić jej uwagę i się udało, tym sposobem demonica dostała większą kulką papieru w twarz. McCurdy było tylko stać na wymowny środkowy palec. Całe to zajście odbyło się w kompletnej ciszy, tak że nauczyciel dalej nieprzerwanie gadał coś przy tablicy. Rozłożyła kartkę i przeczytała to co w sobie zawierała.
"Nie zbliżaj się do szkoły Zeusa jeśli nie musisz, a już w szczególności do mojego ojca. Możesz czuć się zagrożona" Co jak co, takiej informacji się nie spodziewała, ona tak na serio? Czemu zaczyna temat Stevena? Ona coś kombinuje. By nie myślała, że się je posłucha puknęła się palcem w czoło, by Avril powtórzyła za nią.

- Byron!!! - ów blondyn kierował się ku wyjściu ze szkoły gdy usłyszał charakterystyczne stukanie obcasów. Goniła za nim Odrei machając jakimiś kartkami. To wcale nie tak, że ma coś ważnego do przegadania z nim, o nie nie. Po prostu zazdrość brała w niej górę. Jako jedyna chyba z całego zespołu przejęła się najbardziej zachowaniem ich przyjaciela. Od niedawna postanowiła śledzić go na każdym kroku. Miała wrażenie że nie mówi im wszystkiego. Tak samo zrobi wszystko, by ich zakręcona rzeczywistość wróciła do normalności.
Chłopak odwrócił się w idealnym momencie, bo uchronił ją przed upadkiem. 
- Co tam Arti?
- Powiedz co myślisz - cisnęła mu w twarz plikiem kartek - Zrobiłam mniej więcej rozstawienie na kolejny mecz, kilka manewrów i przejść - powiedziała dumna z siebie, a Aphrodi przeleciał to wszystko wzrokiem.
- Eee...super. Czemu nie przegadasz tego z kapitanem?
- Przecież rozmawiam z tobą... - blondyn nieco zirytowany poskubał się po brwiach.
- Odrei błagam, nie wracajmy do tego - nie zamierzał o tym gadać, nawet o tym myśleć. Cała drużyna nie wiedziała jak się wobec niego zachowywać. Niby był tym co wzniósł ich na wyżyny, a teraz stoi po przeciwnej stronie boiska. Budziło to co najmniej niesmak. On by najchętniej odczepił się raz na zawsze, chociaż czy na pewno? Smith ciągnęła to na siłę.
- Ale Demeter ma mnie głęboko w dupie. Widzisz jak się unosi dumą i sławą kapitana. Nie ma czasu na uzgadnianie tego. Jedynie co to czasem pogada z Iris, ale to tylko dlatego, że jest jego dziewczyną!
- Radź sobie główna pani menadżer - oddał jej papiery - poprzemieniałbym tylko dwie osoby, ale może się czepiam.
- Naprawdę do nas już nie wrócisz? Nawet nie...już ci na nas po prostu nie zależy - cisza...tylko spuszczona głowa - Byłam dzisiaj u dyrektora. Nie wiem czy widziałeś , ale nieco się zmienił. Porozmawiałam z nim i przyznał się, że decyzja o twoim usunięciu była podjęta pod wpływem emocji - w sensie, że Jennett była pod wpływem emocji, ale on już się nie musi jej słuchać- i może cię przywrócić. Szkoła więcej straciła na tamtej decyzji niż zyskała.
- Odrei - podniósł głowę. Przeszedł przez jego głowę taki dziwny impuls. Jak to może wracać? Jakoś to do niego nie docierało, tak szybko? Zacisnął pięści i syknął tylko - ja nie wiem!
Na jego twarzy dziewczyna mogła wyczytać swego rodzaju rozpacz czy bezradność. Oczy takie jakby miał się popłakać. Zaniemogła trochę patrząc na niego.
- Nie że mi nie zależy, to ja jestem po prostu już wam niepotrzebny. Nie wiem czy wrócę...zwłaszcza, że Raimon tak bardzo na mnie liczą. Został nam ostatni mecz...
- W takim razie po nim do nas wracasz! - z nią nie było można pójść na kompromis, ale może to i lepiej, że podjęła za niego decyzję. Blondyn westchnął tylko zmęczony, był dość niewyspany przez ostatnią zapłakaną noc - To jak?
- Niech ci będzie, ale to ja zadecyduję kiedy to nastąpi - poklepał ją po głowie uśmiechając się niezbyt szczerze i niezbyt zadowolony z podjętej decyzji. Niech Arti chociaż przez chwilę poczuje się zwycięsko - Zadzwonię do Demetera i go zdzielę po łbie, ale pamiętaj, teraz on jest kapitanem.
- Tego się trzymaj, bo jeszcze dopadną cię moje strzały śmierci - przejechała mu palcem po nosie i zadowolona z siebie się oddaliła. Chociaż tylko na chwilę, śledzenie się nie skończyło. Artemida była teraz w swoim żywiole, czyhała jak na polowaniu.
Byron kręcąc głową, nie wytrzymując już z Odrei też już wychodził, gdy przed nim stanął pewien starszy mężczyzna z brodą. Przejrzał go od dołu do góry.
- Dzień dobry panie Love - przywitał się całkiem przyjaznym głosem.
- Dzień dobry? - w tym blondyna nie było słychać już takiego przekonania. Twarz wydawała mu się całkiem znana. Gdzieś już widział tego faceta. W końcu wyciągnął ze swojego płaszcza jakąś odznakę.
- Jestem detektyw Gregory Smith, znamy się, przesłuchiwałem cię w sprawie z boską wodą - i wszystko jasne. Był w porządku człowiekiem, tamten czas był czasem największej rozsypki Byrona, on wykazał się zrozumieniem i pracuje przy jego sprawie od lat. Czyżby znowu o to chodziło?
- No tak. Coś się stało? Nic nie nabroiłem... 
- Mam propozycję nie do odrzucenia, chodź - brzmiało to co najmniej podejrzanie, ale pan detektyw zaprowadził chłopaka do samochodu. Pedofil, gwałciciel. W dodatku uprowadził...Jude'a Sharpa?! Musiał dokładniej przyjrzeć się postaci siedzącej na tylnym siedzeniu.
- Wsiadaj - powiedział, po czym anioł chyba już nie miał wyboru.
- Cześć Byron - powitał go miło. Jakoś tak dziwnie nie przejawiał w sobie smętnego humoru.
- Yyy...cześć? - zapiął pasy, bo zrozumiał, że będą gdzieś jechać i rzeczywiście tak się stało. Stary samochód najpierw zawarczał a potem ostro ruszył do przodu wbijając pasażerów w siedzenia.
- Mogę wiedzieć gdzie mnie porywacie? Normalnie nie daję się nigdzie zaciągać, do tego chyba za jakąś niecałą godzinę mamy trening... - łapał czego się dało, bo samochód jechał z niesamowitą prędkością jak na takiego grata.
- Myślę, że zdążymy. Ale mojej propozycji nie odmówisz.
- Co powiesz na ponowne spotkanie z Darkiem? - dokończył podekscytowany Jude. Na Sharpa chyba jak dotąd pan Rey wpłynął najmocniej. Praktycznie go wychowywał, był przy nim od zawsze. By podle robić z niego swoją marionetkę.
- Słucham? - blondyn myślał, że się przesłyszał.
- To co słyszysz. Jadę go przesłuchać, w sprawie "syndromu dojrzewania" i stwierdziłem że może wy byście chcieli go o coś zapytać bądź wygarnąć mu co nieco. Zwłaszcza, gdy chyba dawno się nie widzieliście.
- Ale mnie zaskoczyliście teraz. Mogliście uprzedzić to bym przygotował zestaw pytań.
- Jakoś nie mam ochoty widzieć go na oczy, ale niech to będzie ostatni raz - a nie pokazywał po sobie takiej postawy. Jednak pewne dwa słowa zakorzeniły się u Byrona głębiej.
- Chwila..."syndrom dojrzewania"?
- Wydaje mi się, że chyba już jesteś wtajemniczony w temat - Jude uniósł brew chcąc się dowiedzieć o co chodzi.
- Chodzi o sprawę pojawiających się supermocy na świecie.
- Dokładnie. Również się tym zajmuję, Hillman mi powiedział, że węszysz. Może uzupełnimy wiedzę?
- No tak, hissatsu to jakby nasze supermoce, już o tym kiedyś mówiłeś - zauważył dredowłosy.
- Nie Jude, to jest zupełnie co innego.  To że masz technikę jest w stanie tylko ułatwić rozpoznanie twojej super mocy. Tak naprawdę wystarczy mieć tylko jakiś talent, zainteresowanie czy umiejętność. Na co dzień mocy się nie ma. Trzeba ją jakoś przebudzić. W moim przypadku, mojego zespołu i Jennett była to boska woda. Mogę latać i zatrzymywać czas, jednak nie każdemu się to udaje. Burn, były Jennett umiał władać ogniem więc podejrzewam, że są inne różnego rodzaju wspomagacze. Jakieś narkotyki czy dopalacze. Teraz zaczęli pojawiać się na świecie ludzie u których moc się aktywowała w niespodziewanym momencie raczej przy wykonywaniu ich profesji. Tyle że budziły się robiąc dookoła chaos, ze zdwojoną siłą, a potem ustawały i już nie dało się tego oddtworzyć. Zastanawiałem się czym to się różni od mocy które miały swój "przebudzacz", doszedłem do wniosku, że ofiary mogły mieć albo bardzo krótki i słaby kontakt z "przebudzaczem" albo jest to wynik jakiegoś promieniowania, wie pan. Tak jak w przypadku Hulka.
I pan George i Sharp zamilkli. Love siedział po uszy w bagnie super mocy, więc wypowiedzenie tego wszystkiego w sposób błyskawiczny nie było dla niego niczym specjalnym
- Czyli co... - trochę z niego zadrwił - moją mocą byłoby władanie pingwinami?
Blondyn też się zaśmiał.
- Możesz przywoływać gromadkę pingwinków hah...u ciebie myślę, że byłoby to coś w stylu super umysłu.
- Ło ło ło...wolniej. Widzę, że naprawdę się w to wciągnąłeś. Chyba potem jeszcze o tym pogadamy, wiesz naprawdę sporo i dobrze. Trzeba uświadamiać ludzi, bo rząd będzie wszystko tuszował. do twojego wywodu mogę dodać tylko to, że nazwałem to "syndromem dojrzewania" gdyż wśród potwierdzonych osób około 80% to była młodzież albo ludzie młodzi. Może to dlatego, że więcej młodych ma jakieś pasje czy talenty? Nie wiem. Co też ważne i mocno dziwne, to to że jak pytano ofiary co robili w ostatnich dniach i tygodniach, gdzie byli. Dosłownie wszyscy...podali wycieczkę na górę Fuji.
- Górę Fuji? Ale dosłownie wszystkie osoby?
- Tak, dziwne prawda? Ale chyba wniosek nasuwa się sam.
- Sugerujecie, że Dark macza w tym palce? - wtrącił Jude.
- Na pewno jego syn...groził mi ostatnio.
- Syn? A to ciekawe. Z resztą zaraz go o to zapytamy - nim się spostrzegli już parkowali na parkingu. Przed nimi piętrzyło się więzienie, raczej przerażający widok niż pasjonujący.
Obaj chłopcy trzymali się po prostu detektywa, gdy ten załatwiał wszelkie formalności, tylko ich przeszukali. Jak dobrze, że Byron postanowił zostawić swoją torbę w aucie.
Usiedli przy jednym ze stanowisk w towarzystwie funkcjonariusza, oczekiwali teraz tylko na niego. Zrobiło się nagle tak jakoś ciężko, obu ich ogarniał strach. Gula w gardle rosła, a pytań było tyle, że już wszystkie pozapominali. Czy się zmienił? Poprawił się czy nie wyciągnął żadnych wniosków? Napięcie sięgało zenitu, gdy rozładował je odgłos tupania. Wszedł także w towarzystwie funkcjonariusza. Zrobiło się jeszcze smętniej, gdy taki ponury zgarbiony słabo zadbany przysiadł się do nich. Zdziwił się nieco, że pan Smith nie przybył sam. Chłopcy nie byli w stanie wydobyć z siebie pierwszego słowa, Dark ich w tym wyręczył.
- Smith, mogłeś mnie ostrzec, że nie będziesz sam - powiedział tym swoim starym zmęczonym głosem.
Mężczyzna podrapał się po brodzie.
- Ehh tak jakoś wyszło.
- Love, nie zabiłeś się jeszcze - Byron aż się wzdrygnął słysząc swoje nazwisko. Naprawdę dla Darka było to niezłe zdziwienie.
- Nie wiem czy moja śmierć byłaby ci na rękę.
- Jude ciebie też miło widzieć.
- A przestań... - już mu się odechciało rozmawiać.
- Oni są tu tak tylko przy okazji. Chciałem z tobą porozmawiać o "syndromie dojrzewania" i o tym co się teraz wyprawia na świecie.
- Mówiłem ci, że nie chcę się w to wplątywać. Chyba sam widzisz - no większego obrazu nędzy już od dawna nie widzieli.
- Ale jakoś nie chce mi się wierzyć, że nic nie wiesz- Jude teraz będzie robić za eksperta po tym jak go Byron w to wszystko wtajemniczył.
- Wie, musi wiedzieć, przecież Steven chociaż raz musiał się pochwalić ojcu swoim planem co nie?
- Mówisz, że rozmawiamy ze złą osobą? - detektyw był pewny, że największym źródłem informacji będzie ten najstarszy Dark.
- Zdecydowanie złą osobą, nie biorę odpowiedzialności za to co wyrabia mój syn.
- Był u ciebie? Coś ci mówił?
- Jestem bezradny wobec niego. Od lat stara się ciągle mi czymś zainponować, udowodnić, że jest kimś chociaż jest zwykłym szarym człowiekiem. Dla niego nie ma ratunku, jest zupełnie zaślepiony tym co robi.
- Jak widać to dziedziczne - skomentował Love.
- Przyszedł do mnie. Powiedział, że dokończy moje plany, że poznał jakiegoś człowieka, który postara się dać mu moc, bo boska woda nie zadziałała. Mój syn powinien się leczyć naprawdę. Coś tam gadał o jakiś kosmitach, a jak to nie zadziała to ma jeszcze kontrakt z demonem.
- Co ty pieprzysz... - zarzucił mu detektyw nie wierząc w żadne z jego słów.
-  Powiedziałem mu to samo. Chociaż supermoce istnieją to w kosmitów nie uwierzę. Powiedziałem mu, że się nie podpiszę się pod tym i ma mnie zostawić w spokoju. Wiem, że go tym zdenerwowałem i pewnie uznał to za mój kolejny akt braku miłości wobec niego.
- Wiesz, naprawdę dziwię się, że ty masz dzieci i wnuki przyznał Jude.
- Jeszcze jest Avril, mam nadzieję, że jej w to chociaż nie wciągnie.
- Avril nawraca się u nas, więc możesz być spokojny. Nawet jest w naszej drużynie - chłopak w goglach chyba trochę się zapędził, bo Byron nadepnął mu na stopę.
- Nie skomentuję tego... - z jego oczu teraz biło mordercze spojrzenie. Jego kochana wnuczka w Raimon? Nie może być!
- Dark... - wymruczał Byron - co jesteś w stanie mi powiedzieć o Wiedzy Demona?
Staruszek podniósł pytająco brew.
- Skąd o tym wiesz? Twój tracący pamięć dziadek ci powiedział? Masz mój zeszyt? - Jego ton się zmienił. Jakby powiedział coś o czym nie miał prawa mówić. Był żądny wyjaśnień. Byron tylko syknął na wspomnienie jego dziadka.
- Umiałeś to zrobić? - nie odpowiedział na żadne z pytań.
-Pff - wyśmiał go jakby usłyszał z jego ust najbardziej abstrakcyjną rzecz na świecie - wiesz, że to zakazana technika? Jak tylko spróbujesz jej użyć albo przejmie nad tobą kontrolę i złamie wszystkie kości albo od razu zabije - cała trójka za szybaą popatrzyła po sobie.
- Co? Co się tak patrzycie? Całość polega na uśpieniu w niej demona, który się budzi i wstępuje w ciało użytkownika. Love, tak cię głowa boli, że musisz się za nią trzymać?
- A jak ci powiem, że moja dziewczyna jej używa tak swobodnie jak widelca?
- Słucham?! - uderzył dłońmi w stół i uniósł się się tak, że aż strażnik do niego podbiegł. Od zawsze chciał by mu się w końcu ona udała, a teraz nagle jakaś nastolatka nie ma z nią żadnego problemu?!
- No tak... dokładniej mówiąc to moja dziewczyna. Jednak kiedy podałem jej boską wodę, w trakcie gry wyszło z niej coś na kształt demona.
- Podałeś swojej dziewczynie boską wodę? - naprawdę brzmiało to jakby to Byron był największym tutaj zwyrolem - Ostatni zapas, na całym świecie, który ci zostawiłem?! - jakby to było najważniejsze.
Byronowi pulsowała żyłka i rzeczywiście wyglądał jakby miał zaraz wyjść z siebie i stanąć obok.
- Ona sama to wzięła! - wrzasnął, ponieważ wszyscy zrzucali winę na niego.
- Czekaj, czekaj Dark. Czy ty nie mówiłeś wcześniej o jakimś pakcie z demonem? - detektyw łączył wszystko w całość.
- Mówiłem wtedy o moim chorym synu. Tak, mówił, że niby znalazł dziewczynę, która w rzeczywistości jest demonem i według umowy jest na każde jego zawołanie.
- Byron, a Jennett służąc Stevenowi nie podpisywała niczego? - dalej wszystko łączył. Nastała cisza i ładujące się trzy kropki nad nimi.
- JA PIERDOLE! - Byron aż odskoczył i złapał się za głowę.
- Oj Byron, widzisz, chyba nie dane ci jest kochać. Oboje jesteście do niczego. Nie umiecie wykonać prostych rzeczy gdy jest wam to dawane pod nos - śmiał się z nich w najlepsze, a spod jego ciemnych okularów wysuwał się parszywy wzrok.
- Dobre sobie, wyzywasz dzieci, które sam wychowałeś - bronił ich pan George gdy oboje spóścili wzrok chociaż mieli ochotę napluć mu w twarz.
- Jude, dziecko idealne, mądre, zdolne. Gdyby Steven był taki jak ty... Co ci dało odejście?
- A co ci dało brnięcie w zemstę? - bolały go słowa Reya, bo zdawał sobie sprawę jakim skarbem był dla niego i jak wiele dzięki niemu osiągnął.
- Ja dałem ci dom i rodzinę, pamiętasz? - i już Jude zamilkł.
- A ty Love? Usilnie próbujesz zadowolić wszystkich w około tyrając jak wół. Boska woda była dla ciebie zbawienna, bo mogłeś podnieść wydalność swojego zniszczonego organizmu. Sam jesteś nikim, nie masz żadnej wartości, potrzebujesz atencji bo to ona trzyma cię przy życiu. Przegrana z twojej strony też nie była udanym posunięciem. Oboje straciliście wszystko na własne życzenie - Byron poczuł się jakby cała wina za to oszustwo, za swoje blizny zostały zrzucone na niego. Że trzymanie się przy nim i boska woda by rozwiązały wszystkie problemy, a świat by się nie walił. Jude tylko przeklinał pod nosem, a on powstrzymywał łzy, gdy oboje poczuli na sobie objęcia pana detektywa.
- Ty to zawsze miałeś w sobie ten dar do zrzucania i pobudzania winy u innych. Nie wierzcie mu. Gdybyś śledził każdy ich trening i mecz widziałbyś jaki progres zrobili, na pewno są sto razy szczęśliwsi z Simurem niż tobą.
Siwowłosy wzruszył tylko ramionami.
- Obyś tu zgnił - wydusił z siebie z Jude, a tamten tylko przewrócił oczami.
- A ty Jude kiedy kogoś znajdziesz? Z dwojga złego to ty powinieneś się cieszyć większym powodzeniem. Chociaż zobaczymy jak ta biedna niewiasta długo z tobą wytrzyma.
- Ty masz ewidentnie jakiś problem ze mną... - wstał poddenerwowany ze stołu chcąc wyjść jak najszybciej.
- Byron... - popatrzył jeszcze ostatni raz na niego - w ostatecznym rozrachunku to ty będziesz tym, który będzie musiał ją uratować.

Przez to, że większa część grupy na ostatnim mocnym kacu postanowiła nie zjawić się na treningu, w nagrodę dostali niezłą siłówkę. Biegają teraz na sali gimnastycznej okrążenia, podobnie jak Mark z oponą na plecach. To wszystko po seriach brzuszków, pompek, deski i innych wymagających ćwiczeń. Już na starcie umarli, a to był dopiero początek. Avril, Axel, Todd, Jude, i Byron za to, że przyszli mieli czas wolny na practice w sali treningowej. Do tego musieli rozkminić coś na najbliższy mecz. Jennett w teorii dalej była zawieszona, dlatego mogła się tylko przyglądać szorując wszystko.
- No ej, to nie fair. Już wolę robić te ich przełaje niż po raz czterdziesty szorować te wszystkie maszyny! - narzekała.
- Taki już los kobiet, przyzwyczaj się Jennett - Avril poklepała ją po ramieniu.
- Wiesz, że kopiemy do tej samej bramki? - dwie dziewczyny w zespole powinny być dla siebie wsparciem, chyba w ten sposób się ono u nich przejawia.
- Właśnie! Chętnie połapię wasze strzały! Evans dawaj swoje złote rady i odczytuj zeszyt zaklęć w języku hinduskim! Blaze ty też!
I od razu zaczęli działać, Jennett poszła się przebrać w strój żeby nie pobrudzić mundurka przy sprzątaniu. Wszystko miała już obcykane i nie przypominała tej samej niezdary co ostatnio. Sprzątanie przestało być najgorszą rzeczą na świecie.
- Widzę, że dobrze się bawisz! - krzyknęła za nią Nelly.
- Zajebiście... - chociaż się w niej gotowało.
- Chwila, a gdzie mój brat i Byron? - spytała Celia.
- Pan detektyw ich zgarnął, ponoć ma z nimi coś do załatwienia - wytłumaczyła jej Silvia.
Avril umiała przyjmować zwykłe puste piłki, nie miała problemu z rzucaniem się na nie czy przywaleniem głową w słupek. Całkiem imponowała chłopakom, tym że tak się stara by nie zawiść. I pomyśleć, że wcześniej chciała ich zabić. Na zmianę Axel i Todd kopali. Potem przyszedł czas na automat. Odbiła jedną piłkę pięścią, a potem robiła już tylko uniki by nie oberwać.
- Dobrze, że w grze jest tylko jedna piłka - odkopała wszystkie by na nowo napełnić maszynę.
- Pozycje masz dobrą tylko jesteś za mocno osadzona w ziemi. Powinnaś być bardziej lżejsza i szybka, tutaj miałaś kilka piłek, ale w trakcie meczu jedna może zmienić trajketorię.
- Mhm- mruknęła niezadowolona, że ktoś mówi jej jak ma żyć.
- Avril - Axel zwrócił jej uwagę na sobie i wyskoczył w górę do Ognistego Tornado, dziewczyna szybko wróciła na swoje miejsce. Chłopak kopnął piłkę w płomieniach, a czerwonowłosa zdołała tylko ją musnąć otwartą dłonią, ale mimo wszystko wleciała do bramki.
- Brawo, dotknęłaś jej - skomentował jakby to był nie wiadomo jaki sukces, na co ta tylko przewróciła oczami.
- Jennett, może ty kopniesz? Dodasz Avril trochę motywacji - czarnowłosa zerwała się z rozmyśleń o swojej rodzinie, Byronie i ogólnie melodii którą właśnie nuciła. Nigdy nie przepuści okazji do wybicia Avril zębów.
Zachęcona od razu wzięła rozbieg i kopnęła jedną z piłek. Niespodziewała się, że mimo wszystko czerwonowłosa ją złapie!
- Nieźle ruda małpo... - pochwaliła ją chociaż bardziej było to przedrzeźnianie.
- Jak chcesz jej dowalić to proponuję użyć Wiedzy Demona
- Axel?! I ty przeciwko mnie?!
- No nie wiem... - z całej tej pewności siebie znowu przeszła w fazę wahania się. Jakoś od dawna, odczuwała strach prze własną techniką. Wyciągnęła spod koszulki swój naszyjnik z kamieniem licząc, że może on coś zaradzi. Ne umknęło to oczywiście uwadze Avril. Skoro on naprawdę jest magiczny, może warto go przetestować?
- Dobra, dawaj kretynko, stać mnie na sztuczną szczękę.
Obie były gotowe, gdy właz do sali zaskrzypiał głośno, a zza niego ukazały się dwie znane nam postacie.
- Siemanko - do sali treningowej weszli Sharp i Love, idealnie na pokaz.
- A gdzie to się było? Od spóźniania się jest Axel i Jennett. - wytrąciła im Nelly.
- Mieliśmy średnio miłe spotkanie z naszym byłym wrogiem - tłumaczył Sharp przebierając buty.
Byron swoje zamiast ładnie odstawić na miejsce, zamachnął się mocno i wycelował nim prosto w Jennett. To chyba z radości na jej widok.
- Ała! - odwróciła się do niego zła masując obolałe biodro.
- Ty demonico skubana! - pojechałby po ostrzejszych słowach, ale nie wypadało tak określać swojej dziewczyny w towarzystwie innych. Tupał boso kierując się w jej stronę - Czemu mi nie odpisywałaś i nie dawałaś znaku życia? Wiesz jak się bałem o ciebie?! Tak nagle wyszłaś na to zimno, a potem zamilkłaś. Naprawdę przeczuwałem najgorsze. Nigdy więcej tak nie rób! Zwłaszcza że powinniśmy o tym porozmawiać na spokojnie, bo sprawa nie dotyczy tylko ciebie. Wiem że ci ciężko, dlatego jako twój chłopak powinienem cię wspierać. Ale nie! Muszę się zniżać do poziomu Axela i prosić go by powiedział czy żyjesz, bo chyba bardziej mu ufasz niż mnie - chociaż był to ochrzan i to w dość ostrej tonacji, to zbierało mu się na płacz. Naprawdę noc była dla niego straszna. Wolałby spędzić ją tuląc się z Jennett i powtarzając, że wszystko będzie dobrze. A ta po prostu go zlała. Szczęśliwy z pomieszaniem smutku i złości ją przytulił, bo w końcu widzi ją całą.
Wszyscy dookoła zamarli, dziwnie było teraz cokolwiek powiedzieć. McCurdy odwzajemniła uścisk, jednak szczęśliwa, że w końcu go widzi.
-  Trudne sprawy - zanuciła Avril.
- Przepraszam, nie byłam w stanie po prostu...wiem, źle zrobiłam. Możemy pogadać za chwilę bo tak jakby wszyscy się na nas patrzą...
Rzeczywiście, widok całej sali był skierowany na parę zakochanych. Celia i Silvia patrzyły na ten widok jakby miały przed oczami scenę z jakiegoś filmu romantycznego, którego zapragnęły zostać bohaterkami. Reszta raczej mniej entuzjastycznie. 
- Rzygać się chce jak się na was patrzy, naprawdę.
- Zazdrościsz - zaśmiała się cicho Nelly.
Dwójka gołąbków dała sobie jeszcze buzi na chwilową zgodę. W końcu był jeszcze cały trening do wykonania.
- Robicie coś konkretnego? Tamci to mają niezły wycisk... - skomentował Jude.
- Rozmawialiśmy nad strategią na przyszły mecz, więc dobrze że przyszedłeś. A tak poza tym to kopiemy sobie do bramki i testujemy Avril - streścił Mark dalej ze złamaną ręką.
- Ooo, macie coś? Z tego co powiedziały otakusy wiemy tylko, że mają nowego członka, a właściwie członkinię, chyba nie ma co tu nowego wymyślać.
- No dobra, to niech sobie oni tam pogadają, a my lecimy! - Zarządziła Avril spod bramki - Skończyliśmy na McCurdy, ale może jednak oszczędzisz te zęby - ustawiła się tak jak tłumaczył jej Evans, była gotowa na wszystko.
- Mogę bez Wiedzy demona? Za ostatnim razem wiemy co się stało, a jeszcze wcześniej spadłam - rzeczywiście tak było, i niesamowicie mocno to ją teraz blokowało. Jakby dostała lęku wysokości, a do tego traciła nad sobą kontrolę co był skrajnie niebezpieczne. Bała się, że demon znów się przebudzi. Grzebała butem w podłodze by może jej odpuścili.
Byron tylko się oglądał za nią. Też nie był pewny co do tego, na dodatek w jego głowie cały czas pobrzmiewały słowa Darka.
- Cóż zobaczymy dziś? Dawaj nie gadaj... - pospieszała ją czerwonowłosa. Obie dzisiaj na siebie wpływały dość mocno negatywnie.
- Bo ci zaraz przypierdolę tą piłką tak, że nie poznasz własnej twarzy! - wrzasnęła na nią, bo nie będzie robić jej łaski. Jak chce to ma! Złapała się za magiczny naszyjnik z nadzieją, że może on jej pomoże. Nie miała pojęcia, że to właśnie on był dla niej zgubą.
- Wiedza demona - szepnęła składają ręce jak do modlitwy. Zarzuciła włosy i od razu wyskoczyła w górę. W międzyczasie pojawiły się jej skrzydła...tylko stało się to co przeczuwała. Fioletowy kamień zabłysł pod jej koszulką. Skrzydła były o wiele ciemniejsze, czarniejsze, pourywane i żarzące się niebiesko-czarnym ogniem. Włosy uniosły w górę tworząc jakąś niestworzoną fryzurę, do tego została pięknie wykończona demonicznymi rogami również z ubytkami i z żarzącymi płomieniami. Palce u jej rąk zastąpiły długie pazury. Zawisła tak w powietrzu, trzęsąc się niemiłosiernie. Z oczu już lały jej się łzy gdyż demon sprawiał jej ogromny ból, sama czuła jakby ten ogień ją palił. Starała się go jakoś zatrzymać, ale demon przebudzony już raz nie mógł zasnąć do tego chłonął moc z tajemniczego naszyjnika. Z Jennett nie pozostawało nic, jedynie długi krzyk łamany z dźwiękiem opętanej duszy. Dusiła się nieco chcąc wygrać, jednak było do niemożliwe do zrobienia. Jennett przestała na chwilę istnieć w momencie gdy jej oczy przekręciły się całkowicie, a jej piękne oczy stały się czarno-niebieskimi demonicznymi gałkami.
Wszyscy dookoła zamarli. Widok był przerażający. Odpychali od siebie myśl, że sytuacja z meczu się powtórzy, ale teraz wyglądała ona o wiele gorzej. McCurdy przemieniła się całkowicie w demona, był on o wiele silniejszy. Raczej nie miał w planach grać w piłkę.
Czarnowłosa kręciła głową rozruszając kości, do tego poruszała swoimi czarnymi pazurami. Koniec. Zajęła całe ciało Jennett. Chrupanie kości brzmiało. Wszyscy zaczęli się wycofywać spoglądając w górę z niedowierzaniem, ale i jakim strachem. Dziewczyny piszczały i tuliły się do siebie. Jedynie Avril nie była w stanie się ruszyć spod bramki. Czy to jest naprawdę to o czym mówił jej ojciec? Z tym demonem podpisał cyrograf? Byron też ni drgnął tylko patrzył z bólem na całą tą scenę. Nie miał pojęcia co zrobić, to nie była już jego dziewczyna.
- Jennett... - wydusił wyciągając do niej rękę. Zrobił bardzo ostrożny krok, chciał wejść powoli na boisko. "W ostatecznym rozrachunku to ty będziesz tym, który ją uratuje"
- Byron nie... - wyszeptała Avril też się powoli wycofując.
- Kochanie... - on chociaż nogi mu się trzęsły dalej podchodził dalej - ...wiem, że tam jesteś...
Nikomu nie wydawało się być to najlepszym pomysłem, podejście do potwora.
Demonica słysząc jego głos od razu się odwróciła w jego stronę. Działał na nią tak samo jak na Jennett. Posyłała w jego stronę zabójczą aurę strachu i śmierci. Może wzbudzała nawet swoją sylwetką uczucie rozpalenia i pożądania. Chciało się padać na kolana. Cofnął się nieco do tyłu widząc całość demona, i wtedy sobie uświadomił, że naprawdę rozmawia z kimś innym. W takim razie trzeba wytoczyć ciężkie działa.
- Oddaj Jennett - użył pewnego i władczego głosu spoglądając w niebieskie oczy demona. Potwór słysząc tylko swoje "prawdziwe imię" wpadł w szał. Wydał z siebie prawie że ogłuszający pisk, napiął pazury. Ruszyła na Byrona chcąc go posiatkować na kawałki. Tego się chyba nikt nie spodziewał. To byłby definitywny koniec Love'a. Potknął się i upadł, zasłaniał się rękami mając nadzieję, że jakoś może z tego wyjdzie. Był pewien swojej śmierci. Gdy jak grom z jasnego nieba wbiegła przed niego Avril. Co robiła? Sama nie miała pojęcia tak ją tchnęło. Stanęła w pozycji bramkarskiej gdy demonica już wyciągała w jej stronę swoje pazury, już miała w ich objęciach głowę czerwonowłosej. Niespodziewanie jednak oczy Avril zabłysły swym złotym kolorem wgapiając się w trzewia demona, włosy uniosły się delikatnie, nic więcej nie musiała robić. Demon w wyciągniętej pozycji do dorwania swojej ofiary, jak za pomocą jakiegoś przycisku po prostu zniknął. Została sama Jennett, lecąca na Avril w tej samej pozycji. Skrzydła zniknęły, rogi, oczy też miała normalne. Pozbawiona mocy, oszołomiona tym co zaszło, wpadła prosto na Avril przewracając ją, a ta jeszcze wpadła na Byrona.
Co się do kurwy nędzy właśnie wydarzyło?!

***

- Halo? Z kim mam przyjemność - chłopak odebrał telefon od niezapisanego numeru.
- Nie znamy się, ale jesteśmy do siebie bardzo podobni...
- Hę?
- Jestem Steven Dark. Swego czasu wykorzystywałem twoją koleżankę. Wiem jak masz jej i kilku innym ludziom z Raimon za złe. Też uważasz, że świat nie zasługuje na kogoś takiego jak ty...
- O czym pan gada?! Czego chcesz ode mnie?! - denerwował się, bo to wszystko brzmiało dość mocno dziwnie i równie mocno go denerwowało.
- Z twoją mamą już lepiej prawda? Nie ma problemu byś wrócił do Japonii prawda?
- Czego pan chce... - warczał, że on nie wie o nim prawie nic, tylko tyle, że robił z jej kochanej Jennett marionetkę, a on wiedział chyba o nim wszystko.
- Chcę być najsilniejszą istotą na świecie. Do tego zmieść Raimon z powierzchni Ziemi. Zakładam, że też chcesz zemsty, a bynajmniej nudzi ci się w życiu.
- Do czego zmierzasz... - mimo iż brzmiał irracjonalnie to go tym nieco zaciekawił.
- Joshua Dunie, dam ci moc o jakiej nie śniłeś, w zamian za to dołącz do mnie jako mój pomocnik.
- Hmm... - nie zamierzał ulec tak łatwo człowiekowi, którego poznał parę sekund temu, ale zapowiadało się całkiem nieźle - zobaczymy co da się zrobić.

Zapowiedzi Jennett
Boję się samej siebie, naprawdę robi się coraz gorzej, i nie ma na to żadnej rady. Tyle się dzieje, a my z Byronem bardziej się oddalamy niż przybliżamy dlatego nadchodzi czas dla nas. Trochę, tulaków, buziaków, może nawet i coś więcej, wybierzemy się na randkę. Jakby wspólnych przygód było mało, pojedziemy na górę Fuji. Pomysł nie mój! Co tam ujrzymy? Może czegoś się dowiemy? Oczywiście Gran i Reize też się znajdą. I...*przybliża kartkę bliżej by rozczytać* Jennett zostanie porwana? Autorka?! No dobra, nieważne, nie słuchajmy się tego różowego lisa. Ciekawie bo skoro Mark nie gra, trzeba będzie wybrać nowego kapitana. Kogo obstawiacie? Wszystko albo nie wszystko to w kolejnym rozdziale 25. Cuda nad Fuji
Wstępna premiera:28.02.2021
----------

Dzień dobry wam ^^
Jak się czujecie uziemieni w domach? Jak minęły święta? Było nielegalnie? U mnie dość samotnie. Jak zwykle się obżarłam, prezenty były zajebiste, nigdy takich nie dostałam i aż przykro, że to koniec. Proszę was, nie trzymajmy się tego, że Josh wróci xD.Chociaż bardzo bym chciała.  Specjalnie napisałam "Zobaczymy co da się zrobić" bo nie wiem czy uda się go wpleść. Postanowiłam używać angielskich imion (wszelkie Nagumo trzeba będzie usunąć ehh) ale zostawić japońskie przezwiska bo o wiele bardziej mi się podobają. JAnus? Dwalin? Xene? XD no błagam tylko Bellatrix jest lepsze. Jeszcze jedna uwaga. Demon z teraz jest nieco innym demonem niż ten z meczu z królewskimi. Wtedy w Jennett się on tylko przebudził, dlatego to była taka mieszanka prawdziwej Jennett z jej demonem, zaś tutaj kamień też pobudza, ale bardziej jest od wzmacniania czyjeś mocy, dlatego wzmocnił demona tak, że uwolnił się całkowicie i zajął miejsce Jennett. Ma to sens? xD Jeśli czegoś nie rozumiecie to śmiało pytać, bo ta cała historia jest nawet logiczna, ale ja mam to w głowie i nie wiem czy dobrze to przekazuję na komputer.
Przy następnym rozdziale ukaże się rysunek z demoniczną Jennettką, na razie powiem wam tyle, że w postaci demona widzę ją mniej więcej tak jak Evelynn z lola. Przynajmniej te pazury i trochę mniej pociagająco.

Zamiast tego różowego taki czarnoniebieskigranatowy :0
Jest mi też przykro bo mało kto widział Q&A i jedna osoba go skomentowała ._. a naprawdę dobrze się przy nim bawiłam i starałam nad tym.
Ten rozdział jest za to w tak prosty sposób napisany, że szkoda gadać, ale podoba mi się jak to nabiera tempa.
Wesołego nowego roku moi drodzy. Może ten koszmar w końcu się skończy. Oby was policja nie spałowała. Bayo

 


niedziela, 6 grudnia 2020

Q&A :D

Szybkie info: Kolejny rozdział: 27.12.2020 

Lektor: Amelia Ewa K, lat 16 w sumie niedługo 17, urodzona w województwie opolskim, 160 cm , ciemna blondynka, włosy trochę za ramiona, szare oczy, zamieszkuje szeregówkę, druga klasa liceum po 8 klasie, profil humanistyczny z elementami dziennikarstwa, na blogu cztery lata, tyle samo na wattpadzie. Zapraszamy naszą wspaniałą autorkę i prowadzącą!

Kitsune: *wchodzi udając, że potrafi się poruszać na obcasach wysyłając buziaki do szalejącej publiczności, która rzuca jej kwiaty* Oh co tak oficjalnie! Witam was moi drodzy w pierwszym odcinku naszego talk show "Dyskus cafe"!

Aphrodi: *zza kotary* Na chuj to tak nazwałaś jak ty nawet kawy nie pijesz...

Kitsune: Ćśśśśś! To już się kameruje! *poprawiła trochę włosy i wyszczerzyła się do kamery, którą wręcz wciskano jej do twarzy*

Kitsune: Eh... nie spodziewałam się nigdy takiego sukcesu...

Aphrodi: *zza kotary* Jak ty nic jeszcze nie osiągnęęę... *Ktoś zatkał mu usta i zaciągnął głębiej za kulisy*

Kitsune: Jak to możliwe, że to już cztery lata? A no tak, że nie chciało mi się pisać *drapie się po głowie* skończylibyśmy szybciej GDYBY INNI WSPÓŁPRACOWALI!!! *ewidentnie kierowane do konkretnej osoby*

Aphrodi: *pokazuje środkowy palec zza kotary*

Kitsune: I gdybym ja się tak nie ociągała. Z drugiej strony nie chcę kończyć tej przygody, gdyż kocham postacie z moich książek jak własne dzieci i nie myślę o niczym innym. Czemu go założyłam? To był impuls. Czytałam niegdyś taki mocno popularny blog z inazumy od Keiszy i Mizu chan (ktoś kojarzy?) i stwierdziłam, że ja też chcę coś napisać! Reszta była oczywista. W sumie to już wcześniej chciałam coś napisać. Na pocżatku trzeba było stworzyć sobie ockę i tak powstała Jennett, a jej imię jest żywcem ściągnięte od aktorki z ICarly XD

Jennett: *Która cały czas w trakcie tej wzruszającej wypowiedzi jadła ciasto z bufetu i stała obok, tak że kamera ją uchwyciła* Aha, czyli przypominam ci Sam Pucket? Dobrze wiedzieć. *kamerzysta zwrócił obraz na nią*

Kitsune: Czemu się nie przebrałaś?! Mówiłam, że o 13:30 wchodzimy na żywo! Przerwa na reklamy? *spanikowana, że oglądają tą żenadę tysiące ludzi*

Kamerzysta: *szepcze* Jeszcze 10 minut

Kitsune: W takim razie przechodzimy do rzeczy i zapraszam moich dzisiejszych gości! Jennett McCurdy! *wskazała na czarnowłosą z policzkami wypełnionymi ciastem i umorsaną lukrem* Oraz gwiazdę bez której niebo w nocy nie wyglądałoby tak samo. Byron Anthony Love!

*Załączcie sobie muzykę z wybiegu*

Aphrodi: *Wchodzi z okularami przciwsłonecznymi na oczach, szyję owiniętą ma różowymi piórami, oczywiście nie mogło zabraknąć jego słynnej rączki na bioderku. Wskakuje na kanapę. Zsuwa lekko okulary by spojrzeć na Kitsune, która wręcz kipi ze złości* Co?

Kitsune: Nic. Źle ci w różowym *fuknęła by chociaż trochę poczuł się źle*

Aphrodi: Powiedziałbym to samo gdy się tak zafarbowałaś

Kitsune:


Kitsune: Róż to mój ulubiony kolor :< 

Axel: Nie przesadzaj *Pogroził Byronowi gdy wszedł od tyłu niezauważony i poklepał go po ramieniu*

*Załączcie sobie tutaj piski fanek*

Axel: *wcisnął się do kanapowców specjalnie by ich rozdzielić*

Aphrodi: Czemu nikt nie zapiszczał jak ja wchodziłem?! ಠ ೧ ಠ

Jennett: Zapiszczeli, ale z przerażenia (☛´∀`*)☛

Aphrodi: *zaczyna dusić czarnowłosą swoim różowym boa* ლ(ಠ益ಠლ)

Axel: Ładnie ci było w tych różowych włosach 

Kitsune: Oh dziękuję ( ´ ▽ ` ) Nic wielkiego, to tylko pasem...

Axel: Chociaż ja bym się nigdy na coś takiego nie zdecydował

~~Meanwhile Axel w Inazuma Eleven GO~~


Kitsune: O kurwa, przepraszam

Jennett: Hotówa (。・ω・。)

Aphrodi: *Gay panic* (ʘ ᳕ ʘ)

Axel: ತ_ತ

Jennett: Ale z was bezguścia. Serio? Niebieski? Różowy? To są wasze ulubione kolory? Granat! To jest kolor, a nie...

Kitsune: Wiesz... do wyboru masz jeszcze glutowaty zielony, jak to wybrał twój chłopak.


Kitsune: A nie, wait. Też niebieski. Ale wychodzi na to, że Affo nie jest blondynem tylko zielonym glutem dam dam dam!

Aphrodi: ... 

Axel: ತ,_」ತ

Kitsune: Ja nie chcę nic mówić, ale z tego gifa płynie takie mocne "Hokus pokus, łokieć, sadza, Affo cię na boku zdradza" energy...Jenny, lepiej uważaj...Eeee McCurdy?

Jennett:



Kitsune: Halo? Powinnam wezwać karetkę?

Lektor: *zza kotary* W sumie zwiększy nam to oglądalność.

Jennett: vevctcvrvc4xetbjnycsbetrnyrtdcg

Aphrodi i Axel: ಠಿ_ಠ

Jennett: vryncvyvctnsfmnidjfgerytnc *Jennett.exe przestał działać*

Kitsune: *pat pat Jennett* Oj dzieci moje, jak wy sobie poradzicie w tym związku, zwłaszcza ty Love?

Aphrodi: Może moje poprzednie związki nie były idealne i mój kolega z dzieciństwa chciał mnie wyruchać, ale chyba wiem jak postępować z kobietą... i nie tylko ( ͡° ͜ʖ ͡ – ✧) *uroczy uśmiech w stronę Axela* 

Jennett: Z Byronkiem nie jest źle, na razie...

Aphrodi *wysuwają mu się rogi diabełka*

Kitsune: Fuuu słodzicie mi tu za bardzo. Lepiej powiedzcie czy było już pierwsze cim cim rim cim ram pam pam pam.

Jennett: ( ͠° ͟ʖ ͡°) Czytasz coś z zeszytu Marka czy chcesz rzucić na mnie klątwę? 

Kitsune: No...no wiesz...👌👈

Jennett: Nie odczytuję emoji

Kitsune: Kopulacja?

Jennett: ...

Kitsune: Gody?

Axel: Seks kurwa! *wydarł się nie wytrzymując tej dziecinady, ale po chwili zatkał sobie usta*

Everyone: *shocked*



Aphrodi: Kochany, spokojnie *klepie go po ramieniu* Zaczynam czuć się zagrożony siedząc obok ciebie.

Jennett: Jak tak cię to interesuje to nawet nie raz... *palnęła prosto z mostu* Lepiej ty się pochwal swoimi osiągnięciami lisico. Całowałaś się chociaż?

Kitsune: Tak. Szach mat ateistko.

Jennett: Nie jestem ateistką ateistko.

Kitsune: Jestem agnostykiem nieateistko.

Jennett: Jak?! Skoro wierzysz w duchy, opętania i sama twierdzisz, że cię coś nawiedza.

Everyone:



Kitsune: No bo ja serio czasami coś widzę ._. W syreny i ufo też wierzę, bo przecież człowiek nie zbadał wszystkich wód i całej przestrzeni kosmicznej. Nie wiemy co tam się kryje.

Aphrodi: *śmieje się swoim firmowym śmiechem* Dobra stop! Wszyscy wiemy, że i tak to ja jestem jedynym prawdziwym bogiem do wyznawania! Wróćmy lepiej do tematu. Masz kogoś? Jakoś ci nie wierzę. Znamy się cztery lata i jeszcze go nie poznałem?

Kitsune: "Jej" , a nie "go"... *wymamrotała* W sumie to poznałyśmy się przez ciebie ignorancie! Swego czasu prowadziłam fanowskie konto z grafikami z Aphrodim na insta (inazuma.aphrodi) i jakaś dziewczyna do mnie napisała "hello I love Inazuma Eleven" (XD) okazało się, że jest z Polski, 100 km ode mnie i jak znamy się już 3 lata, a rok z kawałkiem jesteśmy razem....Przepraszam, rozgadałam się .


Lektor: Nawijaj dalej, oglądalność wzrosła. Widzowie kochają twoje życie prywatne.

Kitsune: ;-;

Kamerzysta: Opowiedz może o swoim pierwszym pocałunku.

Kitsune: ;--;

Kitsune Byłam na obozie na wakacjach z tą moją jeszcze wtedy przyjaciółką. Cały obóz przeleżałyśmy tuląc się do siebie. Nie wiem. Jakoś tak potrzebowałyśmy bliskości. Wyszło na to, że się pocałowałyśmy i nie mówiąc nic każda wróciła do swojego łóżka. To było dziwne xD ale cudowne. Pogryzłyśmy się wtedy xD

Aphrodi: Aww  (◕∀◕✿)

Jennett: Jakby...uznam cię tylko dlatego, że bez ciebie bym nie istniała.

Kitsune: Po cholerę ja ci stworzyłam tak rygorystyczną rodzinę *oklapły jej uszka i zrobiło się smutno* No dawaj, pochwal się swoimi przygodami z płomiennym gwałcicielem ( ‾ ʖ̫ ‾)

Jennett: Właściwie to pierwszy raz całowałam się z Joshem 

Everyone: !?! (Д゚≡゚Д゚) ?!!


Jennett: To było w piątej klasie podajrze... *w ogóle nie przywiązywała uwagi do tego co mówi* Się zapytał czy może to zrobić, to ja mu na to, że tak. Dał mi buzi i tyle. Chyba od tamtego momentu zaczął sobie wyobrażać, że chodzimy ze sobą i dostał schizy...

Josh: *zza kotary* Wy wiedziecie, że ja to wszystko słyszę?

Everyone: (╯ರ ~ ರ)╯︵ ┻━┻

Josh: Lepiej niech Anthony powie o swoim pierwszym razie

Aphrodi: *kręci swoim różowym boa niczym lassem. Pochwytuje bruneta i go dusi*

Kitsune: *nie ogarnia co się dzieje* A oto Josh Dun!

Widownia: *bije brawo*

Aphrodi: Nawet on dostał brawa?! Tadashi!

Josh: Nie pozwolę się tak obrażać!

Jennett: Ej Axel nam umarł...

Axel: *Blaze.exe przestał działać* *asexual screming inside*

Jennett: On się wykrwawia!

Josh: Affuś...co się tak denerwujesz?

Aphrodi: ಠ益ಠ

Jennett: Czy jest na sali lekarz?!

Kitsune: DOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOŚĆ! *wkurw like Vaggie, rozwala kamerę i skręca kamerzyście kark*

Czy Axel przeżyje reanimację czy umrze w podnieceniu? Czy Affo dostanie swoje oklaski? Czy Josh przestanie być wkurwiającym cwelem? Czy Jennett przestanie być taka nijaka. To wszystko już po naszym bloku reklamowo memicznym "Dyskus cafe"ヾ(>ꇴ<)b Zapraszamy!

Oto zbiór kilku moich ulubionych nieśmiesznych memów :D





Lektor: Gdyby mogła przedstawić siebie w 5 słowach powiedziałaby Pozytywnie zakręcona różowa introwertyczka puszysta feministka, a nie to jednak sześć...

Kitsune: *załamka* Dobra...nieważne jak ja siebie nazywam...zakończmy to już...

Na kanapie zrobiło się już ciasno, dlatego Joshi zastąpił kamerzystę z skręconym karkiem

Kitsune: Przechodzimy do mojej ulubionej części programu, którą nazwałam "Where is the Love?"

Aphrodi: *podnosi rękę* Tu jestem 

Josh: *za kamery obsługuje efekty dźwiękowe* Badum tss...

Kitsune: *załamka* Zaczniemy od dość kontrowersyjnego tematu, po którym rozpadła się nie jedna rodzina i przyjaźń...

Josh: *ściemnia światła by nadać dramatu. Bardzo mu się spodobała rola kamerzysty i operatora wszystkiego. Przynajmniej jak będzie miał zajęcie, to będzie siedział cicho*

Kitsune: Co sądzicie o LGBTQIAP+?

Jennett: Znowu czytasz coś z zeszytu Marka?

Kitsune: Jeszcze tyle musisz się nauczyć moje dziecko. Współczuję ci rodziców.


Aphrodi: Jakby... co mam myśleć o ludziach? Wszyscy to tylko nędzni śmiertelnicy.

Jennett: Nie uważam, że to jest normalne i nie rozumiem także niektórych rzeczy, ale to że czegoś nie rozumiem nie znaczy, że mam rzucać cegłami w ludzi i wyzywać ich od ideologii.

Kitsune: Pięknie, brawo Jennett *pat pat* (´∀`) Widzicie widzowie, tak trudno o taką postawę? A ty Axel?

Axel: Uważam, że jest to całkowicie normalne, występuje w naturze i nie jest to wymysłem ludzi współczesnych bo już starożytni Grecy czy Rzymianie byli w większości biseksualni. Tak jak tożsamości płciowe. Na płeć, jeśli już patrzymy na biologię, składają się nie tylko genitalia, ale i chromosomy czy mentalność. To co mamy w głowie jest najważniejsze, więc niebinarność czy transpłciowość nie jest wymysłem.

Everyone:


Aphrodi: Widać, że syn lekarza.

Kitsune: No to ja się wypowiem. Tak jak powiedział Love, to są zwykli ludzie. Tyle dziękuję. Każdy ma prawo do miłości, do seksu, ślubu, do posiadania dzieci. Koronny argument to że takie dziecko będzie stygmatyzowane w szkole. Powiem wam, że wina zawsze leży tylko po stronie rodziców i ich wychowania. Jeśli dziecko będzie uczone, że są różne modele rodziny, że nie należy nikogo obrażać problemu nie będzie. Nigdy to nie jest problem rodziców tej samej płci. Uważam nawet, że rodzicielstwo par jednopłciowych (nie każda para jedno płciowa to para homoseksualna) jest lepsze jakościowo niż tych hetero. Po pierwsze dziecko to zawsze jest chciane i przemyślane. No nie ma bata żeby wpaść co nie? Albo jest bat, bo osoby transpłciowe ale ćśśś... Po drugie odchodzimy od stereotypowych ról społecznych. Typu kobieta do garów i mopa, a ojciec do pracy na trzy etaty, nie mówię, że to złe tylko za bardzo zakorzenione w kulturze. Po trzecie, dziecko uczy się szacunku, jest w stanie łatwiej przyswoić inność. Pytanie było inne, to jeszcze dopowiem. Spotkałam się z opinią, że niekażdy gej jest lgbt. Jakby...XD? Skrót lgbt powstał by nie mówić za każdym razem osoba niecispłciowa nieheteronormatywna. Za długie to. Tylko mówisz, ooo on jest lgbt. To ludzie sobie wytworzyli jakieś ideologie sekty, że tworzymy pigułki na zmianę płci. TO ZWYKŁY SKRÓT, ZBIÓR LITEREK. To, że walczymy o swoje o prawa, wychodzimy na ulicę, pokazujemy że jesteśmy ludzie to uznali za jakiś ruch, a to też jest bzdura!. I okej, geje mogą być za pisem czy konfederacją i nie chcieć praw (sick!), ale nie utożsamiają się z zachowaniem osób lgbt a nie jakimś ruchem, czy tam ideologią gender , ale to nie zmienia faktu, że są lgbt. Finito.

Avril: Wyżyłaś się?

Kitsune: Tak...AVRIL?!

*Dziewczyna siedzi na kolanach Axela*

Josh: *załącza okrzyki i brawa*

Aphrodi: ಥ╭╮ಥ

Avril: To tylko ja się jeszcze wypowiem *niebezpiecznie tuli się do Axela wciskając mu cycki w twarz* Bycie hetero jest nudne elo benc. A jak zaczęłaś gadać o dzieciach to chciałabyś mieć jakieś w przyszłości?

Kitsune. Myślę, że tak. Na pewno jedno, jak się zdarzy to dwa, ale nie więcej. I raczej z dziewczyną nie chłopakiem. Skoro wszyscy już wyrazili swoją opinię...

Josh: *zza kamery, do tego wciska przycisk, ze sztucznym śmiechem publiczności* BYRON PEDAŁ!

Aphrodi: Czy obrażenie mnie w szczeniacki sposób sprawia, że czujesz się lepiej w swoim smutnym, samotnym życiu? *powiedział to bez ani odrobiny przejęcia*

Josh: W zasadzie to tak.

Kitsune: Nikt tu nie jest pedałem, o dziwo. Takie ciekawostki, bo mówiłam, że się pojawią to że na przykład gdzieś wyczytałam, że Axel jest kanonicznie aseksualny.

Everyone: *zdziwiony wzrok na Axela*

Avril: To ma sens, chociaż nie jestem pocieszona tym faktem.

Kitsune: Znaczy próbowałam to znaleźć, ale gdzieś mi na insta przeleciało. To by było śmieszne, bo we wszystkich wattpadowych fanfikach z Axela taki bad boy ruchacz posuwacz i romantyk XD

Axel: Aseksualny nie znaczy od razu aromantyczny.

Kitsune: Spokojnie, nie dopuszczę do tego, ponieważ nie wierzę, że nie było żadnego sprawdzania sprężyn w łóżku z Jennett albo Avril.

Everyone poza Kitsune:


Kitsune: Aphrodi sam mówił w kilku rozdziałach, że jest bi, jednak myślę, że by się nadawał albo na pan albo omni (pan, ale z preferencjami, bo pan to jesteś ślepy na płeć). Nie w tej książce, ale widzę Affo jako osobę trans, tylko nie wiem czy trans chłopca czy trans dziewczynkę.

Josh: Transformersa

Kitsune: Osoba niebinarna, też ma sens. Jennett to takie mocne hetero, chociaż się broni rękami i nogami to widzę w niej jednak potencjał na przygodę z jakąś dziewczynką. Axel w tej książce jest dla mnie trochę zagadką, raczej hetero, chociaż może bi curious (bi ale bardziej skierowane w stronę jednej płci, tutaj dziewczyny) Avril pasuje mi na lesbijkę, ale to by nie miało sensu, tak jak Josh na geja ale to by nie miało jeszcze większego sensu. Dobra, Avril jest pan, a Josh jest skurwysynem.

Avril: Jakoś rozmowa o tęczy nas nie skłóciła, więc czas na panią chaos czyli mnie! Co jest lepsze yaoi czy yuri? Opcja hentai nie wchodzi w rachubę. 3...2..1...

*Wszyscy na raz*

Axel: *z żalem, że musi to mówić* Yuri

Jennett: Yaoi

Aphrodi: Yaoi

Josh: Yuri

Avril: Yuri

Kitsune: Yaoi

*spojrzeli po sobie z chęcią wydłubania sobie oczu na wzajem, za taki wybór, a nie inny*

Avril: Ej nie, nie bawię się tak, mamy remis. 

Aphrodi: To wcale nie tak, że zmusiłaś Axela do powiedzenia yuri zamiast yaoi.

Avril: Sam mówiłeś, że Axel jest fanem wielkich balonów.

Axel: Słucham? *krzyknął na blondyna* Czego ja się tu o sobie dowiaduję?!

Josh: Affuś widać, że jesteś pedałem bo nie umiesz docenić kobiecego piękna. Nie zasługujesz na Jennett.

Jennett: Sorry Josh, ale woląc yuri tym bardziej nie masz u mnie szans.

Kitsune: Widzę, że niezła dyskusja się wywiązała na miarę naszego "Dyskus cafe". Co powiecie na ocenianie shipów z Inazumy? Zwykłej oraz GO, dla rozmachu dodam shipy z tej książki.

Axel: *nieśmiało podnosi rękę* Avril x Jennett

Kitsune: TAK! Dziękuję, że to powiedziałeś

Avril i Jennett:


Aphrodi: Patrzyłbym. Takie 8/10. Chciałbym dożyć momentu, gdy dziewczynki będą żyć w zgodzie i zostaną kumpelkami. Albo coś więcej...

Avril i Jenntt: Nienawidzę kurwy! *spojrzały po sobie, że mówią w tym samym czasie* Kijem przez szmatę bym jej nie dotknęła! *znowu to samo* Przestań mówić kiedy ja mówię! *rzuciły się na siebie i zaczęły tarzać po podłodze szarpiąc za włosy*

Kitsune: Jennett x Axel już nie istnieje, ale oboje są najlepszymi przyjaciółmi. Podoba mi się to co utworzyłam tu z Axela. Takie trzecie koło u roweru, które może zaradzić gdy Jennett czy Byronowi jest źle *przytula białowłosego*

Axel: Emm... dziękuję? Staram się jak mogę *rumieni się nieco*

Avril: Gdzie te łapy pchasz co? Nie rozbieraj mnie!

Jennett: Puść moje włosy rudzielcu!

Kitsune: No Jennett x Byron byłoby takie 10/10 gdybym za Jennett mogła wejść ja :3 A wy się głupio jeszcze pytacie którą postać z Inazumy kocham. Kocham jeszcze Burna i Gazela, Tsunamiego, Fubusia i Axelika, ale Byrona nikt jeszcze nigdy nie wygryzł. Tak samo co sądzę o długowłosych chłopakach. Nie bez powodu adoruje wszystkich femboyów, Mateusza Magę czy Krzysia Kaletkę.

Aphrodi: Wiesz, że ja nie istnieję prawda i nie weźmiemy nigdy ślubu?

Kitsune: Zamknij się Anthony!

Josh: A co z Josh x Jennett?

Aphrodi: -100/10

Jennett: - 1000/10

Kitsune: Kto da więcej?

Josh: (ノಥ,_」ಥ)ノ彡┻━┻

Aphrodi: Tadashi, apeluję o usunięcie shipu Nathan x Mayka *kompleks młodszej kuzynki*

Kitsune: Nie, bo zaczną cię shipować z Nathanem, a tego nie chcę i nie rozumiem. Tyle jest artów z TeruKaze jak nawet oni chyba nigdy słowa w serii nie zamienili. Trzeba dać Mayce i Nathanowi trochę czasu w książce. Zaniedbałam Maykę, nawet jej nie zaprosiłam do dzisiejszego programu unu

Avril: *z całą podrapaną twarzą* A jaka przyszłość dla Avril x Axel?

Kitsune: No właśnie tego nie wiem. Ja nie mam pojęcia jaki rodzaj relacji jest między wami. Bo niby ty go kochasz, Axel to wielki stan umysłu i niby jesteście razem, a niby nie. Ale uważam to za słodkie taka bad girl x soft shy boy.

Josh: *włącza dźwięk buczenia widowni by w końcu ktoś zwrócił na niego uwagę* A dla mnie jakieś shipy? ( ͡° ʖ̯ ͡°)

Kitsune: No wiesz, było Byron x Josh, ale to było mocno toxic, było Nelly x Josh, ale też nie wyszło bo się skupiałeś na Jennett... Możesz próbować dalej jak cię przywrócę do książki. Bo niczego nie żałuję bardziej niż usunięcie ciebie.

Josh: Naprawdę? OWO

Kitsune: Nie (znaczy tak, ale nie chcemy uszczęśliwiać Josha)

Josh:  ಥ◡ಥ

Jennett: *wraca z podłogi na swoje miejsce* Myślę, że czas ogłosić najważniejszy i jedyny najlepszy ship...Aphrodi x Axel

Everyone:


Kitsune: Jennett ty to wiesz co najlepsze!

*Axel i Aphrodi: Podnoszą pytająco brew*

Axel: My się tylko kolegujemy *naprawdę nie pojmował skąd taki pomysł*

Kitsune: Wcześniej się nienawidziliście! To widać, w którą stronę to zmierza! Na ostatniej nocce dałeś mu swoją bluzę! Macie swoją technikę i trzymacie się w niej za ręce...

Josh: *załącza "UUUUUUU"*

Kitsune: Nie? To załączę wam Jennett i będzie trójkąt. Anthony jakoś nie zaprzeczasz.

Aphrodi: *zarumieniony (uwu)* Przestaniesz się zwracać do mnie moim drugim imieniem? I zostawisz mnie i Axela w spokoju?

Kitsune: Właściwie to planuję więcej takich dwuznacznych momentów, ale rzeczywiście będziecie tylko fanonem. Myślę, że napiszę dla was momencik z buziaczkiem uwu

A wy czytelnicy? Ulubione wasze shipy z tej książki? Nawet jeśli nie do spełnienia i niekanoniczne.

Axel i Aphrodi wewnętrznie: 


Kitsune: Słuchajcie, napisałam o was jebany cały fanfik, jestem w trakcie drugiej części, więc jak mam się wami nie jarać? Jeśli kogoś zaciekawiłam, to zapraszam na wattpada do książek "Boski Ogień" i "Killer Queen" Mój nick: x_Kitsune-chan_x

Padło także pytanie, czy to co piszę tutaj jest jakoś powiązane z wattpadem. Tak Daga, jest. Bo to jest to samo XD W sensie treści stąd kopiuję do "Fałszywego anioła". Reszta to inne historie, jedynie w Killer Queen pojawia się Jennett, ale to jest jedynie smaczek dla fanów anioła.

Jak znalazłam wattpada? To było halloween w 2016 i wiecie, chwaliłam się wszystkim dookoła, że ja taka super bloggerka jestem xD Po czym przyjaciółka mi powiedziała, że po co mam czytać te wszystkie blogi jak na wattpadzie jest masa ciekawszych fanficzków. Teraz jestem tam tylko dla pisania.

Josh: Tak jakby mieliśmy gadać o shipach...

Kitsune: Aaaa tak!


Kitsune: hehe ( ´ ▽ ` )

Aphrodi: *z rękami zakrywającymi twarz* Masz może coś innego?

Kitsune: Si


Josh: Affo pedał i pedofil!

Aphrodi: *Byron.exe przestał działać*

Kitsune: Jeszcze Byron x Fubuki bardzo lubię, Terukaze jest stfu, i z tym fioletowym alienem też stfu.

Ja to raczej takie kanony shipuję. Gazel x Burn, Hiroto x Midorikawa, Jude x David, Fudou x ławka, Fubuki x Axel, Kevin x Axel, Tormamaru x Axel, Kevin x Fubuki, Erick x Silvia, Touko x Mark, Nelly x Mark, do GO nie jestem tak przywiązana by shipować dużo, ale mam zdecydowanie Kirino x Kariya albo Kirino x Shindou. Przepraszam was, że używam na zmianę japońskich i angielskich imion, ale jestem z tego pokolenia co miało zdubbingowany tylko pierwszy sezon i potem tłukła napisy.

Jeśli chodzi o te nielubiane shipy to Mark x Axel, Mark x Jude, Mark x Nathan, oczywiście że TeruKaze a tak to raczej wszystko znoszę, Multishiper ze mnie

Josh: Czemu nie chcesz obdarować Marka miłością?

Kitsune: Ty go sobie weź jak tak ci szkoda.

Lektor: A jakiegoś trenera masz ulubionego?

Kitsune: Kirę Hitomiko, wiecie girlpower. Myślę, że też całkiem nieźle zarządzała zespołem.

Jennett: Że kto niby?

Kitsune: Dowiecie się niedługo :D

Avril: A mojego dziadka lubisz?

Kitsune: Tak, kocham go, po prostu best character of the series, waifu zwłaszcza z tym nosem.

Avril: Naprawdę?

Kitsune: Nie. Teraz pytanie od czytelników do ciebie czy zawsze taka byłaś?

Avril: Czerwonowłosa? Nie. Ale to zdecydowanie mój kolor, nie zamierzam być tak basic jak McCurdy.

Jennett: Ej!

Avril: Nie no taka już jestem, zgadnijcie po kim? Chociaż jak trzeba to potrafię być dobra.

Jennett: Mhm jasne, jak trzeba.

Kitsune: *szeptem* Spokojnie, postaram się pokazać jak Avril mięknie serce.

Jennett: Tak jak tobie na filmach?

Kitsune: Stara, ja płaczę na reklamach allegro. Nie lubię filmów, nie oglądam ich za wiele. Z takich fajniejszych to podobały mi się "Krewetki w cekinach", "Bohemian Rhapsody" bo dzięki temu pokochałam na nowo twórczość Queen i znalazłam inspirację do Killer Queen, "Thor ragnarok" kocham! I z animowanych to podobał mi się mega film "Naprzód".

Jennett: Kochanie, może ty pochwalisz się swoimi ulubionymi filmami?

Aphrodi: *skrzywiona mina by go nie prowokowała do czegoś czego będzie żałować* Mieliśmy gadać o miłości...

Jennett: No właśnie, miłości *szeptem w stronę widowni* "Narodziny gwiazdy"

Aphrodi: *łokieć w brzuch*

Avril: Dajcie jej skończyć dziewczyna się rozkręciła! To może teraz ulubione anime?

Kitsune: * zdziwiona, że jest dla niej miła* Dziękuję Avril. Nie mam ulubionych anime szczerze mówiąc. Mam jedynie takie, które bardzo mi się podobały i polecam każdemu i to jest "Banana fish", "Death note", "Erased", "Parasyte", Juuni Taisen", "Inuyashiki", "Zombieland saga", "Charlotte" i dla ludzi kultury "Prison school". A wy jakieś macie? Nie wierzę, że tylko Willy z całej drużyny coś ogląda.

Josh: "Highschool DxD"

Kitsune:


Kitsune: JOSHUA DUNiE, NIE KAŻ MI SZUKAĆ NOWEGO KAMERZYSTY

Aphrodi: Nie czepiaj się go, że lubi cycki, lepiej zapytaj się Axela w czym on gustuje.

Axel: Przepraszam cię bardzo, ale moim ulubionym anime jest "Attack on titan"

Kitsune: Hah, bezpieczny wybór, Affo? Jennett?

Aphrodi: "Tokyo Ghoul" albo "Re: zero"

Jennett: "Kuroshitsuji" chyba, znaczy od dawna nic nie oglądam.

Avril: Ale wy cieńcy jesteście. "Higurashi" ktoś widział?

Kitsune: No tak, krew i flaki to twoja specjalność.

Lektor: Oglądalność nam spada dramatycznie! Pokłóćcie się o coś albo dalej gadajcie bez sensu o miłości!

Kitsune: Yyy...yyy...krasze z anime?

Aphrodi: To smutne, że musisz się zadowalać chłopcami 2D

Kitsune:


No to na pewno Affo kiedy nie próbuje mnie na siłę upokorzyć, Snow Lily z Servampa, Yut z Banana fish, Yuri Plisetsky z Yuri on ice chociaż teraz mam fazę na Victora, Gen z Dr Stone'a, Rem z Re:Zero, Mio Akiyama (ona to mój obraz Jennett) z K-On!, Jibril  z "No game no life" , Sena Kashiwazaki z "Haganai". Uff...dużo tego

Lektor: Dalej za mało oglądających...

Kitsune: Ja nie umiem ;_; nie nadaję się do związków. Nie umiem filtrować.

Avril: Wlewasz wodę z kranu do filtra i już. To niewiele wymaga.

Jennett: No powiem ci, cała sala się śmieje.

Josh: *załącza oklaski* Anthony ma pewnie jakieś gorsze teksty na podryw.

Aphrodi: *wdech* Jesteś piękna jak ta róża, która z kibla się wynurza.

Jesteś gorąca jak asfalt w Izraelu.

Nie jesteś może konewką z wodą? Dzięki tobie mój kwiatek rośnie.

Jennett: KOCHANIE DOŚĆ ಠ_ಠ

Aphrodi: Musiałem.

Kitsune: Nigdy nie słyszałam, żadnego tekstu na podryw na żywo...jak ze mną flirtują to zazwyczaj młodsi, ale tacy lat 11 XD albo starsi lat 30, creepy trochę. Dlatego skończyłam z dziewczyną.

No dobra, tym miłym akcentem zapraszam was na kolejny blok reklamowy. Tym razem rysunkowy (´・ω・`) Może tym razem Aphrodi otrzyma swoje brawa? Josh odkryje nowe możliwości jako kamerzysta. Może dowiecie się co czeka dalej na was w historii? To wszystko w kolejnej części programu, którą nazwałam "Moje ulubione"

Śliczny Angel Dust z Hazbin Hotelu


To Kitsune, ale ocka (bo Kitsune to też jestem ja) w wersji dorosłej czyli z "Killer Queen" jako wnuczka yakuzy


Też Kitsune ocka. Bardzo bym chciała mieć taki tatuaż

Haru i Legoshi z "Beastars"


Affo dziwka, Kitsune i druga moja ocka Kokoro, Ishido

Chyba tyle wam wstarczy ^^

Kitsune: No dobra kochani, jakoż iż jest to program rozrywkowy nie może się odbyć bez słynne "Co wolisz?" Lektor będzie nam dyktował pytania i zobaczymy co jest większości i jakie macie zdanie na ten temat.

Avril: Wolałabym siedzieć znowu na kolanach Axela.

Kitsune: Yyy...nie o to w tym chodzi. Za to ja bym wolała by Anthony siedział na kolanach Axela.

Axel: Może ktoś mnie by się zapytał co wolę?

Kitsune: Nie ^^ Zaczynamy kochani!

Lektor: Góry czy morze?

Morze: Byron, Kitsune, Josh

Góry: Axel, Avril, Jennett

Lektor: O matko, znowu to samo...

Jennett: Kochanie... *mord w oczach* co jest lepszego w morzu od gór? 

Josh :Girls in bikinis

Jennett: Girls in bikinis? ಠ-ಠ

Kitsune: On roller skates, in out of space 👉👉

Avril: Za dużo tik toka. Wyjątkowo zgodzę z Jennett. Na plaży za dużo tego piachu, siedzisz i nic nie robisz.

Josh: *załącza "wooooooooow"*

Aphrodi: Skakanie po falach, robienie zamków, opalanie, świecenie golizną?

Jennett: Przed kim chcesz świecić tą golizną?


Kitsune: Kocham plażę, to właśnie góry są nudne. Koniec kropka, ja was stworzyłam, więc musicie się ze mną zgadzać(^³^)

Jennett: Co to za polityka?

Lektor: Wiele osób pytało się o wasze ulubione piosenki, znaczy się autorkę, Jennett i Byrona.

Reszta: ಠ◡ಠ

Avril: Jakby to Jennett miała najlepszy gust muzyczny...ona słucha Katy Perry!

Jennett: Masz coś do Katy Perry? ლ(ಠ益ಠლ)

Kitsune: No...to trochę moja wina. Jak zaczęłam to pisać miałam na nią ogromną fazę. Nawet miałam z nią tort urodzinowy XD Ale teraz ta jej nowa płyta "Smile" jest super, więc trochę do niej wracam. Moje ulubione piosenki?

Na pewno "Killer Queen" i "Good old fashined lover boy" Queenu. Te piosenki, ogólnie te ze wczesnych lat Queen są dla mnie mega magiczne, gejowe i przenoszą w inny świat. "Stressed out", też się pojawiło na pewno w którymś rozdziale, od Twenty One Pilots, od tej piosenki zaczęłam się nowa ja. I może "Numb" Linkin Park bo to nasza wspólna ulubiona piosenka z moją dziewczyną, lubię ją głównie za przekaz. "Bubbletea" Quebonafide. Jakby znałam wcześniej tę piosenkę, a radio mi ją trochę zepsuło, ale ta melodia ona jest taka magiczna i nostalgiczna. Kocham piosenki tego typu

Aphrodi: Gejowo. Moje ulubione piosenki? Coś Lady Gagi na pewno. Ta nowa "911" jest super i też ma przekaz.  "Lay all your love on me" Abby.

Jennett: 👉👈 "Dark Horse" Katy Perry? 

Avril: Ja pierdole, czego wy słuchacie. Radia? Ktoś może lubi nie wiem, Die Antwoord? Mother Mother? Albo niech będzie z tych bardziej znanych...Nirvanę? Ah no tak, fani Taylor Swift i Eda Sheerana.

Jennett: Katy Perry!!!1! ლ(ಠ益ಠლ) Stfu na Taylor (w rozdziale "Konkurs piosenki" koniec końców była zła na siebie, że wybrała coś od Taylor, bo Taylor i Katy były wrogami)

Axel: A ja słucham Eltona Johna, Davida Bowiego...

*nikt się nie wydawał zainteresowany tym co mówił Axel*

Josh: Doja cat? Cardi B? Ktoś coś?

Tym razem Kitsune:


Kitsune: No ja to tam lubię Queen najbardziej, Twenty One Pilots, Melanie Martinez, Taco Hemingwaya, trochę Gagę i Perry. Dlatego można powiedzieć, że mój gust muzyczny nie istnieje 👍

Avril: Z kim ja się zadaję?!

Axel: Led Zeppelin...George Michael... 

Aphrodi: Hatsune Miku możesz dodać...

Kitsune: Wiecie co. Ja to mam takie małe marzenie, że Affik i Jenny zaśpiewają kiedyś razem w duecie "Shallow"✧w✧ 

*Aphrodi i Jennett patrzą po sobie*

Kitsune: I Avril z Jenny w duecie "Take a hint" z Victorii znaczy zwycięstwo w takich fajnych kostiumach uwuwuwuwuwuwu i ogólnie by nam ruda kita zagrała coś na gitarze.

Axel: ...Rin i Ren Kagamine...Kasane Teto...

Josh: *wycisza mikrofon Axela* *legenda głosi, że Axel dalej wymienia swoich ulubionych twórców i vocaloidy*

Lektor: Ulubiona pora roku?

Wiosna: Aphrodi

Lato: Josh, Avril

Jesień: Axel

Zima: Jennett, Kitsune

Kitsune: Nikt się nie chce pokłócić?

Aphrodi: Axel jest chyba jedyną osobą, którą znam i lubi jesień.

Avril: Axel jest jeżem, jeże lubią liście, błotko, chłodek. Albo po prostu jest jesieniarą.

Axel: Ale pumpkin spiece latte ze starbucksa naprawdę jest dobra. Lubię kawę, liście.

Kitsune: *pat pat Axela* Ja tam lubię zimę przez ten klimat świąt, kiedyś też przez śnieg, ale śniegu nie ma. Ta magia, ferie, wolne, moje urodziny, łyżwy, narty! Jakoś to bardziej wolę niż skwar i wiem, że Jennett myśli tak samo.

Lektor: W takim razie ulubiona pora dnia?

Noc: Jennett, Aphrodi, Avril, Josh

Dzień: Axel

Obiad: Kitsune.

Everyone poza Tadashi:


Axel: Chodziło ci o południe?

Kitsune: W południe to ja jem śniadanie. Moje życiowe motto to "Byle do obiadu"

Aphrodi: I wszystko jasne 

Jennett: *Łokieć w brzuch v2 by się opanował*

Lektor: Co powiecie na ulubione zwierzątka?

Kitsune: Czy ja muszę tłumaczyć, że "Kitsune" oznacza lis z japońskiego i naprawdę jestem zafascynowana tymi zwierzętami jeśli chodzi o japońskie wierzenia? A tak poza tym to moje fav zwierzątka to zdecydowanie foki, kaczki i kitku.

Aphrodi: Ja też uwielbiam kitku. Sam utożsamiam się z kotami.

Jenntt: Jeść, spać, psocić, być uroczym i zwijać się w kłębuszek. Trochę brzmi jak ty. Ja to tam chyba najbardziej lubię wilki albo jelenie. Oba są takie trochę magiczne.

Kitsune: Jak twój wilczek co nie? Właśnie, trzeba go nazwać! Zbieram pomysły na imię dla wilczka Jennettki!

Avril: Ja uwielbiam małe małpki. Widzielieście kiedyś małą małpkę? Wasze kotki i jelenie nie sięgają im do pięt jeśli chodzi o słodycz.

Aphrodi: Za to one tobie nie dosięgają do pięt jeśli chodzi o figlowanie.

Axel: Mnie bardzo podobają się Lwy.

Kitsune: Team koty nam rośnie, a ty Joshua?

Josh: Pandy czerwone


Josh: *załącza "Awwww"*

Kitsune: Dun, wygrałeś

Josh: Naprawdę?

Kitsune: Nie (znaczy tak, ale wiecie...)

Lektor: Wasze ulubione potrawy i ogólnie jedzonko?

Kitsune: Pasta *Włochy z Hetalii vibes* Makaron z każdym sosem! Może poza owocami morza. Ale taki ze szpinakiem i kurczakiem, chiński z warzywami albo z łososiem...(*´∀`*)


Jennett: Hmm...chyba naleśniki z białym serem i brzoskwiniami, takie typowo francuskie crepe, albo gofry...albo pancaki. Na pewno już Byron wiem gdzie zabrać Byrona na randkę.

Aphrodi: A to nie tak, że to ja powinienem zabrać cię na randkę?

Jennet: Nie

Aphrodi: Mam rozumieć, że ty stawiasz, jak tak to zapraszaj mnie kiedy chcesz.

Jennett: Co to znowu za polityka?!

Aphrodi: Moje ulubione jedzonko to bułeczki cynamonowe, są o wiele tańsze niż te twoje naleśniki, więc każdy będzie płacić za swoje!

Kitsune: Czekajcie co, pogubiłam się już  ಠಿ_ಠ

Josh: *załącza załącznik*


Josh: Tego nie da się przeczytać nie nucąc

Lektor: A reszta co lubi?

Axel: Ramen

Kitsune: Bierzcie przykład z Axela, krótko rzeczowo i na temat.

Aphrodi: To jak ci nie pasują naleśniki pójdziemy na sernik do Nature art cafe, przy okazji Iris da nam zniżkę!

Jennett: Od kiedy taki oszczędny jesteś? Flexujesz się swoim skuterkiem po mieście...

Kitsune: Dzieci spokój ತ_ತ dopiero co się staliście parą, a już się kłócicie o jakiś sernik?

Avril: Ja z wami chętnie pójdę na każde jedzenie, serio. Nawet sernik. Ale skoro już gadamy o gustach to ja rzucam wszystko dla burgera drwala.

Josh: Lol co tylko kfc

Kitsune: ...

Jennett:...

Aphrodi:...

Josh i Avril: 


Axel: Ramen

Kitsune: I tak drodzy oglądający pora na nasz ostatni blok reklamowy uwu tym razem szybciutko, bo zbliżamy się do finału naszej dyskusji czyli części "Autorka (i nie tylko) a powiedz nam..." a teraz łapcie moje tapety w telefonie.


Takie Angel Dusty mam, jeden na blokadzie, drugi na startowymLektor: Wjeżdżamy z grubej rury! Autorka, opowiedz nam najbardziej żenującą historię w swoim życiu.

Kitsune: Miałam pewnie wiele żenujących historii, ale totalnie nie jestem w stanie sobie ich przypomnieć, dlatego opowiem wam co zdarzyło mi się tydzień temu na wosie. Chodziło o to, że co tydzień wybierana jest osoba, która robi prezentację dotyczącą newsów z ostatniego tygodnia i musi też ją zaprezentować. Jako iż mi na zdalnych się mega nudzi, nie było żadnych testów to chciałam ja się zgłosić jako kolejna. Mam taką myszkę na usb, i to usb bardzo często nie styka i myszka się tnie jak Affo.

Aphrodi:ಠ﹏ಠ

Kitsune: No i wiecie. Na teamsach jest przycisk do od ciszenia się i chciałam się od ciszyć. Co się stało? Akurat mi się w tym momencie ścięło i już ktoś zdążył się zgłosić. I ja zaczęłam krzyczeć, cytuję "JA PIERDZIELE JA CHCIAŁAM SIĘ ZGŁOSIĆ, CZEMU TERAZ SIĘ ZACIĘŁO!!!" po czym słyszę ciszę. Patrzę na ekran. Jednak się od ciszyłam tylko się ścięło. I wszyscy słyszeli moje krzyki ._____. Zaczęłam się coś tam tłumaczyć. A nauczycielka na to, że spokojnie, widziała na youtubie jak to gorsze słowa leciały, ale i tak beka XD

Aphrodi: Przynajmniej nie uwodził cię twój najlepszy przyjaciel z dzieciństwa, po czym dał ci kosza, bo chciał po prostu zniechęcić twoją wtedy prawiedziewczynę swoją osobą.

Josh: Piękne czasy ☆*゚ ゜゚*(´∀`)*゚ ゜゚*☆

Jennett: Spowiadałam się kiedyś do pustego konfesjonału i się skapnęłam dopiero w momencie gdy nikt nie odpukał

Kitsune: XDDDDDD kocham was naprawdę

Lektor: Czego najbardziej nie lubisz w ludziach?

Avril: Tego że żyją

Aphrodi: Słuszna uwaga

Kitsune: Tego jak są ograniczeni w ich polu widzenia, patrzą tylko na wprost, a nie wokół siebie. Przyzwyczajeni do tradycji, jednego schematu, dwóch płci, jednego wzoru na człowieka idealnego. Nienawidzę tego, że swój strach przed czymś czego nie rozumieją wyrażają w nienawiści. Ogólnie ludzkości jako jedności nienawidzę jak jest samodestrukcyjna dla siebie i świata. Fin.

Lektor: A w szkole czego nie lubisz?

Kitsune: Zależy o co pytasz. Jak o budynek to schodów, że mam zajęcia w piwnicy, a następne na trzecim piętrze, jak w szkole szkole to korków na korytarzach (mmm reforma) i brak stołówki, a jeśli chodzi o system to także przywiązywanie uwagi do tradycji nie podążanie za czasem, uczenie się wszystkiego po łepkach zamiast mniej i skuteczniej, patrzenie na ucznia jako cyferkę i nie zwracanie uwagi na jego problemy.

Jennett: Nieźle, ja to tam nie lubię, że ławki są dwuosobowe, jakby nie to nie tak, że nie lubię siedzieć z Judem, ale...

Kitsune: Jakbyś chciała wiedzieć Sharp jest naszym stałym widzem. Więc możesz do niego pomachać *macha*

Axel: Ale to dopiero pierwszy odcinek...

Kitsune: JEST STAŁYM WIDZEM.

Lektor: Skoro mowa o ławkach, w której siedzisz? I Anthony również.

Aphrodi: Ja pierdole, nawet lektorowi się udzieliło... *facepalm* Jak to wytłumaczyć. My mamy pojedyncze ławki. 6 rzędów po 5 osób, to ja jest w 4 rzędzie drugi od okna po lewej stronie.

Kitsune: Zabrzmiało to trochę jak gra w statki. To ja mam gorzej do wytłumaczenia. Moje miejsce zawdzięczam temu, że przyszłam jako ostatnia na rozpoczęcie (ಥ_ಥ) a nie chce mi się tłumaczyć! Przedostatni rząd na 5, zewnętrzna od prawej, ale nie do ściany bo jest taka przerwa i dalej są ławki.

Axel: Chciałbym tylko zauważyć, że nie masz tak źle bo siedziałaś z Willym.

Jennett: Czy ja powiedziałam, że narzekam na Jude'a?!

Josh: Świetny chłop, nie wiem co masz do niego.

Avril: Oj Jennett, szczuć tak na kolegę z ławki ... nieładnie.

Jennett: ಠ_ʖಠ

Lektor: Czy masz rodzeństwo?

Kitsune: Tak mam, brata za kilka dni lat 11.

Josh: Ja mam starszą siostrę i jeszcze starszego brata.

Kitsune: *szeptem* Psst, był wpadką. Często mylą jego rodzeństwo z jego rodzicami.

Aphrodi: Od zawsze wiedziałem, że twój ojciec za późno wyciągnął!

Josh: Coś ty powiedział Anthony pedale?!


Aphrodi: Ciężko ci odróżnić swoją matkę od swojej babci?

*no nie zrobiło się za miło*

Josh: 








Lektor: Przepraszamy, ale nasz program nie toleruje przemocy ( ´ ▽ ` ) zamiast tego popatrzcie sobie jeszcze raz na pandę czerwoną


Kitsune: W końcu przywrócili obraz *przywiązuje Josha do kamery* Ale spoko, rozumiem twój ból też bym mu przywaliła. 

Aphrodi: ♡(˶╹̆ ▿╹̆˵)و✧♡

Avril: Ja mam młodszego brata o trzy lata, dlatego że moja matka układa sobie teraz życie z innym facetem.

Jennett: Współczuję ci żyć z ojcem...

Avril: Czy ty właśnie powiedziałaś, że mi współczujesz? ಠಿ_ಠಿ

Jennett: Co, nic nie mówiłam ˵ಠ_ಠ˵

Avril: Oj Jennettka, Jennettka. Zaczynasz mi się podobać *uderza ją w ramię* Z tatą nie jest źle, ale zdecydowanie wolę weekendy z mamą, brat też nie jest zły i ten jej pedancik.

Kitsune: W temacie rodziny. Jak się czujecie z ostatnim rozdziałem? Że Jennett i Anthony nie mają tych samych genów? Że Jenny jest adoptowana i nie zostaniecie zamknięci za kazirodztwo uwu

Jennett i Byron: Nawet nie pytaj.

Avril: Jednak przegryw z ciebie Jennett wiesz?

Axel: Takiego przebiegu spraw się nie spodziewałem. Dobrze się stało, a nie mówiłem by od razu się z tym uporać?

Kitsune: No w kolejnym rozdziale będzie dużo rozmów o tym. Jak tylko skończę to to się biorę za rozdział.

Lektor: Malujesz się?

Kitsune: Tak, zaczęłam. Trochę ze względu na presję społeczną. Widząc te wszystkie teraz wymalowane 12 latki co ledwo z pieluch wyszły czułam, że coś ze mną nie tak. Znaczy to bardziej z tymi dwunastolatkami coś jest nie tak, że już mają parcie na upiększanie się, no ale spróbowałam. Robię to tylko gdy mam czas i mi się chce, ale to nic ambitnego. Mieszanka jakiś cieni i kreski. Muszę umieć się malować bo przecież jest cosplayerką co nie?

Jennett: Uwielbiam robić kreski, bardziej po szkole się maluję i po treningach, a tak to jakiś puder pomadka.

Avril: Ja jestem natural beauty i dobrze mi z tym. Chociaż uwielbiam takie mocne, czarne emo, goth makijaże.

Jennett: Taka natural beauty, że włosy farbuje na czerwony i pazury maluje.

Avril: Wizerunek sceniczny to się nazywa Jennettka.

Aphrodi: O czym teraz one gadają?

Axel: Mnie się nie pytaj, ale lepiej uciekaj zanim twoja dziewczyna się do ciebie dorwie.

Lektor: Anthony

Aphrodi: Ugh to ja (눈‸눈)

Lektor: Jaki rozmiar ubrań nosisz?

Aphrodi: Zależy o co pytasz. Bo noszę, w sensie mam na sobie, to takie L lub XL w sensie bluzy, bluzki, spodnie też uwielbiam nosić za duże i je ściągać paskiem (ślicznie to wygląda u chudych ludzi uwu) a normalnie to powinien nosić takie męskie S? W mniejszości mam też ciuchy L/XL z działu damskiego.

Kitsune: Człowiek unisex, i tak powinno być

Jenntt: To wcale nie tak, że mam na sobie jego koszulkę.

Avril: Bo masz cycki jak twój chłopak

Jennett: Czy ty na siłę szukasz zaczepki? (ง ͠ಠل͜ ಠ)ง

Axel: To prawda, ciuchy nie mają płci, ale bałbym się ubrać sukienkę czy spódniczkę.

Kitsune: Myślę, że dzieci Gen Z będą już miały z tym mniejszy problem

Lektor: Czy masz jakieś fobie?

Kitsune: Tak i to dość sporo. Ogólnie wielu rzeczy się boję, ale tak oficjalnie to śmierci, latania samolotem, pająków, straty bliskich, ciemności i wszystkiego co się w niej znajduje.

Jennett: W rozdziale gdzie graliśmy z zespołem czarnej magii było powiedziane, że boję się śmierci, bałam się też wyjawienia mojego sekretu, ale to już nieaktualne. Głównie chodziło o stygmatyzację przez ludzi i że mnie wyśmieją...

Aphrodi: Aww *tulonko* 

Axel: Nigdy nie będziemy cię gnębić ze względu na to co ci się stało i robiłaś, to nieważne. Wstydzić to się powinien ten cały Burn.

Jennett: Miło, że tak myślisz 👉👈

Avril: Ja wam mojej fobii nie zdradzę, gdyż moglibyście wykorzystać to przeciwko mnie.

Kitsune: Pogrzebanie żywcem

Avril: Autorka cholera!

Lektor: Wyobraźcie sobie, że musicie spędzić tydzień na bezludnej wyspie. Co bierzecie ze sobą?

Josh: Ilość rzeczy nieograniczona?

Lektor: Si

Axel: Samolot z pilotem żeby zabrał mnie z powrotem.

Kitsune: Amciu, lodówkę, dużo powerbanków, zgrzewki wody, telefon, moją dziewczynę

Lektor: Jakie było twoje pierwsze anime obejrzane świadomie i nieświadomie.

Kitsune: Ojejku, nieświadomie to pokemony, Inazuma, Bakugany, nie wiem co było pierwsze, ale jak leciało jeszcze w telewizji. A świadomie to też ten sam zestaw XD Nie wiem jak się dowiedziałam co to anime. W 3 klasie chciałam narysować moją klasę jako anime. Wiecie "anime girl brown hair" chociaż nie wiedziałam, że to są bajki, tylko bardziej sposób w jaki się rysuje? Przed Inazumą miałam mega fazę na Bakugany i ogólnie byłabym w fandomie Bakusiów i pisała o nich bloga gdyby nie to, że w proponowanych dalej odcinkach wyświetliła mi się Inazuma. I momentalnie miałam "Wow, było coś takiego!". Miłość została do dzisiaj. Był to maj albo czerwiec 2016, a w sierpniu postanowiłam, że ruszę ze swoją opowieścią.

Jennett: Ciekawostka, na początku byłam ocką do Bakuganów. I zamiast Byrona, kochałabym innego długowłosego, jakiegoś Shuna dobrze mówię?

Kitsune: Ah Shun *^* W ogóle z czasów przed wattpadem strasznie zapaliłam się na kilka blogów. Był taki jeden który prowadziły niejakie Mizu-chan i Keisza? Yukkę Rune też bardzo lubiłam, i był blog IEKeshi gdzie ktoś napisał, że ona umarła XD Z tym wiąże się taka śmieszna historia, bo znalazłam na wattpadzie kogoś o tym samym nicku, zapytałam czy to nie jest ona i to była ona!!! Okazało się, że prowadziła tamto konto z koleżanką i ta koleżanka ją wyrolowała! Teraz jesteśmy takie psiapsi tyle, że ona mieszka w Holandii i jest po dwudziestce. Ogólnie Keshi to moja mentorka bo zapoczątkowała u mnie fazę na ship GouFuro, a niby to ja jestem jego pionierką w fandomie. Ah...tutaj skończę bo wracają mi flashbacki.

Lektor: Powiedz nam, jak u ciebie jest z weną, czy łatwo ci przychodzi czy zdarzają ci się blokady pisarskie?

Kitsune: Z weną jest u mnie aż za dobrze. Na brak pomysłów przy żadnej książce nie miałam jak narzekać. Sęk w tym, że wszystko wymyślałam, dokładnie rozpisałam od razu te 4 lata temu. Czaicie? Cały czas trzymam się planu sprzed czterech lat. Znaczy takiego szkieletu, który rozpisałam gdy zdecydowałam się na założenie bloga. Napisałam co bym chciała zawrzeć i zrobiłam luki na bieżące pomysły. Teraz ta końcówka jedynie jest inna niż była w planach. Inspiruje mnie muzyka, filmy, wszystko przychodzi łatwo. Gorzej z chęciami i czasem. Zdarzają mi się takie zawiechy na niektórych momentach. Między innymi przez to tyle musicie czekać na rozdziały. Bo są momenty, które pisze się łatwo, a są takie, które są zmorą, czytaj mecze ughhh. Szkoła, życie towarzyskie, nie mogę przecież ciągle pisać? W podstawówce działało, to że pisałam na lekcjach XD Teraz nie ma na to szans.

Jennett: No i oczywiście wynajmujemy u niej miejsce w głowie 24/7 i nie płacimy za czynsz ;3

Lektor: Jakie masz zainteresowania?

Kitsune: Cosplay. Absolutnie nieprofesjonalnie. Dla fanu, wcielenia się na chwilę w postać i poprzerabiania zdjęć (zapraszam na insta paczek_cosplay) rysowanie, raczej ludzi i to w stylu mangowym, nom pisanie fanficzków i tańczę różne tańce uliczne, najczęściej hip hop, ale kocham też house i waacking. Trochę kultura Japonii i ruch ciałopozytywno feministyczny.

Jennett: To dlatego sobie ubzdurałaś, że jestem tancerką jak przez całą książkę nie było nic praktycznie o tych tańcach?

Kitsune: No tak trochę hehe. Ale za to Jenny to nasz zdolna piosenkarka.

Avril: Jaka tam zdolna, dużo jej brakuje. Za bardzo wymuszony jest ten śpiew i ma strasznie dużo ozdobników. Nie to co Raimonowe One Direction co nie?

Josh: Ja pierdole...

Axel: Musiałaś o tym wspominać?

Avril: Oczywiście, w końcu to ja będę tą przez którą ten zespół się rozpadnie. Zespoły zawsze się rozpadają przez miłość.

Aphrodi: O jaką miłość ci chodzi? Do mojego motoru?

Avril: Motoryzacji

Axel: Ja tam lubię gotować jeszcze

Josh: Informatyka? 

Lektor: W jakim zawodzie chcesz pracować?

Kitsune: Na początku mojego liceum byłam pewna, że chcę zostać dziennikarką, bo taki sobie profil wybrałam. Teraz myślę o jakieś kryminologii, socjologii , tłumaczu, infobrokerze. Nie mam pojęcia, boję się o tym myśleć.

Dałabym innym się wypowiedzieć, ale na nich nie mam pomysłu.

Axel: No ale ja to chciałbym być lekarzem, neurologiem albo psychologiem.

Kitsune: No to tylko Axel ma na siebie pomysł. 

Josh: Ej, Tadashi ta czerwona lampka na kamerze powinna tak mrugać?

Kitsune: O nieeee czas antenowy nam się skończył!

Avril: Za długo gadałaś.

Kitsune: No to tak. Kochani, kochane, dziękuję wam za te cudne cztery lata, dziękuję za to, że jesteście wytrwali, polubiliście ten mój świat, moją nieistniejącą rodzinę, mam nadzieję, że dotrzemy razem do końca, myślę, że to będzie jeszcze taki rok. Przewiduję, że będzie mi potrzebne 5 rozdziałów jakiś na zakończenie, mam nadzieję też że poznaliście mnie trochę bliżej, czegoś się dowiedzieliście. Chętnie zrobię jeszcze drugi odcinek "Dyskus cafe". Może po skończeniu książki? Oczywiście pytania można zadawać na bieżąco, wszelkie wątpliwości będę rozwiewać i gasić waszą ciekawość ^^ Naprawdę dzięki, że jesteście. Proszę o jakiś odzew jak wam się ta forma pytań i odpowiedzi podobała, co niej myślicie, co o mnie myślicie, o moich postaciach.

Josh: Co mogą myśleć, jesteśmy super, spróbujcie tylko pomyśleć inaczej!

Kitsune: Liczę, że nikt nie dostał dzisiaj rózgi. Oczywiście nie odpowiedziałam na wszystkie pytania, a to dlatego, że odpowiem na nie zaraz pod spodem! Więc jeszcze trochę czytania. To na co czekacie najbardziej czyli zapowiedź kolejnego rozdziału 24. Kamienie cz.2 myślę, że 27.12 albo 3.01.2021. Więc jeszcze troszkę. A teraz lećcie cieszyć się mikołajkami. Machamy jak w familiadzie! 

Everyone:








Nie znalazłam machania XD

DALSZY CIĄG PYTAŃ:

 - Ile razy dziennie ładujesz telefon?

3, na noc i dwa razy w ciągu dnia

-  Wymień 5 swoich największych wpadek

Nie mam pamięci do takich rzeczy, ale największą wpadką moich rodziców jestem ja

- Słuchasz Vocaloidów?

Ja nie, ale Axel tak. Znam tylko imiona kilku "podstawowych"

- Co robisz w szkole na przerwach?

Mam pięciominutowe przerwy, więc stoję w korku by przejść do kolejnej klasy. Zazwyczaj jak już to się uczę albo jem, nic specjalnego xD

- Jak ci minęły wakacje w tym roku?

Słabo szczerze mówiąc. Udało nam się uruchomić basen ogrodowy i to było najciekawsze zajęcie. Byłam też na obozie konnym po trzyletniej przerwie. Wszystko byłby super gdybym miała okazję ruszyć się gdzieś poza ten kraj.

- Wolisz baśnie braci Grimm czy baśnie Andersena?

Braci Grimm chyba, Andersen mi się tak jakoś smutno kojarzy.

- Jaki masz rozmiar buta?

38/39 zależnie od sklepu i rodzaju buta

- Gdzie kupujesz mangi?

Głównie to na stronie internetowej waneko, w czasie gdy mają promocje. Mam yattę w swoim mieście więc i tam, bo kocham kupować stacjonarnie. Zdarzy się też na ich stronie. Ale jeśli pytacie gdzie polecam po taniości, to najlepiej używane na grupkach facebookowych, gildii, albo właśnie waneko w czasie świątecznych promocji.

- Co myślisz o wegetarianizmie?

Jest super. Sama bym chciała być wegetarianką, jednak moje możliwości kończą się tylko na ograniczeniu mięsa i produktów mlecznych. Dlatego podziwiam takich ludzi i mega szanuję bo robią dużo dobrego.

- Wolisz słuchawki douszne czy nauszne?

Douszne, ale tylko jeden jedyny model do Samsunga S6, jedyne które mi nie wypadają z uszu.

- Jaka była twoja pierwsza manga?
( ooo spacja mi się naprawiła, nie umiałam usunąć tych odstępów) "Alicja w krainie koniczyny" pożyczona od psiapsi, a kupiona "Alicja w krainie serc" chociaż kolejnościowo to najpierw czyta się serca xd

- Czy płakałaś na Titanicu? 
Nie oglądałam unu jedynie co to film dokumentalny.

- Czy nosisz biżuterię?
Tak jak zaczęłam się malować to podobnie mam z biżuterią

- Jakie są twoje ulubione gatunki filmów/ książek/ anime/ mang?
Akcja, dramat, battle royal

- Jakie masz marzenia?
Żeby całe życie robić tylko to co lubię, żeby żyć godnie, by móc schudnąć nie robiąc nic

- Jakich przedmiotów szkolnych najbardziej nie lubisz?
Chemia, rly, najgorsze co istnieje. Jakby naprawdę nie wiem do czego mi to. Bo fizyka ma jakiś sens, widać niektóre jej skutki na co dzień, ale chemia? Jakieś reakacje redox? Na chuj? No i matma. Też jedno wielkie gówno, ale to bardziej przez nauczycielkę, której jak powiesz, że czegoś nie rozumiesz to zamiast wytłumaczyć drze się "Jak możesz tego nie rozumieć, przecież to jest proste"

- Jakich gatunków muzycznych nie lubisz?
Muzyki klasycznej, death metalu, kinda rocka, trapu

- Jakie filmy/ seriale animowane najbardziej lubiłaś w dzieciństwie?
My little pony, dżizas jakim ja byłam kiedyś brony, odpadłam na szóstym sezonie, "Wyspa totalnej porażki", "Winx", "Ninjago", "Fineasz i Ferb" więcej grzechów nie pamiętam, ale na pewno była tego masa bo siedziałam przed telewizorem prawie całymi dniami.

- Jak wyglądała nauka zdalna w czasie kwarantanny u ciebie? 
"Jestem", wyciszam mikrofon, idę spać

- Masz przyjaciół?
Za kogo wy mnie macie? XD Niewielu, ale mam

- Jakie są twoje ulubione książki?
Nie czytam książek, nie umiem i mam problemy z czytaniem bo strasznie mnie to nuży i męczy, nie ważne jak ta książka jest ciekawa.

- Jakie masz wady?
Lenistwo to największa moja zmora, mam problemy z opanowaniem się w jedzeniu, jestem strasznie zazdrosna, chciwa i wściekam się o głupoty.

- Jakie są twoje ulubione mangi?
Oj stara, dziękuję ci za to pytanie. Ekhem. "Servamp" only manga, nie anime, zajebiste postacie, głęboka porywająca historia, kreska to dzieło anioła, "Haganai, nie mam wielu przyjaciół" tutaj ciężko stwierdzić czemu xd "Spy x Family" najlepsza komedia i akcja i ogólnie tytuł 2020, "Acid town" yaoi i przypomina trochę Banana fish

- Jakie są twoje ulubione owoce?
Truskawki, arbuz, melon i liczi

- Na jakich stronach internetowych oglądasz anime?
Jak się da to na cda, jak nie ma, to na animezone, ewentualnie shinden, i w ostatecznej ostateczności kreskóweczki.pl

-  Jakie przedmioty szkolne lubisz najbardziej?
W podstawówie lubiłam polski, ale przez nową nauczycielkę się strasznie zniechęciłam. Teraz to jest chyba angielski i geografia.

- Co twoi rodzice myślą o tym że lubisz mangę i anime?
Szanują to, kupują mi np. mangi, cieszą się że coś lubię i robię, ale postrzegają to jako coś zboczonego. Wiecie hentai w ogóle xD

- Wymień anime i mangi, których nie polecasz, bo twoim zdaniem oglądanie/czytanie ich to strata czasu.
"Citrus" i manga i anime, chyba że ktoś lubi kłócące się na wciąż dziewczynki, "Re life" brak logiki, "Overlord" nie mam pojęcia o czym to było w ogóle, "Suzumiya Haruhi no Yuutsu" nudaaaa, nie mam pojęcia czemu to jest popularne, yyyy "Tokyo ghoul", ogólnie jestem zdania, że lepiej obejrzeć każde anime bo zawsze masz coś do odhaczenia. Gorzej z mangami bo na to idą twoje pieniądze, więc nie polecam "Gangsta", wszystkich yaoi od "Rihito Takarai", "Ja, Sakamoto", "Danganronpa" o gash, tylko gra albo anime, "Girls&Punzer" "Sposób na pięcioraczki", patrzę sobie po półkach no i nie pamiętam co na nich było bo wszystko co mi się nie podobało od razu sprzedałam.

- Wolisz mówić o sobie otaku, mangozjeb, fanka mangi czy mangowiec?
Nie ma to dla mnie znaczenia, kiedyś uważałam, że mówienie na siebie "otaku" jest rakowe, a to właśnie myślenie, że "otaku" jest rakowe, jest rakowe. Jestem wszystkim, ale najbardziej to weebem.

-  Z którym chłopakiem z Naruto poszłabyś na randkę?
Nie oglądałam ( ͡° ʖ̯ ͡°)

-  Zakochałaś się kiedyś w nauczycielu?
lol co

- Czy jako dziecko miałaś wymyślonego przyjaciela?
Nie, ale udawałam, że moje zabawki żyją

- Jakie są lektury szkolne lubisz?
Human hehe, No to tak nr 1 to "Zemsta" tak, Zemsta. Wszyscy jej nienawidzą, ja też jej nienawidziłam do czasu aż nie obejrzałam filmu i nie ogarnęłam o co tam chodziło. "Balladyna" moja królowa i faworytka do odwoływania się we wszystkich pracach tak jak "Opowieść wigilijna". "Hobbita" wielbię i "Sposób na Alcybiadesa" był kul. A teraz tych licealnych to bardzo wpadł mi "Hamlet" w oko. Oczywiście, że ich nie przeczytałam XD zawsze ruszam tylko kawałek, a resztę dowiaduję się ze streszczeń

- Czytasz creepypasty?
Nie. Nienawidzę wszystkiego co straszne

- Jesteś osobą wierzącą?
Z moją wiarą to jest tak, że na pewno nienawidzę Kościoła. Jest tak nastawiony na patriarchat, nienawiść i ogranicza, że to mi się w głowie nie mieści. Po co mi spowiedź, chodzenie do jakiegoś budynku co niedzielę i dawanie im kasy za to. Nie lepiej pomodlić się w domu w swoim zakresie, przeprosić Boga osobiście za błędy? Wierzę w Boga, aczkolwiek nie wiem czy tego chrześcijańskiego. Po prostu jest za dużo pytań na które nie znam odpowiedzi i najłatwiej mi to wytłumaczyć Bogiem. ¯\_(ツ)_/¯ 

Tyle, bayo, od razu Wesołych świąt wam życzę.
Anthony nie dostał swoich braw czy tam okrzyków tłumu unu